Miesiąc: Luty 2014

Mgła

Posted on

Nie chodzi ani o film, lecz o zwykłą mgłę w nocy. Mgła zawsze dostarcza tajemniczości nawet tej okolicy, którą znamy jak własną kieszeń. Mgła wybudza z odrętwienia naszą wyobraźnię, która pomna naszych doświadczeń (filmów, książek, życia) dostarcza nam  wizualizacji, powodujących gęsią skórkę. Poniżej zdjęcia z zeszłego tygodnia, kiedy to w pidżamie po prostu musiałem sięgnąć po aparat i zrobić te zdjęcia.

Reklamy

Energia dla życia

Posted on

energia_zyciowa

Co powoduje, że mamy taki czas, że jesteśmy w stanie podnieść ciężary, wspiąć się na szczyt, przeżyć wyzwanie na granicach własnych możliwościach? Co nas napędza, co daje tej energii dla życia. Mogę jedynie starać się odpowiedzieć co napędza mnie, a przynajmniej tak mnie się wydaje.

Czasem złość popycha nas do działania. Pokażę na co mnie stać, na złość przeciwnościom. Kiedy zamiast przygnębienia, zamartwiania się, poczucia żałości, umartwiania się, poczucia krzywdy wypełnia mnie złość to wówczas działam. Nie zawsze na złość komuś, raczej w moim przypadku na złość sytuacji. Kiedy kolejne opcje życiowe walą się jak zamki z kart to albo można poddać się depresji, przestać sobie radzić i tak często się dzieje. Można jednak wykorzystać ten wewnętrzny gniew i złość, a to daje energię do działania, do poradzenia sobie z tym co mnie spotyka. Jednak złość to także droga na ciemną stronę, a wówczas łatwo przekroczyć granicę i zacząć krzywdzić innych. Zatem trzeba uważać, kontrolować swoje działania bo kiedy gniew zamieni się w szał nic już poradzić się nie da. Mnie rzadko kiedy do działania popycha złość czy gniew choć zdarzało się i tak.

Zdecydowanie wolę działać bo mam dla kogo, dla mojej żony, dla mojego syna, dla mojej rodziny, Oni mnie potrzebują. Zwątpienie w bycie ważnym dla najbliższych jest czymś co i mnie dopadło, a to dojmujące uczucie bycia zbędnym i niewartościowym. Jestem osobą wierzącą i nie mam wątpliwości, że w takiej sytuacji jaka przytrafiła się mnie byłem w stanie dzięki wsparciu Jego i mojego anioła stróża poprosić o pomoc. Otrzymałem ją i powróciło poczucie radości z tego co się ma, poczucie bycia potrzebnym. Wówczas ja dostaję tej energii dla życia, do działania, do zdobywania szczytów, działania na granicach swoich możliwości, do pomagania innym, szczególnie tym którzy tej pomocy potrzebują. Kiedy dopada mnie ciemność, zwątpienie podejmuję modlitwę i mrok rozprasza się na tyle, że wierzę, iż mogę stawić mu czoła. Tak mam 🙂

Bliżej moim ziemskim zmysłom jest muzyka, która daje mi niezmiernie dużo, ładuje moje akumulatory. Melodia, a także i słowa piosenek działają jak żywa energia, która potrafi mnie długo utrzymywać na fali 😉 Sam chodzę na lekcje wokalu i gry na flecie poprzecznym i śpiewam już dużo lepiej 😀 z całym szacunkiem dla słuchaczy. Kiedy mogę puszczam swoje ulubione utwory, zamykam oczy i daję się ponieść nutom. Bardzo wówczas się odprężam i nabieram sił do pokonania kolejnych życiowych wyzwań. Często potrafię wysłuchiwać w kółko jednego utworu. Muzyka, która szczególnie trafi mi do uczuć pozwala mi na pisanie wierszy, czy choćby tego wpisu 😉

Właśnie ta muzyka, którą pierwszy raz usłyszałem na końcu filmu „Hobbit. Pustkowie Smauga” – „I see fire”.

 

Zima w Puszczy Kampinoskiej

Posted on

Zdjęcia te stanowią dowód, że zima przez jakiś czas zagościła w Puszczy Kampinoskiej.

Można było zaszaleć na biegówkach, pozjeżdżać na sankach, czy po prostu delektować się spacerem.

Bez telewizora

Posted on Updated on

Czy można żyć bez telewizora? Pytanie stereotypowo ma jedną odpowiedź, a mianowicie, że się nie da. W rzeczywistości zależy to od stanu psyche zainteresowanego. W grudniu 2012 roku nasz stary telewizor osiągnął stan braku chęci współpracy z właścicielami. Posunął się nawet do tego, że nie dało się oglądać nawet filmów DVD. W konsekwencji ponad rok żyłem, moja rodzina także, w abstynencji od telewizora co… w zadziwiający sposób poprawiło relacje domowe, a ile to człowiek nagle miał czasu na inne do tej pory zapominane lub spychane w otchłań niebytu działania.

Po kilku miesiącach minął syndrom odstawienia 🙂 i życie płynęło sobie w lepszym stylu dalej. Kiedy od czasu do czasu miałem okazję załapać się na szklany ekran u rodziny, czy znajomych narastało we mnie ogromne przekonanie o cudownym wymiarze faktu nie posiadania telewizora. Poziom jakościowy, merytoryczny chyba zdecydowanie spadł. Jak raz obejrzałem jedną z cyklicznych produkcji informacyjnych to nie wiedziałem, czy to już dno, czy można to schrzanić jeszcze bardziej. Widocznie większościowa grupa oglądających wymaga takiego obniżenia lotów jakościowych. Nie wspomnę o obrzydzeniu innymi produkcjami rozrywkowymi, które zobaczyły moje oczy, a mózg starał się poradzić z tym emocjonalnie. Nie żałuję, że nie mam telewizji, tak teraz już tylko telewizji, bo telewizor dostaliśmy. Dzięki czemu możemy zanurzyć się doznaniach filmów z DVD, bez bloków reklamowych, tych, których chcemy, a nie tytułów, które się serwuje w powszechnie dostępnych kanałach.

Oczywiście nie każdy program, nie każdy kanał, nie każda stacja to dno, lecz trudno mi jednak dojrzeć trend zwyżkowy w ogólnie pojmowanej jakości produkcji emitowanych w telewizji. Trudno mi także odnaleźć jakieś ciekawe pozycje w kinie. Czasem mam wrażenie, że film z akcją pędzi szybciej niż mój mózg jest w stanie to ogarnąć. Fakt procesor nie najnowszy 😉 ale software’owo upgrade’owany stale do nowszych wersji. Jednak wspomaganie sprzętowe jest z zeszłego wieku. Może to znak czasu, może jednak wolę czasem posłuchać nieco bardziej rozbudowanych dialogów z sensem. Może to moja fanaberia.

Wracając jednak do telewizora… ten, który posiadamy rodzinnie nie posiada MPEG4, a więc nie odbiera platformy 😀 i całe szczęście. Dekoder kosztuje niewiele, ale i tak nie jest wpisywany na żadną listę potencjalnych zakupów. Życie bez telewizji jest dla mnie osobiście lepsze. Niby coś tracę ale zyskuję czas dla najbliższych, na lekturę, na muzykę. Tak jest lepiej, a jak chcę obejrzeć film, to mam własną kolekcję i swoje ulubione tytuły. Czasem coś się dokupi.