smoleńsk

Raport komisji Millera

Posted on Updated on

Czytam zwierzenia po oficjalnym opublikowaniu raportu komisji pana Millera i znów widzę zaślepienie. Jedynie generał Sławomir Petelicki ma częściowo rację. Osobiście jestem przekonany, że jego kontakty i znajomości dają mu podstawy do wyrażania pewnych, podkreślam pewnych, opinii. Może i Amerykanie znają wszelkie rozmowy załogi samolotu tragicznego lotu z 10 kwietnia 2010 r. Pytanie czy zmieniły by zasadniczo wnioski którejkolwiek z komisji. Nie zgadzam się ze zdaniem pana generała, że po ujawnieniu jakichś, nawet konkretnych informacji obecny rząd musiałby się podać do dymisji. Nie żebym był w niego zapatrzony, ale nie znam żadnego rządu od 1989, o wcześniejszych nawet nie wspominam, który by dbał o Polskę i Polaków. Stan polskiego lotnictwa wojskowego, organizacji pracy kancelarii, ministerstw i inne agendy, biura, … jednoznacznie mogą jedynie potwierdzić polski stan rzeczy – wszędobylskie polactwo. Porządność pracy, odpowiedzialność za swoje słowa i czyny, umiejętności podejmowania konsekwencji to zalety, które są w głębokim cieniu. Gdziekolwiek się nie spojrzy, wszędzie uwidacznia się niekompetencja. Z rzadka kiedy natknąć się można na przykład warty powielania. Czy BOR sprawdza lotnisko pod kątem bezpieczeństwa lotów? Czy jest taki obszar kompetencyjny zapisany w przepisach regulujących działanie BOR? Tego nie wiem, a jeżeli jest to czy są zatrudnieni ludzie, którzy mają stosowne przeszkolenie, wiedzę, umiejętności i doświadczenie w takim zakresie? Czy mają oni możliwość kategorycznego zakazania wykorzystywania danego lotniska? Co z dworcami kolejowymi, parkingami? Według mnie tak powinno być, że nie ważne kto lub jaki podmiot jest organizatorem lotu czy wyjazdu w daną lokalizację, ale funkcjonuje w ramach jakichś struktur komórka z obsługą pracowniczą pozwalającą na pracę w systemie 3 zmianowym, która dokonuje inspekcji i wydaje wiążące, niepodważalne decyzje. Jasno określone obszary kompetencji, odpowiedzialność jednoosobowa to filary porządnej pracy. wielu od 1989 roku bardzo ciężko pracowało na taki stan rzeczy. Przez ponad 20 lat od przemian nie mamy ani jednej całej autostrady i rozpadające się PKP. Z tego już się wielu śmieje.

Współczuję tym, którzy szukają zamachu, działania osób trzecich. Oznaczać to może, że nie znają świata wokół samych siebie. Polactwo jest wszędzie, wręcz rzuca się w oczy na każdym kroku. Polska fantazja, naginanie przepisów lub ich jawne lekceważenie, unikanie odpowiedzialności – przecież to typowe zjawiska dla nas Polaków. Jak łatwo wytykać wady innym, zapominając o samym sobie.

Dramatem jest to, że po katastrofie CASY, w której zginęło tylu ważnych polskich oficerów nie zrobiono nic skutecznego. Nie mam wątpliwości, że coś zrobiono, ale jak to w naszym kraju tylko w trybie niedokonanym. Robiono, pisano nowe procedury, ale nic do końca nie zrobiono. Wały w Sandomierzu nadal nie skończone, rowy odwadniające nie skończone… Czasami mam nieodparte wrażenie, że nikt za nic w tym kraju nie odpowiada, ale wynagrodzenie bierze. Osobiście wierzę w skuteczność i porządność pracy.

Nie bronię obecnego rządu bo wszystkie dotychczasowe skutecznie, ciężką pracą, doprowadziły do stanu gdzie z Polską w zasadzie nikt nie musi się liczyć. Gdyby było inaczej to wrak samolotu już dawno byłby w kraju, śledztwo przebiegało by inaczej, ale dla wielu gorzkie polactwo wydaje się być nieważne. Niekompetencja kosztuje, szkoda że życie, szkoda że tak wielu. ..

Reklamy

Smoleńsk, MAK, Polska, Polacy…

Posted on Updated on

Ponoć badania, profesjonalne, wykazały, że im większa demokracja tym więcej spiskowych teorii dziejów. Przy okazji ogromnej tragedii jaka Nas Polaków dotknęła 10 kwietnia, potem tej chwili, wręcz mgnienia w obliczu wszechświata, kiedy wydawało się, że jako Naród jesteśmy w stanie wznieść się ponad nas samych, a w końcu obecnie obserwuję dokładnie to samo co…

… co? Dokładnie to samo co w pracy, samorządzie lokalnym, w środowisku, które mnie otacza. Brak jakiejkolwiek samokrytyki, uczciwego podejścia do sprawy, zrozumienia, ba wręcz chęci do wysłuchania innych. „Odrzućmy raport MAK” – takie, dokładnie takie lub zbliżone w brzmieniu, lecz identyczne w znaczeniu słowa dziś padały niejednokrotnie. Zgadza się, że są przesłanki świadczące o tym, że można mieć wątpliwości co do instytucji MAK. Moim zdaniem nie dobrze jest kiedy taki raport nie uwzględnia wszystkich możliwych okoliczności, w tym tak dyskutowanych zapisów rozmów wieży kontrolnej w lotnisku w Smoleńsku. Wśród nas są ludzie, którzy wierzą, że to był zamach. Czy był? Nie było mnie tam, nie mam dostępu do materiałów ze śledztw, ale osobiście nie sądzę. I z tym samych powodów nikt nie może twierdzić, że zamach był. My Polacy wydaje się, że mamy monopol na rację. Ja uważam, że na podstawie dostępnych danych, w tym również kolorowych snów gazetowych pisarzy, nie mających nawet bladego pojęcia o lotniczych katastrofach i zamachach, poza tym, że wiedzą że są i jak wygląda samolot, niezmiernie trudno wyrokować w jakikolwiek sposób o zamachu. Wielokrotnie powtarzano i powtarza się nadal, że w zasadzie nie ma wypadku, katastrofy lotniczej, poza może zamachem, w której jest tylko jedna przyczyna. To przeważnie zbieg, nierzadko błahych wydarzeń, które samodzielnie są opanowywane rutynowo, a gdy występują razem lub tuż po sobie są tragiczne w skutkach. Zamach… osobiście uważam, że gdyby to był zamach to kolejne wydarzenia byłyby inne, choćby ze względu na sytuację geopolityczną.

Jak widać ani katastrofa CASY, ani katastrofa z 10 kwietnia nie doprowadziły do wyciągnięcia wniosków, a już na pewno nie wcielono takowych w życie. Przyjrzyjmy się temu co nas otacza, urzędom, własnej pracy, samorządom, agendom rządowym, nawet sąsiadom, tak na spokojnie, bez zawiści, czy niechęci. Jesteśmy mistrzami „jakoś to będzie”. Wiem, przykro jest kiedy jakkolwiek oczernia się czy to pilotów z 36 pułku, czy samego byłego dowódcę polskich sił powietrznych. Niestety najczęściej powodem katastrof są głupie powody. Wg informacji wcześniej JAK-40 wylądował bez zgody. Czy jak już wiadomo było, że tylu ważnych osobistości i zwykłych obywateli ma lecieć w jednym samolocie to ci, ponoć najbardziej kompetentni nie powinni zareagować, zwłaszcza generał lotnictwa wojskowego? Powinien. Czy pilot w ogóle w warunkach pogodowych nad lotniskiem powinien podchodzić do lądowania. Oczywiście, że nie powinien, bo on jako kapitan samolotu odpowiada za życie osób na pokładzie. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ani załoga za sterami, ani zwierzchnicy nie chcieli tego co się stało. Są ludzie, którzy nie wierzą w mgłę i tylko tyle, a zarazem aż tyle. Nie ma nawet przesłanek by mówić, że mgły nie było. Przypadek z dnia wczorajszego – podczas rozmowy telefonicznej z osobą siedzącą zaledwie kilka kilometrów,  ode mnie, w tym samym mieście, centrum Warszawy, padły słowa rozmówcy o mgle, bardzo gęstej. Mimowolnie spojrzałem za okno. Nie było nawet sugestii o możliwości mgły. Pogodę można próbować zmieniać, ale nie da się jej tak bardzo kontrolować, w każdym bądź razie nie dziś. Są ludzie, którzy twierdzą, że samolot nie mógł tak się obrócić, że to nie możliwe. Więcej są nawet tacy, którzy niemal matematycznie są w stanie to określić i zaprzeczać przedstawionym wydarzeniom. Nie zapominajmy, że samolot to nie śnieżka, poduszka, kamyk, garnek, ołówek, mała zabawka, czy maskotka, a których spadanie, latanie i podrzucanie zapewne większość z nas testowała. Samolot to niezwykle skomplikowana maszyna z własnym napędem, zachowująca się różnie przy różnych prędkościach, obciążeniu i… pewnie nie jeden czynnik można wskazać. Nie było mnie tam, ale z doświadczenia wiem, że czasem zdarzenia przebiegają tak jakbyśmy nawet nie podejrzewali. Szczególnie kiedy mówimy o locie, masach, aerodynamice itp. zagadnieniach. Matematyka to tylko, nierzadko, uproszczony opis zjawiska, a obliczenia przyjmujemy z określoną dokładnością. Czasem jedynie szacujemy świadomi możliwości wystąpienia błędów, o przyczynach których nie mamy pojęcia. To co mnie przeraża, a jak już wiadomo mam dużo do czynienia ze studentami to właśnie brak z ich strony przebłysku zwątpienia, spróbowania spojrzenia na zagadnienie z odmiennej strony. Jak wielu spośród nas tak postępuje? Zbyt wielu…

Czy coś się zmieni. Póki co nie widać wyraźnych zmian. Oszczędzamy na armii, policji i efekty tego nie dają długo na siebie czekać. Rządzi statystyka, oszczędności, a nie jakość pracy policji i wyszkolenia pilotów. Szukamy winnej osoby i według mnie nie ma ich mało. Ministrowie w rządzie, sam premier – może, ale także wszystkich rządów wcześniejszych bo sytuacja jaka doprowadziła do tragedii trwa od wielu lat. Samoloty kosztują, ale nie powinniśmy na tym oszczędzać, lecz z umiarem i rozsądkiem je wykorzystywać. Lotnisko nie jest przygotowane, nie ma systemu naprowadzania to być może powinniśmy mieć własny zestaw mobilny i specjalistów, którzy nawet tydzień wcześniej jadą i przygotowują lotnisko, zabezpieczają i stanowią oficerów łącznikowych, mających również moc decyzyjną. Czasami wydaje mi się, wręcz na skraju przekonania, że nawet w tak ważnych sprawach jak przelot tylu ważnych osobistości w kraju, bawimy się, a nie wykonujemy swoją pracę porządnie. Od dawna powtarzam, że epidemia niekompetencji hula w agendach rządowych i w całym państwie polskim. Nagle się okazuje, że zgodnie z przepisami, nikt nie odpowiada za bezpieczeństwo pieszych, także dzieci w drodze do szkoły, przy remontowanej ulicy. Ani straż miejska, ani policja, choć akurat tu wykazano zainteresowanie. Pewnie ktoś musiałby zginąć. Większość Polaków bawi się w życie, w wojsko, w policję – takie przy najmniej można odnieść wrażenie. Poczucie odpowiedzialności za własne czyny jest znikome, porządność wykonanej pracy jest niemal obce. Oczywiście, znam fantastycznych policjantów, odpowiedzialnych ludzi, ale jest ich za mało.

Polska dała niesamowity spektakl, który mnie jako Polaka zawstydził. Biedni ludzie, tzw. „obrońcy krzyża” mieniący się „prawdziwymi polakami” i ci, równie biedni, którzy stanęli przeciw tym pierwszym. Efekt – obalanie krzyża i jako symbolu określonych wartości i brak wzajemnego poszanowania. Brak merytorycznej dyskusji. Jestem katolikiem, modlę się, udzielam się we wspólnocie parafialnej, ale do dziś nie pogodziłem się z krzyżem jako symbolem tragedii z 10 kwietnia i zapewne nigdy się nie pogodzę. Kulturowo jestem chrześcijaninem, wierzę w chrześcijańskie wartości, ale nie bezapelacyjnie. Mam wiele wątpliwości i dyskutuję o nich i jednocześnie wielce cenię istnienie tych wartości. Jednak trzeba umieć utrzymać pewien dystans by nie stać się fanatykiem.

Każdy z nas ma prawo do własnego zdania, ale również każdy ma prawo i obowiązek poszanowania innych. Bezapelacyjne odrzucanie zdania innych jest brakiem poszanowania. Nie umiem dyskutować z kimś kto mówi, że „to był zamach” i nie jest jednocześnie poza własnym przekonaniem, przytoczyć jakichkolwiek konstruktywnych dowodów, czy wywodów. Byliśmy świadkami i nadal jesteśmy do czego to może prowadzić.

W tym całym politycznym bałaganie, nagannym, bezpodstawnym, wręcz bluźnierczym dzieleniu Polaków, ponownie giną Ci, którzy zginęli 10 kwietnie w Smoleńsku. Św.p. Lech Kaczyński nie był moim prezydentem, co nie oznacza, że odmawiałem mu powszechnie racji. To, że na niego nie głosowałem nie oznacza, że go nie szanowałem. Został wybrany przez większość Polaków. Dziś politycy, co poniektórzy, wręcz jakby podważali wyniki ostatnich wyborów prezydenckich. Czy tak należy? Czy należy dawać taki właśnie przykład braku szacunku? Dziś wystarczy przejść się ulicą by doświadczyć śmiecenia, braku odpowiedzialności za własne psy, załatwiające potrzeby fizjologiczne na chodniku, a także braku szacunku młodszych do starszych wiekiem.

Kiedyś kiedy pełniłem ważną funkcję kierowniczą mój przyjaciel zadawał mi często pytanie typu „jak twoja decyzja wpłynie na polepszenie pracy”. Nie interesuje mnie, może nie tak zupełnie, kto właśnie rządzi, bo dla mnie podmiotem jest obywatel i kraj. Kiedy jest potrzebny most we wsi i z obliczeń wynika, że powinien być stalowy, to on ma być stalowy, a w naszym kraju nie jest to takie jednoznaczne, a może będzie z drewna.

Do czego zmierzam, a mianowicie… jestem absolutnie wewnętrznie przekonany, że to co się wydarzyło 10 kwietnia było katastrofą. Jej przyczyną był cały długi łańcuch niekompetencji, a często zwykłego niechcenia. Zwyciężyło „polactwo” na wszystkich szczeblach. Zawiedli również i Rosjanie w kontroli lotów i samego lotniska. Wszyscy lub niemal wszyscy działali pod presją. Najgorsze jest to, że nawet gdyby nasz Prezydent i inne osoby z nim lecące wylądowali w Smoleńsku to nie mieliby nawet czym na uroczystości dojechać. Szkoda tylko, że My Polacy udajemy, że może było inaczej. Według mnie nie było. Najgorsze będzie to, że przy zakupie nowych samolotów dla VIPów większość z Polaków będzie narzekało, że szkoda pieniędzy na nowe samoloty. A trzeba jeszcze przeszkolić pilotów, nie dwóch, nie trzech, może nawet i 10 lub więcej by mieć komfort pewności, że zrobiło się wszystko co należy, ale i tak trzeba uważać, bo coś może umknęło uwadze. Polska armia nawet nie ma własnego kanału łączności satelitarnej i musi go dzierżawić. Policja nie opłaca OC radiowozów. Kiedy to się zbiera razem to naprawdę mamy co zmieniać i polepszać w tym kraju…

Kończąc już, szkoda, że śledztwo nie potoczyło się jako międzynarodowa komisja, szkoda. Nie myślmy jednak, że raport takiej komisji byłby zasadniczo odmienny od już przedstawionego. Obawiam się, że byłby nadzwyczaj zbieżny, bardziej pełny, wskazujący także kontrolę lotów i lotniska jako czynnik katastrofy, ale…

Wojna Polsko-Polska

Posted on Updated on

Toczy się od lat, czasem w ukryciu, czasem w błysku fleszy i obiektywach kamer. Wojna toczy się już od wieków i nie jeden fatalny skutek przyniosła dla naszego kraju, począwszy od Potopu Szwedzkiego, poprzez rozbiory. Dziś ja jako obywatel jestem świadkiem niepojętej awantury wokół krzyża, symbolu chrześcijaństwa i tych wartości które ono głosi. Niestety żadne ze stron uczestniczących w tym żałosnym przedstawieniu nie mają na względzie tego, czego symbolem i oznaką jest krzyż. Podobnie jak wieki temu tak i dziś są dwie ofiary tej wojny, a mianowicie my zwykli obywatele i sama Polska. Niestety ostatnio miałem nieprzyjemność wysłuchiwania wielu polityków, czego raczej staram się unikać. Co czułem? Polski jad nienawiści sączony przez wszystkich, bez wyjątku, choć wypowiedzi polityków z rządzącej opcji, Platformy Obywatelskiej, brzmiały w zdecydowanej większości, na tle innych najbardziej spokojniej i rzeczowo. Proszę jednak nie traktować mnie jako zaślepionego i bezmyślnego zwolennika Platformy Obywatelskiej, ani jakiejkolwiek innej frakcji politycznej. Mieszkając tam gdzie mieszkam, na peryferiach Warszawy, udzielając się w samorządzie lokalnym, tzw. jednostce pomocniczej niższego rzędu, zawsze myślę pod kątem dobra mieszkańców, moich sąsiadów, wiedząc, że nie zawsze moje pomysły są właściwe. Dystans do samego siebie pozwala mi wielokrotnie unikać sytuacji konfliktowych, choć zdarza się, że jestem uparty jak…

Bez wątpienia to co teraz serwują nam nasi politycy i to z różnych stron to typowe objawy „polactwa” i niezrozumienia potrzeb obywateli. Jako obywatel nie czuję się traktowany jako podmiot, a tak powinno być. Ja nie istnieję dla interesów partyjnych lecz to politycy mają służyć mi i Polsce. Nie zawsze dobro moje będzie zbieżne z dobrem Polski, ale wówczas mam świadomość, że być może trzeba będzie ustąpić na rzecz kraju. Czy politycy Prawa i Sprawiedliwości działają ku dobru kraju… chyba nie. Pan Jarosław Kaczyński, do którego po katastrofie wysłałem nawet list e-mail ze swoistym poparciem nie jest tym, do którego pisałem. Miałem nadzieję, że postawa jaką Pan Jarosław Kaczyński przedstawiał będzie efektem trwałym, a jednocześnie byłem przekonany o tym, że nadal PiS będzie przeciwwagą dla obozu rządzącego. Dziś kiedy obserwuję jak Pan Jarosław Kaczyński składa kwiaty pod wiadomym krzyżem, mam już tylko nikłą nadzieję, że robi to także na Wawelu. Jeżeli nie to dla mnie wygląda to tylko jako element gry politycznej, zmierzającej do „władzy”.  Byłem przy śmierci swojego Św.P. Ojca i w przypadku braci Kaczyńskich jestem tylko sobie powielać własne przeżycia by starać się zrozumieć co może czuć Pan Jarosław Kaczyński, który stracił brata. To bardzo głębokie przeżycie, którego efekty zdajemy się odczuwać teraz. Panu Jarosławowi Kaczyńskiemu jako człowiekowi głęboko współczuję, jak każdemu kto stracił bliską osobę. Absolutnie zgadzam się z dążeniem do wyjaśnienia przyczyn katastrofy, tak tragicznej dla nas. Uważam, że rząd Polski powinien inaczej prowadzić działania, żałuję że nie ma międzynarodowej komisji, szkoda, że prokuratorzy tak cedzą informacje. Jednak chciałbym, czego życzę wszystkim byśmy jednak bardziej starali się wierzyć innym. Powszechnie wiadomo, że śledztwa w sprawie katastrof lotniczych mogą trwać miesiące, a nawet lata, a pośpiech jest tylko złym doradcą. Jest wiele hipotez w sprawie tej tragicznej katastrofy, poszukuje się winnych, ale może się okazać, że wszyscy są winni tylko jednego, a mianowicie niekompetencji i bezmyślności. Szkoda, bo to jest złe dla wizerunku Polski, że nie było wspólnej delegacji na uroczystości w Katyniu. Wzajemne kłótnie między Prezydentem Św.P. Lechem Kaczyńskim a Premierem Panem Donaldem Tuskiem wzbudzały u mnie przykrość i smutek, ośmieszając jednocześnie obu tych Panów i ich urzędy. Szkoda. Dziś to jednak nie ma już znaczenia bo przeszłości nikt zmienić nie może, natomiast jako obywatel mogę i domagam się zmian na przyszłość.

Hipotez przyczyn katastrofy jest kilka, a ja nie mam dostępu do akt, jak być może wielu z tych co wręcz powinni. Mogę jedynie zadawać pytania, kto pozwolił na taki skład delegacji, gdzie było tyle ważnych dla Polski osób, kto? Jak sądzę nie jest to odpowiedzialność jednoosobowa. Kto i jak działał na rzecz przygotowania lotniska? W końcu dlaczego piloci wyłączyli własne „instynkty samozachowawcze”? Nie mam najmniejszej wątpliwości, że po pierwszym sygnale nakazującym wzniesienie maszyny piloci powinni to zrobić. Przecież mieli rodziny, a gdyby ktoś nawet się obraził włącznie z Prezydentem to trudno. Nawet gdyby użyto słów nieparlamentarnych to trudno, a praca, najwyżej przeszliby do cywilnych linii. Oczywiście łatwo o tym pisać, teraz, już jakiś czas od katastrofy. Znam osoby z 36 pułku specjalnego, słyszałem opowieści i relacje i nie mam wątpliwości co do poziomu pilotów, ale jednocześnie najczęściej zwodniczym elementem jest tzw. czynnik ludzki i to nie tylko w lotnictwie. Oczywiście uważam, że sam samolot, wszystkie jego części, włączając w to efekty pracy polskich specjalistów na miejscu tragedii, powinien być przeniesiony do hangaru w Polsce. Powinien być zbadany, prześwietlony i przeanalizowany u nas w kraju, a Rosja sama jak najszybciej powinna nam w tym pomóc, bo w ten sposób pomogłaby w budowaniu własnego wizerunku. Według mnie śledztwa nie toczą się jak powinny, ale nie jestem też specjalistą w zakresie obowiązującego w takich przypadkach prawa, jego wykłądni, ani nie znam się na samolotach, choć po trochu mam zawodowe powiązania z przemysłem lotniczym. Niestety, dla wielu, nie wierzę w tym przypadku w teorie spiskowe bo ich uzasadnienia są nieprzekonujące. Nie chcę tu spekulować, bo to są tylko spekulacje, a trzeba by być także specjalistą także od Rosji by móc się tu wypowiadać. Krytykuje się, że polscy specjaliści mają jedynie kopie zapisów czarnych skrzynek. Fakt, szkoda, że nie oryginały, kopia to tylko kopia, ale nawet kopia nie byłaby w stanie ukryć faktu potencjalnego fałszerstwa nagrań gdyby takie miały miejsce. Zatem z jednej strony chciałbym by śledztwo toczyło się szybciej i są ku temu właściwe organy, z drugiej wiem, że może to trwać długo, a z trzeciej chciałbym być lepiej informowany. Natomiast takie powoływanie zespołów takich jak pod przywództwem Pana Antoniego Maciarewicza, za przeproszeniem szkoda, że to za moje pieniądze. Komisja sejmowa, choć też za moje pieniądze, która moim zdaniem powinna powstać byłaby lepszym rozwiązaniem, a jej celem powinno być nie tyle co wyjaśnianie katastrofy, lecz poprawa procedur na przyszłość, co oczywiście wymaga wyjaśnienia samej tragedii. Taka komisja ma dla mnie większą moc sprawczą.

Jeżeli śledztwo wskazałoby na winę, oczywiście personalną, również osób piastujących najwyższe funkcje w Państwie to powinny one „zejść ze sceny politycznej”. Jednak dla mnie nieakceptowalne jest wypowiadanie takich słów na podstawie wyłącznie przekonań. Takie stwierdzenia nie powinny padać z ust jakiegokolwiek polityka. Niestety jako obywatele Polski mamy do czynienia z kwiecistymi, żenującymi, często jawiącymi się wręcz jak pozbawione kompetentności wypowiedziami przedstawicielami polityki z każdego ugrupowania. Często obecnie różne ze stron zarzucają sobie wzajemnie, że ten, czy tamten powiedział to i tamto, co jest takie to a takie i w ogóle. Fakt, wiele z tych słów nigdy nie powinno paść, ale czy strona zarzucająca, czasem zwykłe chamstwo i aż chamstwo, sama jest pod względem wypowiedzi kryształowa?

Dla mnie i niestety dla większości z nas, obywateli Polski, wojna Polsko-Polska, teraz wokół katastrofy, wiadomego krzyża, samego wręcz uprawiania polityki, podważania demokratycznych wyborów i procedur decyzyjnych to dla mnie tylko odwraca uwagę od istotniejszych potrzeb kraju. Dodatkowo wzbudza emocje tam gdzie nie powinno, w samych naszych sercach. Nie raz i pewnie jeszcze nie raz będę się modlił za dusze tych, którzy zginęli w tej katastrofie. Za wieloma z tych osób, przede wszystkim politykami osobiście nie przepadałem, co nie oznacza, że mogłem odmawiać im rację w konkretnych sprawach lub wręcz popierałem w określonych poglądach. Nie muszę kogoś lubić, ale nie oznacza to, że tego kogoś nie szanuję. Wolę wierzyć i ufać ludziom niż podejrzliwie patrzeć na otaczający mnie świat.

Szkoda, że krzyż, symbol chrześcijaństwa, mojej religii jest swoistym zakładnikiem. Podczas jednej z wypowiedzi padło określenie, że nasz „kraj jest katolicki”. Niestety to nie jest prawdą, nasz kraj, Polska jest krajem, w którym katolicyzm jest religią dominującą, ale w sumie zgadzam się jednak z takim określeniem, bo nie padło słowo „państwo”. Honorowo mogę powiedzieć, że nasz kraj jest katolicki, a wartości chrześcijańskie są bardzo ważne. Bo gdy popatrzymy na kraje zachodu to wiele problemów ich nękających bierze się z odwrócenia nie tylko od wartości chrześcijańskich, ale także humanistycznych. Szkoda, że krzyża na Krakowskim Przedmieściu godnie nie przeniesiono, szkoda, że nie może tam powstać godny pomnik ofiar. Dlaczego tam, bo tam po katastrofie było to magiczne miejsce Polaków. Podkreślę cały czas myślę o pomniku ofiar katastrofy. Szkoda bo zależy to tylko od ludzi i ich decyzji i dobrego pomysłu, pewnie i swoistego kompromisu, ale życie składa się z kompromisów. Szkoda, że toczy się wojna Polsko-Polska.