Miesiąc: Czerwiec 2014

Polityka, słowa, podsłuch…

Posted on

Czy należy się dziwić polskiej klasie politycznej, że jest jaka jest? Pytanie bardziej retoryczne, niż takie, na które oczekiwałbym odpowiedzi. Sądzę, że znamienita większość z nas ma swoją odpowiedź i zapewne w większości jest ona taka sama. Czy ja jako obywatel Polski, będący Polakiem, kochający swój kraj, pragnący by Polska była liczącym się państwem w Europie i na świecie, mogę oczekiwać od „elit” władzy, iż do tego będzie się zmierzać? Może to tylko idealistyczne brednie jednego człowieka? Na szczęście nie, lecz trudno mówić o jakości jeżeli mówić o liczbach. Tak banalne z jednej strony i jakże chwytliwe stwierdzenia z drugiej wydają się być naturalne. Jednak w naszym kraju mogą być odebrano jako bredzenie ideowca.

Jeżeli już uda mnie się zatrzymać w pędzie codzienności i mam szansę przeanalizować co się dzieje wokół to naprawdę nie trudno odnieść wrażenie, że większość Polaków ma w… swój kraj, swoje obowiązki, swoją pracę, bo liczy się przede wszystkim wyłącznie własna… Dosadnie, bynajmniej, niestety. Zlepek dwóch podwórkowych powiedzeń i jednocześnie iskrząca sprzeczność między nimi. Mając coś w… nie obchodzi nas to, nie zwracamy na to uwagi, nie interesuje nas to coś w ogóle albo świadomie obchodzimy to coś. Jednocześnie dbając o własną… dbamy by było nam wygodnie, czysto w domu, umyty samochód, dobre jedzonko i działające TV SAT, jakiekolwiek by grało. Absolutne zero zainteresowania światem zewnętrznym, kompletne nic. Czy tak nie jest?!?

Ano jest, a przykłady… zwężająca się jezdnia do jednego pasa, czy wyjazd boczny, korek i co, i jaka jazda na suwak, bo przecież ten JA musi być szybszy i wiadomo co się dzieje, choć niewiele słychać przez zamknięte okna. Ja jeżdżę na suwak, z rzadka ktoś za mną i przede mną, najczęściej ja i… Przykładów można mnożyć tysiące, i tych drobnych, i tych grubych. Większość urzędników pracuje by odebrać co miesiąc pensję w formie przelewu na konto. Ilu spośród nich przejmuje się misją, petentami, sprawną obsługą, czy dobrą atmosferą w pracy. Ilu „kierowników” ma żadne, zerowe predyspozycje do kierowania zespołem, nie mówiąc o umiejętnościach i wiedzy? Według mnie stan jest taki, iż nie jest jak powinno być, co nie znaczy, że nie ma takich jednostek, które działają wzorcowo. Z autopsji wiem i tak też podchodzę, że szczególnie urzędnik w przysłowiowym okienku jest takim samym trybikiem w machinie, jak ja petent i zawsze, ale to zawsze okazuję im szacunek. Policjanci, którzy chyba sami muszą opłacać OC za własny radiowóz, nie mówiąc o innych aspektach ich pracy, w zasadzie praktyczne zniesienie aspektu wychowawczego obowiązków w szkole, na rzecz wyłącznie praw. Dzięki temu akurat na studia walą drzwiami i oknami osoby, które jeszcze 20 lat temu w większości nie miały by szans by się na studia dostać. Studia miały kształcić elity, a zajmują się produkcją masową ludzi posiadających dokument o ukończeniu szkoły wyższej. Sądownictwo, w którym średnia wieku sędziów mnie zadziwia bo niezmiennie od lat uważam, iż pełnienie służby sędziego powinno być ukoronowaniem kariery, a nie jej rdzeniem. Efektem tego i samego prawa, które podlega głównie interpretacji jest społeczne poczucie braku sprawiedliwości. W naszym kraju często praworządny obywatel czuje się zagrożony. Ile jest wyroków sądowych, w których rację przyznaje się „byłemu” właścicielowi firmy, a nie skarbówce. Firmy jednak już nie ma, a ludzie zniszczeni. Czy ktoś za to odpowiedział?!?

Wracając jednak do sprawy taśm, podsłuchów, nagranych słów. Od kiedy zacząłem pisać ów własny komentarz ujawniono kolejne nagrania. Z jednej strony trudno mi się powstrzymać od krzyku „rząd do dymisji”, z drugiej niezależnie, czy to pseudokrucjata o wolność słowa i kontrolę publiczną nad władzami naszego kraju, uważam, że działanie redaktorów wiadomego periodyku, którego tytułu tu nie przytoczę, szkodzi interesom Polski. Ich działania są dalekie od standardów, choćby amerykańskich. Pewnie większości marzyłoby się takie spotkanie w redakcji jak w „Raporcie Pelikana”, ale o ile to jest możliwe tam, mało prawdopodobne, że tu.

Nie prowadziłem obserwacji, czy analiz, jaki wpływ na zmiany, odwołania, czy własne decyzje o odejściu miały przecieki fundowane przez wikileaks w agendach rządowych USA. Nie zauważyłem, by prezydent USA rozpoczął procedurę odejścia z urzędu po tym jak ujawniono, iż NSA aż tyle nagrywa i aż tak szpieguje, w tym rząd Niemiec. Zatem za jakie kryterium należy przyjąć konieczność odwołania kogoś, czy oczekiwania iż to zrobi sam? Czy niedorzeczne teorie spiskowe w sprawie katastrofy Smoleńskiej? Może brak prawnego przygotowania do takiego wydarzenia w rządzie? Może wieloletnie zaniedbania proceduralne w funkcjonowaniu agend rządowych? Takim kryterium, według mnie, powinno być jasne, jednoznaczne prawo, względnie grona komisyjne, sąd, a przede wszystkim realne poczucie odpowiedzialności oraz godności osobistej, a także szacunek dla społeczeństwa. Tego wszystkiego…

Działanie na szkodę Polski jakiego doświadczamy nie powinno mieć miejsca. Nie może chodzić tylko o zwiększenie sprzedaży czasopisma, czy oglądalności danej strony www. Okopywanie się za transparentem wolności słowa, kontroli władzy przez media w imieniu społeczeństwa włóżmy między książki, a przy najmniej ja tak zrobiłem. Nie danie rządowi szansy na przygotowanie odpowiedzi powoduje straty w wizerunku polityków na arenie międzynarodowej, a w konsekwencji może rodzić problemy w przyszłości. Niestety nie uważam by potencjalni następcy w postaci największej partii opozycyjnej byliby lepsi, skuteczniejsi, mądrzejsi. Od lat w żadne polityczne zapewnienia nie wierzę, dopóki nie staną się faktem. Patrzę sobie na nasz parlament, który nie ma legitymizacji władzy, bo trudno za takowe uznać wybory z frekwencją znacząco poniżej 50%. To jednak nie tylko wina polityków, lecz także oznaka jak większości Polakom zależy na ich własnym kraju. To, że realnie nie ma na kogo głosować to już inna kwestia.

Dlaczego zatem mamy być oburzeni nagranymi słowami polityków?!? Są dokładnie tacy sami jak My Polacy. Nie różnią się od społeczeństwa, które „reprezentują”. Choć chodzę na każde wybory w przeciwieństwie do większości Polaków, choć ideą przewodnią mojej pracy jest wykonywać ją porządnie, odpowiedzialnie, nie jestem idealny i czuję się osamotniony. Pomimo, że wokół mnie jest nie mało osób patrzących i działających tak jak ja to nadal odczuwam, że męczymy się by jakoś tę Polskę budować. Czasem choć jesteśmy porządni poddajemy się systemowi, tracąc wiarę, że można coś zmienić, że możemy coś zmienić na lepsze…

 

Reklamy

Refleksja

Posted on

Gdy zamykam oczy, odpycham szum cywilizacji, warkot samolotów i samochodów, kroki spieszących się ludzi nie wiadomo dokąd. Cały ten zgiełk w mej głowie spycham, wypycham z siebie by cały znikł i nie krążył we mnie już. Jedynie delikatne słowa żony i przyjaźni dopuszczam w głąb siebie. Staram się pójść tam gdzie spokój, ukojenie. Nie zawsze mam siły, nie zawsze mam odwagę zadbać o siebie, lecz zawsze jestem dla miłości mej, dla mej żony i przyjaźni. Nie szczędzę wysiłków dla Tych co mnie potrzebują, którym mogę pomóc, lecz czasem jakże trudno samemu prosić o pomoc, o wsparcie, o po prostu bycie razem. Są tacy co wiedzą, nie jest nas mało, lecz wiemy co to oznacza.

Kiedy wokół mnie panuje cisza, nie słyszę nawet szeptów miłości i przyjaźni wchodzę na drogę do domu na wzgórzu pośród drzew, skrytego w ich cieniu. Smugi Słońca przenikają przez korony zapewniając subtelny taniec wokół mnie. Szum wiatru kojąco kołysze umysł. Pobliski strumień dołącza się do melodii podtrzymujących me kroki do domu. Siadam na werandzie w wygodnym fotelu przy stoliku z herbatą i książkami. Zagłębiam się w lekturze jeszcze bardziej wpuszczając do siebie spokój i radość, będąc daleko od trosk dnia codziennego, od trosk ciążących na mych dłoniach i rękach, wypełniających umysł.

Jestem w domu, przystani, po trudach. Nie lubię z niego powracać do rzeczywistości zmagań, także z samym sobą. Choć miłość nasza, moja żona mnie wspiera, jest przyjaźń to tęsknię za tym domem, za chwilami tam kiedy odległe błyski grzmotów wieszczą ożywczy deszcz, szumiący po dachu, spływających do beczek. Zimą rozpalam w kominku i w otuleniu koca czytam kolejne karty książek, czy to moich, czy pożyczonych.

Powrót boli, zmusza do wysiłku, do stawiania kolejnych kroków w codzienności…