Miesiąc: Lipiec 2011

Raport komisji Millera

Posted on Updated on

Czytam zwierzenia po oficjalnym opublikowaniu raportu komisji pana Millera i znów widzę zaślepienie. Jedynie generał Sławomir Petelicki ma częściowo rację. Osobiście jestem przekonany, że jego kontakty i znajomości dają mu podstawy do wyrażania pewnych, podkreślam pewnych, opinii. Może i Amerykanie znają wszelkie rozmowy załogi samolotu tragicznego lotu z 10 kwietnia 2010 r. Pytanie czy zmieniły by zasadniczo wnioski którejkolwiek z komisji. Nie zgadzam się ze zdaniem pana generała, że po ujawnieniu jakichś, nawet konkretnych informacji obecny rząd musiałby się podać do dymisji. Nie żebym był w niego zapatrzony, ale nie znam żadnego rządu od 1989, o wcześniejszych nawet nie wspominam, który by dbał o Polskę i Polaków. Stan polskiego lotnictwa wojskowego, organizacji pracy kancelarii, ministerstw i inne agendy, biura, … jednoznacznie mogą jedynie potwierdzić polski stan rzeczy – wszędobylskie polactwo. Porządność pracy, odpowiedzialność za swoje słowa i czyny, umiejętności podejmowania konsekwencji to zalety, które są w głębokim cieniu. Gdziekolwiek się nie spojrzy, wszędzie uwidacznia się niekompetencja. Z rzadka kiedy natknąć się można na przykład warty powielania. Czy BOR sprawdza lotnisko pod kątem bezpieczeństwa lotów? Czy jest taki obszar kompetencyjny zapisany w przepisach regulujących działanie BOR? Tego nie wiem, a jeżeli jest to czy są zatrudnieni ludzie, którzy mają stosowne przeszkolenie, wiedzę, umiejętności i doświadczenie w takim zakresie? Czy mają oni możliwość kategorycznego zakazania wykorzystywania danego lotniska? Co z dworcami kolejowymi, parkingami? Według mnie tak powinno być, że nie ważne kto lub jaki podmiot jest organizatorem lotu czy wyjazdu w daną lokalizację, ale funkcjonuje w ramach jakichś struktur komórka z obsługą pracowniczą pozwalającą na pracę w systemie 3 zmianowym, która dokonuje inspekcji i wydaje wiążące, niepodważalne decyzje. Jasno określone obszary kompetencji, odpowiedzialność jednoosobowa to filary porządnej pracy. wielu od 1989 roku bardzo ciężko pracowało na taki stan rzeczy. Przez ponad 20 lat od przemian nie mamy ani jednej całej autostrady i rozpadające się PKP. Z tego już się wielu śmieje.

Współczuję tym, którzy szukają zamachu, działania osób trzecich. Oznaczać to może, że nie znają świata wokół samych siebie. Polactwo jest wszędzie, wręcz rzuca się w oczy na każdym kroku. Polska fantazja, naginanie przepisów lub ich jawne lekceważenie, unikanie odpowiedzialności – przecież to typowe zjawiska dla nas Polaków. Jak łatwo wytykać wady innym, zapominając o samym sobie.

Dramatem jest to, że po katastrofie CASY, w której zginęło tylu ważnych polskich oficerów nie zrobiono nic skutecznego. Nie mam wątpliwości, że coś zrobiono, ale jak to w naszym kraju tylko w trybie niedokonanym. Robiono, pisano nowe procedury, ale nic do końca nie zrobiono. Wały w Sandomierzu nadal nie skończone, rowy odwadniające nie skończone… Czasami mam nieodparte wrażenie, że nikt za nic w tym kraju nie odpowiada, ale wynagrodzenie bierze. Osobiście wierzę w skuteczność i porządność pracy.

Nie bronię obecnego rządu bo wszystkie dotychczasowe skutecznie, ciężką pracą, doprowadziły do stanu gdzie z Polską w zasadzie nikt nie musi się liczyć. Gdyby było inaczej to wrak samolotu już dawno byłby w kraju, śledztwo przebiegało by inaczej, ale dla wielu gorzkie polactwo wydaje się być nieważne. Niekompetencja kosztuje, szkoda że życie, szkoda że tak wielu. ..

Reklamy

Konferencja prasowa PiS

Posted on Updated on

Włączyłem telewizor, czy monitor, nie po raz pierwszy i nie ostatni. Wczoraj widziałem premiera Donalda Tuska na miejscu poszkodowanym przez nawałnice. Obietnice padły jak zwykle. Dziś zobaczyłem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jak zwykle staram się czytać między wierszami, bo bezpośrednich wypowiedzi polityków nie zawsze można traktować na poważnie, niestety. Często nie mam do nich zastrzeżeń z tego powodu, bo trudno komukolwiek opanować wszystkie zawiłości tego świata.

Premier Donald Tusk obiecał pomoc poszkodowanym. Rzecznik prasowy PiS na konferencji wytknął, że inne zasiłki, pewnie z okresu powodzi, były mniejsze niż deklarowane. To wystąpienie nie miało nic wspólnego z pomocą dla poszkodowanych. Szkoda tylko, że nie wytknął najbardziej rażącego błędu – braku konkretnych skutecznych procedur rozdysponowywania środków. Obiecanie przekazania środków to deklaracja woli, nawet wyrażenie polecenia, ale to nie premier je wypłaca. Nawet nie do końca wiadomo na jakiej podstawie określana jest wysokość pomocy finansowej dla poszkodowanych. Raz to jest taka kwota, innym razem inna. Do tego jak rozumiem istnieją kryteria indywidualnego obliczenia kwoty pomocy. Bardziej poszkodowani powinni dostać więcej niż ci którzy ponieśli mniej dotkliwe straty. Zasada wszystkim po równo już kiedyś oficjalnie obowiązywała, przy najmniej ideowo. Te czasy jednak na szczęście minęły.

Angażowanie się rządu w pomoc poszkodowanym jest bezapelacyjne, ale forma nie może wzbudzać społecznego podświadomego przekazu, że jak nadejdzie kataklizm to „państwo”, przepraszam nie państwo, bo państwo to my wszyscy, ale w tym przypadku rząd pomogą i dadzą. Jestem osobiście przeciwny takim działaniom. Nie można przewidzieć ogromu strat, kataklizmów, katastrof na jakikolwiek rok budżetowy. Jak bonusować tych, którzy  jednak się ubezpieczyli. Na początek tak, że rząd będzie skutecznie wspierał poszkodowanych w kontaktach z ubezpieczycielem, który wydaje się, będzie się starał wypłacać jak najmniej. To naturalne zachowanie firmy i mnie nie dziwi, choć w ujęciu ludzkim niesłychanie oburza. Każdy poszkodowany jest traktowany indywidualnie ale powinien odczuwać, choćby nie wypowiedziany, lekki spokój bo ktoś go wspiera, wie, że nie jest sam w kontaktach z ubezpieczycielem. Jednak by to zadziałało to rządowa i samorządowa armia urzędników powinna cechować się wysokim poczuciem pełnienia służby cywilnej, ale większość z nas wie, że i ten temat w Polsce jest bardzo dyskusyjny. Od premiera do poszkodowanego nie ma prostej i jednoznacznej drogi. Politycy o tym bardzo dobrze wiedzą. Od każdej opcji rządzącej oczekuję uporządkowania i uproszczenia większości procedur funkcjonowania administracji rządowej i samorządowej z jednoczesnym podniesieniem jakości przepisów regulujących ich działania. Kolejny ocean dyskusji.

Co mnie oburzyło dziś w słowach prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Po pierwsze postawa, wyniosła, wręcz opatrznościowa – tak to odebrałem i nie mam nic przeciwko, ale według mnie nie najlepiej pasowała do sytuacji, a to z kolei prowadzi do konkluzji, że chodziło o PR i wybory. Jarosław Kaczyński powiedział, że jak zaistnieją powody to uda się na miejsce dotknięte nawałnicami, ale już nie umiał powiedzieć jakie to powody. Zatem wyszedł, niezależnie od zamierzeń, czysty PR. Od polityka tej klasy spodziewałem się, że w tym zakresie będzie umiał powiedzieć, a nie ucinać wypowiedzi. Wypowiedź w stylu, że PZU ma środki i możliwości i powinno pomóc. Nie mają tu znaczenia potencjalne udziały ze strony rządu w PZU, lecz to że jest to firma, która ma swoje zadania i zasady funkcjonowania na rynku. Nie jest nawet potencjalnym źródłem środków finansowych od strony innej niż podjęcie zobowiązań w obszarze ubezpieczeń. Zabrakło mi tu wypowiedzi podkreślającej i świadczącej o wymaganiu wobec ubezpieczycieli, żeby uczciwie i z ogromną przychylnością podeszli do poszkodowanych. Ich szybkie działanie, zainteresowanie, wypłaty bardziej niż mniej traktowane przez poszkodowanych jako zasadne to również działania budujące markę. Trudno mi sobie wyobrazić, że kogokolwiek, w tym i polityków, los poszkodowanych nie obchodzi. Jednocześnie wiem, że i tacy są. Jednak zarówno od opcji rządzącej jak i opozycyjnej oczekuję czegoś innego niż jest to prezentowane nam społeczeństwu.

Polska żyje w opcji „jakoś to będzie”. Nie ma aspektu, który by nie był tym dotknięty. Straży pożarnej do pożaru nie można wezwać osobiście w jednostce bo procedura przewiduje zgłoszenie telefoniczne. Oczywiście można to obejść, ale ja mam już dość obchodzenia, załatwiania, kombinowania. Wiadomo, że nie ma procedur idealnych, ale ich skodyfikowanie w logiczny sposób, przewidujący również ścieżkę, choćby kolegialną w przypadku sytuacji wyjątkowych nie mieszczących się w ramach czynności standardowych, jest absolutnie możliwe.

Społeczeństwo, my Polacy, powinniśmy czuć się podmiotami, wiedzieć, że w przypadku tego typu wydarzeń dostaniemy pomoc, ale jednocześnie musimy ponosić własne, nierzadko wymagające wyrzeczeń działania profilaktyczne i ponosić również odpowiedzialność za siebie samych – np. ubezpieczenie, współdziałanie w społeczności lokalnej. Tu zbyt mało miejsca by wieść dyskusje w tym temacie, ale czy mamy inne wybór?