wiosna

Na czarnym szlaku

Posted on Updated on

Sobotnia wędrówka czarnym szlakiem od kapliczki w Kolonii Janówku do Palmir. To była cudowna odmiana w porównaniu ze szlakami, które znamy zdecydowanie lepiej. W końcu mieszkając tak blisko Puszczy Kampinoskiej z reguły wędrówki odbywają się w naszej okolicy, a nie gdzieś dalej.

Odmiana była jakże zaskakująco korzystna. W zasadzie byliśmy tylko moja żona, ja i przyroda. Wspaniale tak móc być w lesie, wsłuchiwać się w jego odgłosy, szum wiatru w koronach drzew, czy po prostu delektować się obrazami. Spokojna wędrówka, bez pośpiechu szlakiem wiodącym przez las starszy i bogatszy, bardziej mokry niż ten co jest w pobliżu naszego domu.

Wędrując szlakiem woń kwitnących konwalii wyraźnie roztaczała się wokół nas. Nie pamiętam kiedy miałem okazję do czegoś takiego. W każdym bądź razie była to bardzo odprężająca wędrówka i dobrze spędzony czas. Jedyne co nam nieco wadziło to odgłosy samolotów z lotniska w Modlinie.

Czasami robię zdjęcia i nagrywam filmiki, a czasem tylko przeżywam. Tym razem nie mogłem się oprzeć fotografowaniem.

Reklamy

Wiosna 2014

Posted on

Jakaś taka wczesna ta wiosna, a jakże odmienna tam gdzie mieszkam, gdzie tak blisko mam do Puszczy Kampinoskiej. Każdego dnia obserwowałem jak różna jest wiosna w mieście, jaka tam gdzie mieszkam i jaka w puszczy. Lubię tę puszczańską, jest taka jakby niedobudzona, przeciągająca się przed ostatecznym powstaniem z łóżka. Kiedy to piszę jest już wspaniale rozwinięta, a puszcza jest taka soczyście świeża, aż chciałoby się ją schrupać.

Czas biegnie nieubłaganie, kolejna wiosna, pora roku wzbudzająca nadzieję, dająca więcej ciepła, ale nadal potrafiąca zaskoczyć przymrozkiem. Rano bywa chłodno i w drodze do pracy muszę założyć kurtkę, lecz kiedy wracam ciepło Słońca roztapia mnie niemal dosłownie.

Lubię wiosnę, bardzo lubię, a szczególnie burze, które wręcz uwielbiam dla tej rewii świetlnych błysków, tego wiatru i ciszy przed spektaklem, tych odgłosów przewalanych kamieni w niebiosach. W tym roku jeszcze żadnej w obiektywie nie utrwaliłem. Czasem wręcz poluję z aparatem na pioruny energii, ale coraz częściej przeżywam ten spektakl tylko go obserwując.

Fotołowy – cienie wiosny

Posted on

Cienie są zawsze obecne na fotografii. Nie można ich nie mieć, są nieodzowne, a ich istnienie dodaje głębi, nie tylko optycznej, kompozycyjnej, lecz wspomaga naszą wyobraźnię. Gra cieni, lecz dziś jeszcze cienie wiosny, jeszcze wiosennie, choć wakacje się rozkręcają.

Kocham podróżować

Posted on

Czym jest podróż? Czym jest dla mnie? Nieustanną wędrówką, nierzadko wyłącznie w głąb samego siebie. Lubię stawiać kroki, przemieszczać się z punktu A do punktu B. Lubię delektować się krajobrazem, bliskością natury. Jednak kiedy przemierzam kamienne miasta, pełne asfaltu na ulicach, brukowanych chodników, szklanych tafli elewacji to i tak pasjonują mnie mijani ludzie. Choć dla mnie każda rzecz, czy to kamień, czy to drzewo, a nawet brama starej kamienicy ma to coś, istnieje jak swoisty byt. Wyobrażam sobie mijając pewne miejsca, także samotne głaz gdzieś na ścieżce szlaku w lesie, czy górach, że właśnie on, czy to był lub było świadkiem pierwszego pocałunku, łez radości i ludzkiego dramatu, narodzin życia,  walki na śmierć i życie. Wszystko co mijamy to niemi świadkowie wydarzeń, jak kamery monitoringu, lecz by tego doznać musimy pozwolić przepłynąć tym emocjom przez nas samych, czasem dotknąć kamień. Jakie to szczęścia nas dotyka, że możemy chłonąć obrazy, dźwięki życia i nuty muzyki, delektować się zapachami i emocjami. Kiedy czuję łzy spływające po policzku wiem, że muzyka moich uczuć jest dobrze nastrojona, że empatia jest ze mną, we mnie, wokół, przebiega między nogami. Nie musimy pielgrzymować do odległych miejsc by przeżyć podróż. Jakże radosne jest głębsze poznanie i doznanie własnego życia. Czasem krótki spacer z pozoru jedynie tak dobrze znanymi uliczkami dostarcza nam tyle nowego.

Lubię czasem, a nawet nierzadko, by nie napisać, że często wędrować w ciszy, niby samotnie, ale z kimś, w takim tandemie, braterstwie, przyjaźni. Chłonę wówczas wszystkimi zmysłami to co mnie otacza. Kiedyś żałowałem, że nie zrobiłem takiego to a takiego zdjęcia. Dziś wiem, że wówczas dane jest mi coś przeżyć znacznie pełniej niż skupienie się na kadrze, światłu, na łapaniu i zaklinaniu w zatrzymanym obrazie uczuć. Skupiam się na uczuciach przeżywania. Jakże to piękne, czasem pełne smutku, czasem radości, czasem zwyczajnie przeoczone. Jednak przede wszystkim wówczas czuję życie, pełne i prawdziwe życie, obdarte z powierzchowności i płycizn. Można wówczas dostrzec dotychczas niedostrzegalne, wyłapać to coś co wcześniej ginęło za kurtyną prawdziwej sceny. Uwielbiam zaglądać za nią.

Może to błędne spostrzeżenie, ale wokół mnie Ci, którzy sięgają głębiej, nie boją się włożyć siebie do nieznanej skrzyni, wejść na schody prowadzące gdzieś tam, właśnie Ci przeważnie wierzą, jedni w Chrystusa, inni w coś innego, ale wierzą.

Kiedy stoję pod ciemnym niebem pełnym gwiazd
Wyciągam ramiona by dotknąć iskierek radości
Warkocz komety owiewa lodem me dłonie w blasku Słońca,
Tajemnicza cisza cienia Księżyca budzi moje sny
Wówczas staję na szczycie pod firmamentem nieboskłonu,
A kiedy patrzę za siebie cały rząd światełek błyska radośnie
A ja cały czas sięgam do gwiazd w nieba atlasie
Mogąc dojrzeć przez zwierciadła odległe spirale
Galaktyk Słońca pełne blasku gwiezdnego ciepła.
Patrzenie w tył to historia moich kroków,
A w przodzie mgła i ścieżka kamieni w niej
Prowadzi mnie w moje sny pośród dnia każdego
Bym mógł dotknąć kamień szlaku mego,
Poznać jego wspomnienia i nuty wiatru wokół,
Cudowny szum kropel wiosennego ciepła,
Radość zaklętą w obrazach albumów kroków,
Smutek przemijania życia na końcu ścieżki,
Nieznane słowa modlitw w zakątkach duszy…

Być może żadna podróż się nie kończy, ale każde kolejne drzwi życia serwują nam kolejne wędrowania…

Wiosenne fotołowy

Posted on

W końcu, w końcu dopadłem umykający mi między problemami, w zakamarkach zmęczenia wolny czas w lekkim nadmiarze.  Zebrałem trochę wiosennych zdjęć, które możecie zobaczyć poniżej.

Nocne życie uliczki

Posted on

… obok mojego domu. Późna pora, noc panuje już od paru godzin. Późno skończone pracy w obiekcie i późny powrót do domu. Już na bocznej uliczce widzę znajomego na wieczornym spacerze. No i siedzimy ponad pół godziny w samochodzie i gadamy o różnościach, mniej lub bardziej interesujących.

Jednak jakby tak tylko postać sobie przy uliczce, jakże ciekawe rzeczy dzieją się na niej w nocy. Koty wędrujące swoimi ścieżkami w swoich sprawach – tak cicho i bezszelestnie, albo z lekkim zdziwieniem typu „A co ten samochód tu robi, on stoi na mojej ścieżce, czy personel może go przesunąć?!?” wręcz słyszę w miauku tę niecierpliwość. Poszedł sobie niedoczekawszy się by personel, czyli ja dokonał żądanego przesunięcia samochodu. Kątem oka widzę, żabę, tak, żabę, tylko boćka mi zbrakło. Żabka dokicała do połowy uliczki i siedzi czekawszy na… niestety nie odpowiedział mi  na niewypowiedziane pytanie, a telepatia nie zadziałała. Kilka ruchów powiek i skrętów głowy, a żabki już nie było, odkicała.

Gdy już wysiadłem z samochodu pod swoją bramą poczułem, jakże miły, wręcz aksamitny powiew wiaterku, takiego w sam raz chłodnego…

Zwolnij, przystań, odetchnij…

Posted on

Kiedy wiadomo, że brakuje mi czasu… ano kiedy nie mam go by wyrazić siebie, by cieszyć się widokami, by móc je odzwierciedlić w fotografii czy filmie. Kiedy nie mam kiedy posłuchać muzyki, dać się porwać nutom, oderwać się od kontaktu z gruntem i poszybować w takt muzyki. Kiedy lektura jest czymś niemożliwym. Kiedy me wnętrze zmęczone i wycieńczone takim stanem rzeczy otwiera się na szepty zwątpienia, głosy zwodzące na ścieżki z dala od Rodziny, z dala od mych wartości.

Udało mnie się przystanąć i dzięki temu spostrzec świat wokół mnie, jakże odmienny od tego widzianego przez szyby pośpiechu. Dopiero kiedy przystanę, przerwę elektroniczne więzy ze światem, skieruje wzrok wokół siebie, poświęcę czas by patrzeć, by słuchać, by podziwiać dopiero wówczas czuję prawdziwy świat, a nie jego powierzchowny szkic. Warto, po stokroć warto, od czasu do czasu powiedzieć stop i zatrzymać się, przestać nadążać za… czasem nawet nie pamiętam za czym… i oddać się we władanie naszym uczuciom. Wówczas jest tak pięknie.

Dobrze wiecie, że lubię dobrą muzykę, cudowne zdjęcia…