internet

Puszcza Białowieska, reforma sądownictwa i studiowanie

Posted on Updated on

Początkowo chciałem zamknąć ten temat w ramach jednego vlogu ale okazało się to nie możliwe i stąd vlog, wpis na blogu i rozszerzony podcast na soundcloud.com

Protesty przeciw wycince w tzw. Puszczy Białowieskiej oraz protesty przeciw reformie sądownictwa, czy formie jej wprowadzania stanowią wyłącznie kanwę do przemyśleń.

Osobiście jestem za reformą sądownictwa w naszej Polsce ale nie dostrzegam zdroworozsądkowych rozwiązań, ani tym bardziej systemowych.

Puszcza Białowieska

Wiele osób w ramach serwisów społecznościowych do swoich profilowych zdjęć „dopina” wstążki m.in. w obronie Puszczy Białowieskiej. Nie mam nic przeciwko, to w końcu wolność wyboru i prawo wyrażania własnej opinii.

Zaniepokojony sytuacją w tzw. Puszczy Białowieskiej zacząłem drążyć temat i obraz jaki można dostrzec w mediach społecznościowych jest dla mnie odmienny od tego jaki mi się pokazał.

Szukałem oczywiście w internecie, skorzystałem z możliwości dotarcia do osób znających się na leśnictwie (m.in. SGGW). Oczywiście z racji doświadczenia zawodowego i poznanych wcześniej osób miałem lepszy start w poszukiwaniach informacji.

Z internetu można pozyskać m.in. następujące publikacje:

Zapewne dużo wiedzy podstawowej i historycznej już można wyszukać w:

  • Faliński J.B., Hereźniak J.M., Zielone grądy i czarne bory Białowieży. Warszawa: Instytut Wydawniczy Nasza Księgarnia, 1977
  • Karpiński J.J, Puszcza Białowieska. Wyd. III. Warszawa: Wiedza Powszechna, 1977.

Tych dwóch powyższych pozycji z braku czasu nie przeczytałem. Warto też zapoznać się z informacjami dotyczącymi obszarów Natura 2000.

Piszę jako inżynier technolog mający tyle wspólnego z przyrodą co harcerstwo, zamiłowanie do wędrowania w leśnych ostępach i dbałość o środowisko ile mogę w ramach pozazawodowych zainteresowań.

To co mnie zmartwiło i zwróciło jednocześnie moją uwagę to niewielki udział informacji merytorycznych na profilach i stronach zainteresowanych organizacji proekologicznych. Znacząca natomiast jest ilość informacji, w mojej ocenie o wymowie emocjonalnej a nie profesjonalnej, tzn. profesjonalnie kształtują emocje ale nie podają wiedzy merytorycznej. Czyli pozyskuje się statystycznie zainteresowanych „w słusznej czy nie” sprawie i to wykorzystuje jako formę oddziaływania.

Jakie pytanie pojawiły się kiedy zacząłem dokładniej interesować się zagadnieniem:

  1. Co dokładnie rozumiane jest przez pojęcie Puszcza Białowieska?
    Mamy obszar Natura 2000, Białowieski Park Narodowy.
  2. Jaka jest propagacja szkodnika atakującego świerki?
  3. Czy zagrożone są świerkowe starodrzewia?
  4. Jaka w ogóle jest definicja starodrzewia?
  5. Czy można stosować alternatywne metody walki z kornikiem?
    Ja mam na myśli pułapki feromonowe. Nie wiem jaka jest skuteczność.
  6. Co to jest obszar Natura 2000 i co w takim obszarze można,  a czego nie.

Na część z tych pytań odpowiedziałem we vlogu.

Zadawałem te pytania, celowo i świadomie, osobom w ramach portali społecznościowych i nie uzyskiwałem żadnej odpowiedzi za wyjątkiem jednej, merytorycznej, której udzieliła osoba zarządzająca daną stroną na portalu. Jedna, słownie jedna. Nie do końca to była odpowiedź ale byłem usatysfakcjonowany krótką w sumie dyskusją.

Dyskusja wywiązała się pod krótkim filmikiem z wycinki, podając numer działu leśnego, co zweryfikowałem na mapach i jako taki nie znajduje się w BPN.

Zatem jak osoby podejmujące działania w imię ratowania Puszczy Białowieskiej rozumieją określenie Puszcza Białowieska – być może słowa klucze: las pierwotny, starodrzewia, skarb świata… Bardziej skojarzenia niż precyzyjne dane geograficzne i związane z tym uwarunkowania prawne?

Wówczas sięgnąłem po definicje czym jest starodrzew i jakie są kwestie formalno-prawne prowadzenia działań przez ludzi w obszarach Natura 2000. Jednak nikt nie pisał o tym, że np. wycinka następuje wbrew planom ochrony (indywidualnie opracowywanych dla każdego obszaru z osobna).

Według mnie możliwe jest prowadzenie gospodarki leśnej i pozyskiwanie drewna nawet z drzewostanu w obszarze Natura 2000. Nie oznacza to, że w każdym! Tego nie wiem.

Bardzo ciekawym filmem okazał się dla mnie:

Właśnie w tym odcinku jako ciekawostki podano wiek wybranych gatunków drzew. Warto obejrzeć choćby dla tych informacji.

W końcu sięgnąłem do wiedzy mojej współmałżonki, doktora nauk biologicznych, botanika. Dowiedziałem się, iż generalnie w obliczu zmian klimatycznych, oddziaływania człowieka na ekosystemy w skali mikro, makro i globalnej być może nie da się już pozostawić przyrody wyłącznie samej sobie. Zatem…

Dla mnie całe to zamieszanie wokół wycinki w tzw. Puszczy Białowieskiej jest raczej elementem forsowania pewnego modelu ochrony środowiska, a ja takiej formy po prostu nie akceptuje. Model to kwestia jak najbardziej dyskusyjna.

Według mnie nie ma rabunkowej wycinki jak w Lasach Tropikalnych. Być może się mylę, nie twierdzę, że jest tak jak piszę ale wiele na to według mnie wskazuje.

Ekologom zadawałem pytania dlaczego tak dzielnie nie protestują przeciw niewyobrażalnej odorowości kompostowni w Warszawie (może dlatego, że chodzi o ludzi). Dlaczego nie walczą o zmianę ustawy o gospodarowaniu odpadami. Przecież nadal nie możemy od tak wyrzucić puszki po farbie, nie mówiąc o opakowaniu po oleju samochodowym. To dalej nie jest uregulowane tak jak należy. Dlaczego nie ma tak silnego oddziaływania na segregację odpadów… Jest za to walka idei. Z tego co wiem obszar zalesienia Polski wzrasta, a nie maleje. Indywidualne działania w skali całego społeczeństwa mają, znów według mnie, dużo większe znaczenie!

Nie opowiadam się po stronie rządowej, ani ekologów i osobiście nie akceptuję aktualnej obsady stosownego ministra. Osobiście wierzę, że problemy na takim poziomie rozwiązywać się powinno zdrowym rozsądkiem a nie polityką.  

Reforma sądownictwa

W tej mierze również nie opowiadam się po stronie rządowej choć opowiadam się za reformą sądownictwa, lecz skuteczną. Co to dla mnie znaczy skuteczna reforma sądownictwa?

Nie chcę by sędzia złapany na przestępstwie typu kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu lub na kradzieży był chroniony immunitetem. Co więcej w tym zakresie same środowisko sędziowskie mogło, moim zdaniem stworzyć mechanizmy stosowne do sytuacji, bez ustaw i reform. Oczekuję, że sędzia będzie jak najbardziej kompetentny, profesjonalny, a samo bycie sędzią będzie raczej ukoronowaniem kariery niż jej początkiem. Oczekiwanie na rozprawę będzie krótsze. Reforma to jednak konieczność modyfikacji wielu aktów prawnych.

Nie ma systemu bez kontroli i weryfikacji. Sędzia również powinien być motywowany, nagradzany ale i pracujący jakby pod stałą superwizją. Taka dygresja nieco w inny obszar. Sędzia, którego niemal co druga sprawa jest przez instancję odwoławczą odsyłana… żenada. Taki sędzia nie może pracować jako sędzia. Przede wszystkim ze względu na znaczenie pracy sędziego.

W Europie są rozwiązania, które moim zdaniem całkiem nieźle są rozwiązaniami systemowymi – wynagrodzenie za sprawę i utrata prawa do sprawowania funkcji sędziego po 2. czy 3. odrzuceniu przez instancję odwoławczą orzeczeń tego sędziego i to nie pod rząd.

W protestach udział brało bardzo wiele młodych ludzi. Wręcz super, to dobrze ale czy Oni w większości protestowali przeciw reformie czy konkretnie tej reformie. Nie wnikałem w pełni w zapisy proponowanych ustaw. Starałem się m.in. zweryfikować jak np. są wybierani sędziowie w innych krajach, jaki jest system marchewki i kija i to w takiej kolejności. Generalnie temat ocean. Tym bardziej trudno się rozeznać choćby na poziomie bladozielonym.

Dla mnie sędzia powinien być wybierany przez jakieś gremium (bardziej kompetentne niż mniej) lub mianowany przez ściśle określoną osobę pełniącą daną funkcję ale na wniosek tego jakiegoś gremium.

Podobnie jest w harcerstwie, w którym to komendant hufca przyznaje stopień instruktorski, lecz na wniosek Komisji Stopni Instruktorskich. Wniosku tego nie może odrzucić. Prawdą jest, że sam powołuje taką komisję. Tu dochodzę do bardzo ważnego dla mnie wniosku:

Otóż według mnie niezależnie od nawet całej masy rozwiązań systemowych i tak najważniejsze okazuje się podejście ludzi, ich samoświadomość odpowiedzialności i znaczenia konsekwencji ich pracy. Z tym niestety w naszej Polsce jest jak jest.

W przypadku tego kryzysu w sumie nie było łatwo zadać pytania właściwe bo i zagadnienie niezwykle trudne. Odnosiłem się przede wszystkim niejako do jakości pracy sędziego, jego ochrony przez immunitet nawet wówczas kiedy jest to skrajnie niewłaściwe. W odpowiedzi była cisza, ani jednej próby odpowiedzi. Czyżby bezkrytyczne podejście do zagadnienia? Pytanie o to czym zajmuje się SN też było bez odpowiedzi. Nie dziwi mnie to patrząc jak nieskuteczne jest nauczanie tzw. WOSu.

Reforma sądownictwa jest niezbędna ale nawet taki jak ja totalnie zielony gość w zakresie prawa podjął się lektury:

Te trzy publikacje Gazety Prawnej pokazują, że można o tym pisać bez emocji i polityki, choć jako taka pojawia się jako czynnik i strona w ogóle rozważań.

Rzetelność w studiowaniu

Drodzy Studenci, szczególnie Ci, którzy ze mną mają zajęcia. Nie ma znaczenia to, że mamy odmienne poglądy na wiele spraw bo wzajemny szacunek jest dla mnie fundamentalną kwestią. Obecnie jesteśmy świadkami ordynarnych zachowań w przestrzeni publicznej, które nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, kulturą, nie mówiąc choćby o chęci porozumienia się stron.

Od osób z wyższym wykształceniem oczekuję kultury dyskusji, postaw i zgodnych zachowań, umiejętności wypowiadania się w mowie i w piśmie. Jak jest sami możemy się przekonać ale każdy z nas odpowiada sam za siebie i działania innych nie mają tu wpływu.

Inżynier podejmując prace nie może, nie stać go, nie powinien podejmować decyzji konstrukcyjnych czy technologicznych na bazie przemyśleń z sufitu lub bez starannego zweryfikowania koncepcji. Każda nasza decyzja powinna być konkretnie uzasadniona.

Wiele osób przy Puszczy Białowieskiej czy przy próbie reformy sądownictwa nie podjęło nawet próby dowiedzenia się podstawowych kwestii w temacie, rozpoznania go, a tym samym rzetelniejszego wyrobienia sobie własnego zdania. To powinno być naturalnym podejściem. Należy do informacji podchodzić krytycznie, co nie oznacza, że wszystkie odrzucać.

Świadomość, że tak naprawdę każde wyjaśnienie prowadzi do kolejnych pytań, a my często choć zrobiliśmy krok do przodu nadal tyle nie wiemy stanowi fundament pracy inżyniera, naukowca, osoby otwartej na wiedzę.

Dziś wygrywa ten kto potrafi pozyskać informacje z wielu źródeł, przeanalizować je i wysnuć, może niewłaściwe wnioski ale stwarzające fundament do dalszej dyskusji.

Kiedy nie wiem to pytam. Jak mam wątpliwości, pytam, wyszukuje, dokonuje rzetelnej syntezy własnych opinii. Samodzielność w tej kwestii jest bardzo ważna. Media, według mnie już dawno przestały być rzetelne. Ja wolę samodzielnie patrzeć na świat niż pozwolić innym na wmawianie mi jaki ten świat jest.

Rzetelność studiowania to m.in. prozaiczna kwestia znajomości pytań jakie prowadzący zapodaje na wejściówkę podczas ćwiczeń laboratoryjnych. Szczególnie kiedy to n-ta z rzędu grupa realizująca dane ćwiczenie. Nie da się nie powtarzać pytań/poleceń weryfikujących przygotowanie studentów. W konsekwencji większość pytań się powtarza. Mimo to potrafią być całe nieprzygotowane grupy. Dlaczego? Może dlatego, że wynika to z ogólnie przyjętego podejścia do życia? Nie wiem ale nie wykluczam właśnie tego.

Jeżeli student zaskoczy mnie wiedzą ja nie udaję, że wiem lepiej. Trzeba być uczciwym, szczerym i z szacunkiem podchodzić do studentów. W takiej sytuacji mogę jedynie podziękować, uwzględnić w ocenie o ile mam taką możliwość w ramach regulaminu przedmiotu. Wielu jednak studentów nie jest przygotowana, czyta niejednokrotnie instrukcje do ćwiczeń przed samymi ćwiczeniami co przeważnie jest niewystarczające.

Na egzamin można podać dla przykładu 37. pytań i stwierdzić, że 5. z nich będzie na egzaminie. Moje doświadczenie wykazuje, że to nie ma sensu, ani na miesiąc, dwa tygodnie, czy dzień przed egzaminem.

Okres studiów jest bardzo ważnym okresem kształtowania i doskonalenia umiejętności pozyskiwania informacji i rzetelności własnej pracy. To kluczowe umiejętności, bez których praca inżyniera jest bardzo trudna.

W relacjach interpersonalnych, niezależnie od miejsca, czasu i grupy podstawą jest szacunek, a różnice zdań nie mogą uruchamiać spirali nieprzychylności, nie mówiąc o nienawiści.

Otwartość, zdrowy krytycyzm, stawiania zdrowych granic, zdolność pozyskiwania informacji, ich analiza, umiejętność wnioskowania, nie zamykanie się w ograniczonej przestrzeni wiedzy, szacunek wobec innych, zrozumienie faktu odmienności poglądów to bardzo ważne cechy każdego z nas.

Dlaczego powiązałem tak odmienne aspekty jak Puszcza Białowieska, reforma sądownictwa z rzetelnością studiowania. Myślę, że dostrzegam korelacje w zakresie mechanizmów kreowania własnych opinii i przygotowywania się do podejmowanych działań. Może wygodniej jest podświadomie przerzucając odpowiedzialność DLACZEGO na innych. Moim zdaniem jeżeli ktoś nie rozpoznaje tematu wydarzenia, kryzysu i bierze w nim udział to jakby zrzekał się własnej opinii, która mogłaby być zbieżna z tą którą bezkrytycznie przyjął.

Bardzo mnie interesują mechanizmy podejmowania przez człowieka decyzji, kreowania postaw, które wynikają z zachowań. Nie, to nie pomyłka. Takie są ustalenia psychologiczne. To nasze zachowania kształtują nasze postawy i dlatego tak ważne jest postępować właściwie czyli dawać samemu sobie maksymalnie dużo by podejmować decyzje z jak najmniejszymi wątpliwościami.

Reklamy

Medialny odbiór

Posted on Updated on

Przekaz dla ludzi

Dziś dzień wyborów (wtedy zacząłem pisać ten post), na swój sposób ważny, lecz czy ty co po nim nastanie będzie z korzyścią dla naszej Polski? Pytanie retoryczne. Jednak coś jest na rzeczy. Lubię ciszę, znaczy nie absolutną, wolę ciszę z szumem wiatru w koronach drzew i górskiego strumienia, śpiewem ptaków, ale bez telewizji. Jednak przekaz informacji jest czymś w dzisiejszych czasach naturalnym zjawiskiem, pełnym przesytu, niestety najczęściej formy nad treścią. Z wyboru i z powodu zwykłych technicznych zaniedbań nie mamy telewizji. Niby internet w zupełności wystarcza, lecz i tak można odczuć całkiem niezły przeciąg informacji.

80% informacji odbieramy wzrokowo i ponoć również 80% informacji nie podlega kodyfikacji – nie da się ich zapisać, opisać w jakiejkolwiek formie. Ciekawe, prawda?! Żyjemy w społeczeństwie informacji, jesteśmy nimi bombardowani każdego dnia, każdej godziny, chyba, że śpimy ale i ten czas nie jest tak spokojny jak kiedyś. Wygrywa ten, kto opanuje umiejętność filtrowania wiadomości, zarządzania nimi, odnajdywania się w gąszczu, pajęczynie zer i jedynek, która niewidocznie oplata nas. Nie jest to jakiś fatalizm, lecz odniesienie się do rzeczywistości. Sam w tym uczestniczę prowadząc wortale i portal technologiczne i każdego dnia pływam w informacjach.

Jednak czy w świecie informacji można odnaleźć czas dla siebie, czas potrzebny na ochłonięcie, wyciszenie się? Ja muszę choć miniony rok nie należał do dających taką sposobność i nie byłem w stanie realnie wypocząć na długie kolejne miesiące pracy. Patrząc na młodsze pokolenia, już nie tylko młodszych, lecz już także pokolenia – to czasem utwierdzam się w przekonaniu, że wyciszenie jest dla mnie konieczne. Bez tego nie złapię dystansu do świata informacji. Czasem jednak spotykam „fighterów” – jak atomowe stosy na kosmicznych statkach z powieści SF, wydają się nie do zdarcia, lecz według mnie tylko wydają się.

Czy jesteśmy w stanie rozpoznawać co dobre a co złe w przekazie, szczególnie medialnym?

Bardzo często stawiam takie pytanie, nie tylko sobie, czasem w grupie, a czasem jako czysto retoryczne. Myślę, że nie jesteśmy w pełni i zawsze rozeznać dobra i zła w tym co widzimy, słyszymy, czytamy. Przekaz bardzo łatwo zmanipulować, zdjęcie pokazać niepełne, odtworzyć słowa wyrwane z kontekstu. Czasem wystarczy tylko komentarz, pozornie dopasowany, praktycznie w ogóle nie związany, by wpaść w misternie uplecioną sieć pułapki przekazu. Emocje, przekaz ma wzniecić pożar emocji w jego odbiorcach. Emocje, gniew nie zawsze, wręcz z reguły nie stanowią dobrych doradców dla naszych zachowań i w konsekwencji postaw. Sprawy nie ułatwiają Ci, którzy od czasu do czasu głoszę, iż to czy tamto to złe rzeczy. Mamy tę świadomość, że to czy tamto stwierdzenie jest przesadzone. Potem idziemy do sklepu, zupełnie niecelowo oglądamy zabawki dla dzieci. Ja osobiście jak widzę pewne lalki to mnie odrzuca. Pomimo starań by bycia na przekór i działania jak przysłowiowy adwokat diabła nie jestem w stanie uznać, że takie zabawki mają sens, jakikolwiek, dla mnie są straszne. Jednak dzieciaki je pragną.

Coś w nas mówi jedno ekran i głośnik co innego. Na ile jesteśmy silni by z jednej strony być w zgodzie z wartościami, które wyznajemy i jednocześnie zachować zdolność samokrytyki. Umiejętność spuszczenia sfory wątpliwości jest dla mnie bardzo istotna. W moim przypadku motywuje mnie do analizy i pomyślenia.

Doszedłem do sytuacji, w której niemal każdą informację w mediach traktuję krytycznie, z dystansem. To jest i nie jest dobra postawa i zachowanie. Może ogromny udział w tym ma to, że jako inżynier nie lubię mieć danych „z sufitu”, że uważam, że wszystko, no większość, należy umieć uzasadnić.

Jednocześnie same media czasem ułatwiają nam rozpoznanie zła albo dobra. Nieudolność prowadzącego audycję czy program TV, brak kompetencji i przygotowania powoduje, iż niejednokrotnie można rozpoznać „medialną ustawkę”. Problem wynika również stąd, że media z jednej strony powinny w pełni korzystać z prawa do wolności słowa, a z drugiej jednak w żaden sposób w naszej Polsce te media nie odpowiadają w pełni za swoje słowa. Takie odnoszę wrażenie.

Dlaczego odnosimy się do czegoś jako wiarygodnego, a dlaczego nie wierzymy innym choć to mogło się wydarzyć?

Mam okazję, miałem ją też niejednokrotnie wcześniej, a mianowicie przysłuchiwania się jak ktoś z ogromnym przekonaniem wyrażał się o tym co spotkało kogoś, niemalże wrzeszcząc, że to kłamstwo, że to niemożliwe, że to… itd. Kompletnie taka osoba nie przyjmowała, iż np. dla mnie to i tamto jest jak najbardziej realne. Żadnej możliwości porozumienia, a co więcej, osoba tak głośno wrzeszcząca i propagująca negatywne fale nie była w stanie w żaden sposób uzasadnić swoich racji, nie przedstawiała żadnego argumentu.

Myślę sobie, że bardzo wiele osób jest w stanie coś zaakceptować, uznać za realne jeżeli w jakiś sposób mieści się to w ich świecie, inaczej jest niemożliwe – syndrom ograniczonego widnokręgu – tak to sobie nazwałem. Co jest tego powodem, być może zazdrość, że coś przytrafiło się komuś innemu. Jednak co chyba najistotniejsze to ten fakt 80% informacji, których nie da się opisać. Mamy przeczucie, odczucie, 6 zmysł, czasem 7 😉 i po prostu wiemy, ale kompletnie nie umiemy tego uargumentować. Trzeba być jednak świadomym takiego ograniczenia. Ma to ogromne znaczenie na forach internetowych, gdzie podstawowym sposobem wymiany informacji (dialogu) są pisane teksty, czasem obrazek. W kontekście rozmowy dwóch lub więcej osób to bardzo ułomny sposób komunikowania – brak całej gamy przekazu pozawerbalnego, a także choćby intonacji głosu. W konsekwencji umiejętności argumentowania, okiełznania emocji są tu niezmiernie ważne.

Wpis ten zacząłem pisać w dniu wyborów. Pewna jego wizja gdzieś pomiędzy wieloma innymi zaginęła i jest jaki jest. Wybory, były, minęły, a co przyniesie przyszłość… Grunt to nie być fanatykiem, chyba że czekolady 😀 Osobiście uważam, iż dla rozwiązania większości problemów na świecie nie potrzeba partii politycznych, lecz zdrowego rozsądku i logiki. Pozwala mi to na stawianie tych samych wymagań, posiadania tych samych oczekiwań od każdego „zwycięskiego” ugrupowania po każdych wyborach. Mamy taki a nie inny ustrój, ani silniejszy prezydent, ani parlament, taką a nie inną ordynację wyborczą i społeczeństwo co ma to wszystko… Uczestniczenie w wyborach to nasz obywatelski obowiązek. To, że nie ma na kogo specjalnie głosować, to inna już sprawa, a zawsze można oddać głos nieważny lub wybrać tzw. mniejsze zło, ale trzeba pokazać, że sprawa własnego kraju jest nam bliska.

Wybory to uczta mediów…

ACTA

Posted on

11 września 2001 roku wydaje się być swoistą granicą po przekroczeniu której świat bezapelacyjnie zmienia swoi oblicze. Jest to proces ustawiczny, niejednostajny, a przez to dla obywateli tak trudno czasem zauważalny. Czy świat zmierza  do parodii demokracji? Czym dla mnie jest ACTA?

Internet nie będzie taki sam… – musimy pożyć i zobaczyć. Kradzież jest kradzieżą i nie ma znaczenia fizyczność przedmiotu czy merytoryka opisu konstrukcji mechanicznej… na papierze, czy postać bitów gdzieś na nośniku. Długie lata Europa stawiała odpór pewnemu zapatrywaniu się na tzw. własność intelektualną. Nie chciałbym być traktowany jako obrońca ACTA, lecz zapewne i tu przysłowiowa prawda leży po środku. Ja jestem z założenia przeciw inicjatywom wdrażanym tajnie. Możemy przeczytać sobie treść ACTA i odnieść wrażenie lania wody, jak w wypracowaniu. Jednak nie znam takiej umowy, szczególnie międzynarodowej, która nie ma załączników, dokumentów związanych itd.  …

Swoiste podejście do własności intelektualnej reprezentowane przez ACTA i już niezliczone interpretacje wydaje się być żywcem zaczerpnięte z XIX wieku, co oznacza kompletne niedopasowanie do realiów dzisiejszych czasów. Może właśnie chodzi o archaiczne podejście i wzmocnienie pozycji wielkich graczy tego świata, żyjących z własności intelektualnej, w tym praw autorskich. Spełnienie się czarnego scenariusza oznacza kolejną falę globalnego kryzysu bo jeżeli internet zostanie sparaliżowany to jak pomysłodawcy ACTA widzą światową gospodarkę? Pytanie oczywiście z gatunku retorycznych… Czy tylko internet ucierpi?

Niewątpliwie własność intelektualna musi być strzeżona, a jednoznaczne skodyfikowanie zasad obowiązujących całą kulę ziemską z założenia nie jest możliwe. Wiele w tym wszystkim uznaniowości. Oczywiście proste i jasne zasady, znaczące kompromisy mogłyby pozwolić na opracowanie jasnych reguł gry. Niestety trudno dostrzec w tym wszystkim dobrą wolę współtworzenia świata. Poza tym internet nie jest taki wolny, a taki jaki dziś znamy istnieje dzięki 13. (chyba) tzw. mainframe’ów. Ktoś opłaca ich funkcjonowanie. Wystarczyłoby by działał jeden i internet teoretycznie będzie działał dalej. Czy internet to pępek świata? Nie. Własność intelektualna dotyczy każdego aspektu naszego życia.

Z jednej strony pragniemy znaczących swobód, a z drugiej nawet podświadomie dążymy do świata reguł i zasad. Jednak czy powszechna inwigilacja ma być naturalną koleją współczesnych czasów? Człowiek  z natury nie jest okiełznany i dlatego wymaga czasem ścisłej kontroli, lecz znacząco częściej powinien móc być sobą. To temat morze i nie tu jego miejsce.

A może nic się nie stanie i pomimo piewcom czarnych scenariuszy ACTA internet będzie działał dalej. Poza tym nie ma umowy, której nie można rozwiązać lub w skrajnym przypadku zerwać – po prostu trzeba liczyć się z konsekwencjami, które po prostu będą.

Póki co polecam:

  • Piotr Waglowski „Prawo w sieci. Zarys regulacji internetu”, Helion
  • Wojciech Orżewski „Fotograf, fotografia, prawo” Inicjał Andrzej Palacz 2010

To tylko skromne dwie pozycje, a być może większość z nas powinna choć raz przeczytać te i kilka innych.

Będąc sam twórcą chcę by moje prawa autorskie były chronione, by nie kradziono moich opracowań. Dlatego jestem za ochroną własności intelektualnej, ale jednocześnie jest to kontekst światowy i niejednokrotnie ze względów potrzeb społecznych nie jest możliwe traktowanie zapisów prawa zero-jeden. Równolegle nie można łamać prawa. Jak widać nawet pobieżne dotknięcie tematu wskazuje na skomplikowanie problematyki…

 

 

Zawieruchy

Posted on Updated on

Pedzę, a miało być spokojnie. Zawirowania w pracy, z której moje „ja” powoli, lecz sukcesywnie chce odejść i już cały sobą działam by to się udało. Rzadkie wpisy na blogu pozbawione „tego czegoś” co sprawia, że wpis jest ciekawy, a i dla autora ma sens. Czy to oznaka znużenia blogiem… nic bardziej mylnego. To oznaka zawieruchy, mnóstwa pomysłów, kierunków działań, czyli… ciągnę za hamulec awaryjny bo przecież nie mogę wszystkiego naraz, a nawet jak się uda rozłożyć w czasie to i tak nie mogę… bo po prostu się nie da.

Wczoraj poodwiedzałem część blogów, które lubię i poczułem się tak jakbym powrócił po długim czasie. Jednego z blogów już nie ma, a inny ograniczył dostęp. Absolutnie nie zamierzam polemizować z ich autorami bo to ich suwerenne decyzje, które mi pozostaje wyłącznie akceptować. Nawiązuje natomiast do tego stanu odczuwania. Podążam, tu tylko kliknięciami, do miejsca, w którym oczekuję lektury, niezobowiązującej wymiany zdań, czy opinii. Chwila oczekiwania i komunikaty, które niby nie powinny zaskakiwać, ale jednak tak się dzieje. Mam nadzieję, że autorzy i autorki osiągnęli kolejny poziom w życiu i blog nie jest już potrzebny, że jest lepiej :), czego im wszystkim gorąco życzę.

Oczywiście nie życzę nikomu by blog przestał być potrzebny i nie uważam, że prowadzimy je z powodu nie najlepszego stanu naszych etapów życiowych. Mi osobiście prowadzenie blogu sprawia po prostu przyjemność, a jeżeli stanie się mi lepiej 🙂 czemu nie…