Wiersze

Kocham podróżować

Posted on

Czym jest podróż? Czym jest dla mnie? Nieustanną wędrówką, nierzadko wyłącznie w głąb samego siebie. Lubię stawiać kroki, przemieszczać się z punktu A do punktu B. Lubię delektować się krajobrazem, bliskością natury. Jednak kiedy przemierzam kamienne miasta, pełne asfaltu na ulicach, brukowanych chodników, szklanych tafli elewacji to i tak pasjonują mnie mijani ludzie. Choć dla mnie każda rzecz, czy to kamień, czy to drzewo, a nawet brama starej kamienicy ma to coś, istnieje jak swoisty byt. Wyobrażam sobie mijając pewne miejsca, także samotne głaz gdzieś na ścieżce szlaku w lesie, czy górach, że właśnie on, czy to był lub było świadkiem pierwszego pocałunku, łez radości i ludzkiego dramatu, narodzin życia,  walki na śmierć i życie. Wszystko co mijamy to niemi świadkowie wydarzeń, jak kamery monitoringu, lecz by tego doznać musimy pozwolić przepłynąć tym emocjom przez nas samych, czasem dotknąć kamień. Jakie to szczęścia nas dotyka, że możemy chłonąć obrazy, dźwięki życia i nuty muzyki, delektować się zapachami i emocjami. Kiedy czuję łzy spływające po policzku wiem, że muzyka moich uczuć jest dobrze nastrojona, że empatia jest ze mną, we mnie, wokół, przebiega między nogami. Nie musimy pielgrzymować do odległych miejsc by przeżyć podróż. Jakże radosne jest głębsze poznanie i doznanie własnego życia. Czasem krótki spacer z pozoru jedynie tak dobrze znanymi uliczkami dostarcza nam tyle nowego.

Lubię czasem, a nawet nierzadko, by nie napisać, że często wędrować w ciszy, niby samotnie, ale z kimś, w takim tandemie, braterstwie, przyjaźni. Chłonę wówczas wszystkimi zmysłami to co mnie otacza. Kiedyś żałowałem, że nie zrobiłem takiego to a takiego zdjęcia. Dziś wiem, że wówczas dane jest mi coś przeżyć znacznie pełniej niż skupienie się na kadrze, światłu, na łapaniu i zaklinaniu w zatrzymanym obrazie uczuć. Skupiam się na uczuciach przeżywania. Jakże to piękne, czasem pełne smutku, czasem radości, czasem zwyczajnie przeoczone. Jednak przede wszystkim wówczas czuję życie, pełne i prawdziwe życie, obdarte z powierzchowności i płycizn. Można wówczas dostrzec dotychczas niedostrzegalne, wyłapać to coś co wcześniej ginęło za kurtyną prawdziwej sceny. Uwielbiam zaglądać za nią.

Może to błędne spostrzeżenie, ale wokół mnie Ci, którzy sięgają głębiej, nie boją się włożyć siebie do nieznanej skrzyni, wejść na schody prowadzące gdzieś tam, właśnie Ci przeważnie wierzą, jedni w Chrystusa, inni w coś innego, ale wierzą.

Kiedy stoję pod ciemnym niebem pełnym gwiazd
Wyciągam ramiona by dotknąć iskierek radości
Warkocz komety owiewa lodem me dłonie w blasku Słońca,
Tajemnicza cisza cienia Księżyca budzi moje sny
Wówczas staję na szczycie pod firmamentem nieboskłonu,
A kiedy patrzę za siebie cały rząd światełek błyska radośnie
A ja cały czas sięgam do gwiazd w nieba atlasie
Mogąc dojrzeć przez zwierciadła odległe spirale
Galaktyk Słońca pełne blasku gwiezdnego ciepła.
Patrzenie w tył to historia moich kroków,
A w przodzie mgła i ścieżka kamieni w niej
Prowadzi mnie w moje sny pośród dnia każdego
Bym mógł dotknąć kamień szlaku mego,
Poznać jego wspomnienia i nuty wiatru wokół,
Cudowny szum kropel wiosennego ciepła,
Radość zaklętą w obrazach albumów kroków,
Smutek przemijania życia na końcu ścieżki,
Nieznane słowa modlitw w zakątkach duszy…

Być może żadna podróż się nie kończy, ale każde kolejne drzwi życia serwują nam kolejne wędrowania…

Czytodajnia

Posted on

Przyszedł taki czas, że postanowiłem udostępnić pewien projekt zwany przeze mnie Czytodajnią

http://czytodajnia.wordpress.com

Wiersz #22

Posted on Updated on

Kiedy odwrócisz głowę i spojrzysz za okno,
Gdy krople deszczu będą zraszać szybę,
To wyobraź sobie, że każda z nich to morze życia.
Gdy błyskawica przetnie grzmot nieba,
To wyobraź sobie, że to energia naszych sił życia.
Gdy Słońce kroplami światła opadnie na oczy,
To wyobraź sobie, że to uśmiech świata wokół nas.
Gdy okręty chmur dostojnie płyną po nieboskłonie,
To wyobraź sobie, że to żaglowce bezpiecznie witane w porcie.
Gdy pierwsze opadające liście musną powietrze,
To wyobraź sobie, że to smutki i troski właśnie odchodzące.
A wówczas Twój spokój upragniony za Tobą stanie
I ukojenie nerwów w godzinie potrzeby łagodnie przyniesie.

Datowane na wrzesień 2003 r.

Wiersz #28

Posted on

Niektóre mają tytuły, inne są po prostu kolejne, a numer je porządkuje, choć raczej nie, stara się je ustawić wskazuje który przed którymi napisany został. Jeszcze kilka wersów w ogóle nie jest wpisanych w ten jeden plik. Plik, który choć w komputerze to jednak lekko odrywa się od bezdusznej zero-jedynkowości…

Subtelność naszych zmysłów jest delikatna,
Tak bardzo, że widzący są ślepymi,
A słyszący głuchymi na świst nieuchronnego.
Osiągnięcie doskonałości zmysłów
Szelestu kroków na słowiczej podłodze,
Odległego ziarenka uderzającego w pień drzewa,
Widzenia błysku nienaturalnego w naturalnym,
Jest ostatnim miejscem spoczynku
Na szlaku wędrówki naszych uczuć
Miłości, smutku, radości, bólu, strachu, pewności, odwagi,
Ale przede wszystkim to siła naszego umysłu i serca.
Bez pewności i zaufania w wierze naszego serca,
Żaden Bóg, czy Duch Święty nie przygasi zwątpień umysłu,
A bez tego umysł nie zaspokoi potrzeb ciszy naszych uczuć.
Wszystko jest okręgiem i kulą zarazem, drogą bez końca,
Gdzie każda odnoga powraca do początku.
Wszystko wiąże się ze wszystkim,
Błysk gromu tu, opóźnia grom tam.
Fala wywołana tam dopływa dnie później tu,
Nasze życie to subtelne wiązania jedwabnych nici,
A nasze słowa wpływają na słowa i czyny innych.
Centrum cyklu życia naszych ciał i dusz jest wiara,
Której zrozumienie i poczucie ogromem serca
Wyzwala nasze umysły od wątpliwości naszych kroków,
Pozwalając uczuciami objąć zmysły,
Poprzez umysł ogarniający potrzebujących…

Napisane 09 maja 2005 r.
przy fragmentach muzyki z filmu “Dom Latających Sztyletów”

Śnię o podróżach

Posted on Updated on

Kiedy zamykam senne oczy, czy kiedy medytuję zawsze, no może przeważnie, kroczę, idę, zmierzam do celu podróżując. Jednak kiedy rano otwieram drzwi i wchodzę w świeże powietrze tracę cel. Kiedy budzę się i czuję ten tępy ból stawów, lekko zwapniałe ścięgna nawet nie chce mi się szukać kompasu w życiu mym. Dzień za dniem, z godziny na godzinę coraz częściej bez wiary w marzenia, tak świeże, tak niedawne. „Będzie co musi być.” Będzie to co mi zapisane we właściwym miejscu i czasie bo ponoć nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko ma sens, choć my nie zawsze go pojmujemy. Trochę melancholijnie?… Coraz szybciej się męczę. Zatem kiedy śnię o podróżach jest mi dobrze. Kiedy docieram do szczytu, gdzieś w górach ponad chmurami jest mi cudownie. Niby jest lepiej, ale gdzieś indziej we mnie jest inaczej. Modlitwa i medytacja dają mi niesamowicie dużo, ten spokój, ten dystans, to zrozumienie, to przeżywanie wiary. Czuję wówczas radość miłości, całą dostępną mi moc pozytywnej energii. Przestaję się spieszyć…

Jeszcze w zimę 2010 mogłem i w górach łaziłem, choć już pierwsze ostrzeżenia moje ciałko wysyłało. Poniżej ja. Wiało nie słabo, ba momentami bardziej niż porywisto. Już wówczas miałem problemy z oddychaniem i to nie z powodu wiaterku.

Burzowe chmury spowijają zielone szczyty gór,
Cichy wiatr szeptu koron tuż przed ciszą deszczu,
Kocie mruczenie dostojnej burzy kojące odległe serca,
Podróżny trakt wiodący do bezpiecznej bramy
Rodzinnych stron, pełnej rzeźbionych wspomnień minionych czasów,
Tak spokojnych przy powolnym ogniu kominka.
Trzask drewnianych polan, trawionych ognistą duszą domu,
Szum kropli na dachówkach spływających wokół ognia,
Dostojeństwo spokojnego zaufania ścian i kojącego dotyku fotela,
Udręczone dusze dalekich podróżników pełne nieopowiedzianych historii,
Stęsknione kolebki swych dusz u podnóża gór życia,
W wieczornych zaciszach swych domów ukojenie znajdują,
Jak spokojna woda w kamiennej misie przy furcie domostwa.
Choć jedna kropla deszczu zmącić jej spokój może,
To cud rześkości powietrza przesiąkniętego aromatem burzy,
Wpływającego za próg jak powolny strumień mglistego wodospadu,
Opływający podróżne nogi, tobołek i laskę,
Tęsknotę sumienia przygód litościwie skrywając,
Uśmiech ścian wokół zgromadzonych odczuwać delikatnie daje,
Gdy historie z krain zasłonecznych jak melodia koją wszystkim
Ciekawość o podróżnych wędrówkach za horyzont kamiennych mis.

Napisane w IV kwartale 2003 roku przy fragmencie muzyki i filmuPrzyczajony tygrys, ukryty smok”

Wiersze, a może tylko obrazy słowem malowane…

Posted on

… tak pewna ważna dla mnie osoba opisała moje wiersze. Zawsze jej za to dziękuję.  Po kolei będę je tutaj zamieszczał, niech ujrzą w końcu blask dnia. Nigdy nie zważałem na ich konstrukcję poetycką, z reguły powstawały przy muzyce, która przy pisaniu u mnie odgrywa niebagatelną rolę. Ewentualnie szum drzew, kropel o szybę mógł je zastąpić…

Nadszedł taki czas,
Gdy nad życiem człowiek myśli.
Zmęczony zgiełkiem wielkich miast,
Zaduszony ich wyziewami,
Zagoniony tempem życia,
Pragnie normalności odrobinę
By umysł ciszy i spokoju zaznać mógł.
Gdy zamyka się z myślami
W pokoju bez drzwi,
Jego wnętrze eksploduje.
Gdy stos decyzji bez liku podejmuje,
Załamuje się i myśli własnych nie rozumie.
Opuszczony przez rozsądek,
Izoluje się od innych,
Samotności pragnąc,
By ból samemu tylko odczuwać.
Przyjaźni nigdy nie zaznałem
I przyjaciół nigdy nie miałem.
Czytelniku drogi zważ
By przyjaźni prawdziwych
Nie odtrącić i przyjaciół nie zranić.
Miłością nie żongluj
By rozczarowania i goryczy nie zaznać.
Nie wiem już sam komu zaufać mogę,
A komu na ręce patrzyć mam…

Rosnowo, 21 sierpnia 1996 r.

Pożegnanie Pau

Posted on Updated on

Pomimo wątpliwości uczestniczyłem w mszy pogrzebowej Pauliny Pruskiej w pokamedulskim kościele na Warszawskich Bielanach. Skromna urna ze zdjęciem Pau obok otoczone wieńcami, atmosfera kościoła, wsparta muzycznymi elementami. Godne pożegnanie Pau. Przy kwiatach położyłem jedynie kartkę z wierszem do Pau. Nadal, choć minęły już godziny, łzy cisną się na wierzch, a smutek piecze i ściska moje serce. Podobnie jak Słońce, od czasu do czasu, przeziera przez mgłę smutku i rozpaczy radość życia Pau, jej moc, już z domu naszego Ojca. O ile ten świat byłby piękniejszy z Pau pośród nas. Ile osób takich jak Pau mija się co dzień nic o sobie nie wiedząc… to pytanie retoryczne, pozostałe bez odpowiedzi. Kiedy ksiądz Wojciech czytał wybrane wpisy Pauliny z jej bloga wypuściłem łzy na wolność. Pewna osoba powiedziała mi kiedyś, że powinienem nauczyć się przebaczać sam sobie. To dla mnie wciąż bardzo trudne. Także i tu nie mogę sobie wybaczyć, że nie dołożyłem się i sercem i dobrym słowem i materialnie dla Pau. Może jeszcze jedna modlitwa za jej zdrowie okazałaby się ta kluczowa. Nie ważne, czy akurat moja, czy kogoś innego, ale i tak nie mogę sobie wybaczyć.

Czy świat zubożał kiedy odeszłaś z niego?
Niechybnie tak, ale inny Ciebie zyskał.
Czy nasze serca posmutniały?
Niechybnie tak, ale Ty wiele trosk
Masz już za sobą, pośród tego świata.
Czy ja Ciebie Pau znałem?
Niechybnie nie, ale Ty żyłaś tuż obok.
Czy Twoja śmierć coś mi dała?
Niechybnie tak, ale oddałbym swoje
Byś Ty lepsza bez wątpienia ode mnie
Kroczyła w świecie tym rozdając swoją moc.
Czy żałuję, że choć cegiełki nie dołożyłem?
Tak i moje serce jak ukłute ściska oddech,
Łzy smutku przepływają przeze mnie
Tak jak Twa moc Twych słów czytanych.
Jak to jest kiedy ktoś obcy mi
Swymi słowami i duszą tak radośnie mocny
Odchodzi tuż obok świata mego tak spiesznego,
Tak ślepego, niemego i pełnego pustki?
Ty Pau, Twe słowa, myśli, spojrzenie,
Ty taka jaka byłaś pośród swych bliskich
Dopełniłaś we mnie zmian po kres dni mych.
Każdej modlitwy, każdego dnia pośród już innych
Wymieniam Twoje imię i nazwisko śląc do Boga
Modlitwy słowa o dusze Twą i Tych co z Tobą
I tych co tutaj obok mnie jeszcze kroczą.
Smutka pustki umarłych z radością dusz w niebie
Rozrywa mnie od środka bo brak mi takich jak Ty.
Jakże ślepy byłem i głuchy na wezwania dusz takich jak Twoja…
Pau niech dusza Twa obejmuje Tych w potrzebie
Ze śmieciuchem gdzieś w sobie,
Tych co wątpią, tych co płaczą, tych co sami są
Ze śmieciuchem w sobie pośród bliskich.
Niech Twa dusza Twoich bliskich obejmuje
We śnie przed dniem kolejnym,
By ich dusze ten Twój spokój mocy pełen odczuwali,
Aż do spotkania z Tobą, tam już, gdzieś indziej…

Do zobaczenia być może, kiedyś tam, kiedy mój czas na tej ziemi dobiegnie swojego końca.