Obóz, prawie…


Kiedy to było, a nieco ponad rok temu. Znów w lesie nad jeziorem, ale znów nie ma tu wydźwięku negatywnego. Las, jezioro o ponad przeciętnej wodzie, nie tak twardej, a jak czystej. Spotkać w nim można nawet raki. Jakie to jezioro i gdzie nie zdradzę 😉 Niech pozostanie jak najmniej znane :). Lubię obozowy czas bo to czas nadzwyczajny, odmienny od miejskiego. Dla mnie to czas nad wyraz wartościowy. Nocne wędrowanie, szczególnie to na pomost na jeziorze daje jakże mocne odczucia. Człowiek w końcu ma poczucie, że coś znaczy, choć jest tak drobny na tle natury. Mógłbym tak godzinami.

Prawie… bo tak w realności postrzegania uczestniczyłem nie tyle co w samym obozie, choć byłem świadkiem przyjazdu harcerzy, lecz swój wkład wniosłem przede wszystkim w kwatermistrzowskie przygotowanie obozu, tzw. kwaterkę. Obóz to nie tylko początek i koniec, ale by mogło tak być trzeba przygotować sprzęt, zapewnić wodę pitną, odbiór odpadów, opiekę, co najmniej pielęgniarską. Samo zamówienie żerdzi do budowy urządzeń obozowych (tzw. pionierki) to sztuka sama w sobie, a zaczyna się od uzgodnienia z leśniczym co On, a co my rozumiemy przez żerdzie. Logistyka, ile spośród z nas jest zarobionych, wybrudzonych i spoconych, ale jakże uradowanych kiedy uda się przerzucić od 12 do 30 ton sprzętu na ciężarówki, szczególnie ze świadomością, że trzeba go później zdjąć, a przy zwijaniu obozu zapakować z powrotem i jeszcze raz wypakować. Harcerstwo nie ma nic wspólnego z wypaczonym prześmiewczym powiedzeniem „w krótkich spodenkach”.

Robimy tu bo to kochamy, robimy to bo wierzymy, że tak trzeba, robimy to bo dzięki temu nasze własne dzieci zyskują niezłą dawkę dobrego przykładu, robimy to bo przede wszystkim służymy, dajemy niezłą, ciężką, wymagającą szkołę życia dzieciakom. Kiedy sam sięgam w przeszłość to właśnie harcerstwo ugruntowało mnie w zaradności życiowej, dało szkołę radzenia sobie z kłodami pod nogami i nie dającą się opisać słowami radość z sukcesu, szczególnie wspólnego.

Ci, którzy tego nie przeżyli, nie byli harcerzami, nie byli instruktorami, nie są w stanie sobie tego nawet wyobrazić, a wszelkie wizualizacje to jedynie niedopracowane wersje beta. To odmienny stan umysłu. Poświęcamy temu „całe swoje życie”. Z dumą nosimy biało-czerwone barwy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

<span>%d</span> blogerów lubi to: