Nocne obrazy

Posted on Updated on

Blogowanie nie jest ewidentnie regularne. Pomysłów jest wiele ale czas nieubłaganie płynie swoim rytmem nie dając możliwości wygospodarowania jego więcej 😉 Lubię noce ze względu na ich tajemniczość. To nie tylko inny czas w tym samym miejscu. Samo miejsce nabiera innego charakteru, staje się inne. Można uznać, że opowiada zupełnie inne historie niż za dnia. Dzień i noc, dwa różne światy połączone na zawsze biologicznym zegarem.

Każde zdjęcie ma swoją historię lub historyjkę.

wólka nocą - śnieg, dużo śniegu
Śnieg, dużo śniegu…

W grudniu i w kolejnych miesiącach nierzadko padał śnieg wieczorową i nocną porą. Mam swoisty głód porządnej śnieżnej zimy. Brakuje mi tego. Wielu moich znajomych nie chce zim, nie chce by było zimno. Parafrazowanie „taki mamy klimat” bynajmniej nie jest nie na miejscu. Krótkie dnie, długie nocy, głównie bezchmurne niebo to przygnębiające warunki. Śnieg nieco rozjaśnia, no i można pojeździć na biegówkach, a dzieciaki na sankach. Osobiście nie cierpię pluchy. Mam wrażenie, że gdy jest konkretnie zimno to i mniej przeziębień.

Wólka nocą - Śnieg, dużo śniegu...
Śnieg, dużo śniegu…

W nocy można próbować pobawić się światłem, co pozwala na zabawę opowieściami.

Wólka nocą - Czy poza światłem jest bezpiecznie. Tajemnicze przejście.
Czy poza światłem jest bezpiecznie. Tajemnicze przejście.

W tym powyższym zdjęciu urzekło mnie to ograniczenie jasnego światła nad przejściem dla pieszych. Nawet te dalsze latarnie nie dają poczucia bezpieczeństwa. Wówczas też padał śnieg.

Wólka nocą - a jednak idę dalej.
Nie ma co, trzeba powędrować.

Kilkukrotnie wówczas wyruszałem by sobie nieco pochodzić po mojej okolicy. Wszystko pozornie takie same a jednak…

Wólka nocą - Kiedy indziej sypało odczuwalnie intensywniej.
Kiedy indziej sypało odczuwalnie intensywniej.

To skrzyżowanie, to przejście dla pieszych, a tak naprawdę ta latarnia i te w tle tworzą dla mnie taki nieco tajemniczy świat, w którym być może niewiele się dzieje. Śnieg zalega na ulicy, brak ruchu oprócz zaklętych w bezruchu płatek śniegu.

Wólka nocą - autobus linii 110 przy ciut tylko dłuższym czasie naświetlenia.
Autobus linii 110 przy ciut tylko dłuższym czasie naświetlenia.

Zatrzymany ruch w kadrze tu mi wyszedł. Przy najmniej mnie się podoba to zdjęcie 🙂 Tak ciekawie wyszedł mi tylko autobus, a niektórzy kierowcy zwalniali 😉

Wólka nocą - po prostu ulica.
Po prostu ulica.

Dobra, nikt nie jedzie albo choć między pojazdami. Oczywiście na szybko z uwagą skok na środek, przykucnięcie i pstryk. Inne zdjęcie z tego samego miejsca jest z dużą głębią ostrości i tym samym straciło na swojej tajemniczości.

Wólka nocą - samotne drzewo. Kto wie gdzie ;)
Samotne drzewo. Kto wie gdzie 😉

Moje okolice to nie tylko latarnie, ulice ale także przyroda. W końcu w pobliżu Puszcza Kampinoska więc pod tym względem jest zacnie. Często powiadam, że każdy kamień, czy pień ma swoje własne opowieści. W końcu w wielu przypadkach trwają dłużej niż my żyjemy. Tacy niemi świadkowie historii, miłosnych uniesień, walk partyzantów, zwykłych spacerów, wędrówek dzików…

Wólka nocą - w świetle latarni i pośród cieni drzew.
W świetle latarni i pośród cieni drzew.

Czasami dzieją się zdarzenia i człowiek mimochodem wędruje w kierunku gdzie coś się wydarzyło. W Święta Bożego Narodzenia samochód uszkodził słup nad jednym z przejść dla pieszych.

Wólka nocą - no to tniemy Panowie.
No to tniemy Panowie.

Do dziś słup ten nie został naprawiony. Kierowca nie dostosował swojej jazdy do warunków panujących na drodze i było bum. Na szczęście nikomu nic się nie stało i skończyło się na stratach materialnych.

W moje ogrodzenie już nie jednokrotnie wjeżdżali i ze dwa razy uciekli. No cóż osobniki o jakże ogromnej odwadze cywilnej i poczuciu odpowiedzialności.

Lubię fotografować ale czy idę w dobrym kierunku to sam nie wiem. Uważam, że im lepsze zdjęcie tym mniej późniejszej obróbki. Generalnie staram się nie poprawiać, a modyfikacje są subtelne. Często nawet kiedy sięgam po aparat to rezygnuję z ujęcia bo nie dostrzegam w nim tego czegoś.

Często kiedy nie mam aparatu ze sobą doświadczam przepięknych widoków, wręcz wizualnej uczty. Dane jest mi to przeżyć bez odgrodzenia się technicznego.

Reklamy

Z tygodnia na tydzień

Posted on Updated on

Z tygodnia na tydzień to… tak miało być o moim nowym, eksperymentalnym cyklu na moim kanale na YouTube ale jakoś będzie nieco jeszcze o czymś.

z_tygodnia_02.jpg

Sam pomysł chodził w moich myślach od początku podjęcia solidniejszej pracy nad kanałem na YouTube. Byłem, jestem i będę twórcą, który uwielbia pracę z obrazem i dźwiękiem.

Dla mnie szczególnie „Z tygodnia na tydzień” będzie cyklem bardzo ważnym. Po pierwsze wyzwaniem jest założona konkretna cykliczność, która polega na emisji filmu w każdy poniedziałek między 6-8 najlepiej, najdalej do 8 rano.

Po drugie podjęcie tego cyklu wymaga ode mnie pracy nad doborem tematów z tygodnia, obserwacji tego co jest ważne ale przede wszystkim wyszukiwania czegoś dobrego. Tak, ma być coś z energią i radością. Jestem według niektórych mistrzem w tematach refleksyjnych, nostalgicznych, smutnych… a życie to jednak coś związanego ze Słońcem, jego ciepłem i radością.

Dla słuchaczy i widzów ma to być coś na lepszy początek nowego tygodnia.

Pierwszy odcinek zrealizowałem na przysłowiowego wariata, a więc, jak to ja, jestem prawie zadowolony. Dostępny jest też w ramach Soundcloud: Z tygodnia na tydzień #1

Po trzecie, a w zasadzie powinno to być miejscu 00 to motywacja do pracy nad własną ekspresją i swoistym swobodniejszym stylem, który dostrzegą może inni. Bo ja czasem jestem duszą towarzystwa ale bardzo, ale to bardzo rzadko 😉

Może „Z tygodnia na tydzień” okaże się w jakiejś swojej części kroniką, lepszą od vloga, a może inną, ważną również jakoś dla innych? Byłoby fajnie, ale to wymaga doskonalenia samego mnie 🙂

Po trzecie o to chodzi o pracę nad sobą, która nie tylko daje mi frajdę tworzenia ale kształtuje i doskonali moje umiejętności.

Dla mnie kanał na YouTube z jednej strony był nieosiągalnym celem, a z drugiej naturalną drogą samorozwoju. Nieosiągalny cel bo wstyd, bo niska samoocena, bo przekonanie, że nie umiem i nie powinienem. Pokonanie własnych lęków, ograniczeń to prawdziwe zwycięstwa jakich dokonujemy. Jest to cholernie trudne ale nie jest niemożliwe. Warto, po trzykroć warto.

U mnie to się zmieniło, a w zasadzie miało początek kiedy to moi nauczyciele od wokalu w Music School dla takich jak ja 😉 powiedzieli, coś w tym stylu:

Co Pan mi tu… pamięć rytmu jest i pamięć dźwięku jest a reszta to tylko wyćwiczenie mięśni…

Niektórym miesiąc zajmuje to co Panu udaje się na pierwszej lekcji (flet poprzeczny).

Nagle okazało się, że przełączyły się te źle nastawione przełączniki w moich myślach i mogę śpiewać i mogę nauczyć się grać na flecie poprzecznym, a w każdym razie mam predyspozycje.

Dlaczego flet poprzeczny? Bo masowo ludziska uczą się gry na gitarze, a ja jak zwykle troszkę po swojemu. Moje samospełniające się przekonania przestały się sprawdzać. To niełatwy proces zmian siebie samego, a dokładnie swojego podejścia do świata, bo jesteśmy jacy jesteśmy i inni już nie będziemy, tak z punktu widzenia leżenia naszych fundamentów ale możemy starać się zmieniać nasze myśli, wierzyć bardziej we własne siły itd.

Mam nadzieję, że uda mnie się ten eksperyment „Z tygodnia na tydzień” albo się skończy się szybko. Kiedy pisałem ten tekst wpadło mi kilka ciekawych kwestii właśnie do kolejnego odcinka. Do zobaczenia i usłyszenia.

Odcinek dostępny także do posłuchania: Z tygodnia na tydzień #1

 

Helsinki – Twierdza Suomenlinna

Posted on Updated on

Czasami chciałbym by ten czas tak nie pędził. Piszę te słowa, a w zasadzie wystukuję na klawiaturze mojego laptopa kilka dni po powrocie z Helsinek. Chciałbym by ten czas tak nie biegł, trochę zwolnił i dał szansę na lepsze jego przeżycie niż w świadomości ogólnego pędu bez szans na głębsze przemyślenia.

Prawda jednak jest taka, iż my sami może spowodować by ten czas tak nie biegł. Nie zatrzymamy go i nie o to chodzi. Może to nawet nie o ten czas chodzi, tylko o to byśmy my sami go nie tracili, nie dawali mu się marnować.

Przy czym udanego leżenia w hamaku z dobrą książką i szumem wiatru w koronach nade mną nie uznaję za czas stracony.

Helsinki dały mi możliwość do pewnego plastycznego kształtowania czasu jaki miałem do dyspozycji. Co prawda rozkręcałem się w tym artystycznym podejściu do czasu już pod koniec pobytu to i tak warto było. W zasadzie osiągnąłem co planowałem, choć jeszcze bym tam został… Ja zawsze w nowym miejscu jestem jak kot z tymczasu w nowym domku 😉 powoli i ostrożnie, a czas płynie.

Twierdza Suomenlinna broni dostępu do Helsinek. Jej architektura, specyficzny klimat miejsca, nie tylko związany z ciśnieniem, wilgotnością i temperaturą oraz dostępność do przeszłości (znów ten czas) stanowi ciekawy miks możliwości spędzania tam czasu.

7. lat temu kąpaliśmy się tam rodzinnie na kąpielisku. Nadal można zwiedzać łódź podwodną wybudowaną pierwotnie (oddaną do użytku w 1933 r.) dla Kriegsmarine i następnie odkupionej od Niemiec przez Finów w 1936 roku. Chcę się powiedzieć U-boot ale nie wiem na ile to wyłącznie konstrukcyjna myśl Finów, może projekt wspólny lub też dostarczony przez Niemców. Jest i można ją zobaczyć, przejść przez cały okręt. Jak dla mnie ekstremalnie mały, a ja lubię ciasne pomieszczenia, ale bez przesady.

Za każdym razem byłem twierdzą Suomenlinną niezmiennie zauroczony. Może to kwestia tych kamieni, z których została zbudowana. Myślę, że wszystkiego po trochu 🙂 Głównym środkiem komunikacji na twierdzę jest prom (bilet w ramach miejskiego systemu komunikacji). O czym wcześniej nie wiedziałem na wyspę prowadzi tunel pod dnem morza. Przeznaczony jest dla karetek, poczty i pojazdów armii fińskiej. Na wyspie można zamieszkać, lecz nie jest to łatwe. Stowarzyszenie (może fundacja) przede wszystkim promują artystów i szkutników, ludzi wolnych zawodów. Niewątpliwym mankamentem, z jednej strony, jest to, że prawie wszystko co zostało na wyspie wybudowane podlega ochronie konserwatora zabytków. Oznacza to utrudnienia w remontach. Z drugiej strony jest to logiczne i zrozumiałe.

Submarine Vesikko – łódź podwodna typu CV-707 wybudowana przez Finów dla niemieckiej marynarki wojennej w 1933 i odkupiona w 1936 r. Załoga liczyła 20 osób. Gdzie oni się tam mieścili nawet uwzględniając, że jedna wachta śpi, a druga jest na służbie.

Mam swoje ulubione miejsca na wyspie z twierdzą, a czas, w którym tam tym razem byłem to czas kiedy mniej jest turystów i mogłem doznać spokoju, mile spędzonego czasu. Naprawdę było warto 🙂

Ze swojego pobytu w Helsinkach powstały dwa vlogi na moim kanale YouTube i zapraszam również do obejrzenia 🙂

 

Helsinki i babie lato

Posted on Updated on

Przyjechałem tu by wypocząć i nabrać sił, by zregenerować nadwyrężone własne ciało i umysł, może nawet by dać nieco wyleżeć się duszy, by nie myślała ciągle, by nie martwiła się ciągle, by nabrała dystansu, bym nabrał nieco dystansu. Zadałem sobie pytanie, czy robię to dla siebie?

Nie tylko. To pierwszy od lat czas niemal tylko dla mnie ale robię to także po to by nabrać choć trochę sił by móc wspierać najbliższych. To czas spędzany w Helsinkach i w ich pobliżu. Dziękuję mojej stryjecznej siostrze Eli za ugoszczenie i czas mi poświęcony 🙂 .

Przez pierwsze dni z tego krótkiego jednak pobytu miałem okazję powędrować po parku (Central Park) w Helsinkach i Luukki Recreation Area. Poniżej zamieszczone zdjęcia wykonałem w obu tych miejscach. Podobnie jak w Polsce jest wysyp grzybów, których niemal nikt nie zbiera :-\

Przylatując do Helsinek niezamierzenie choć szczęśliwie przywiozłem ze sobą pogodę 😉 i jak na tę porę roku tu jest ciepło, a słonecznie tak jak nie było przez wakacje. Jednocześnie słoneczne światło jest bardzo ostre i wykonanie niezłego zdjęcia wymaga trochę pokombinowania. Nie przykładam się specjalnie, a w Luukkaa Recreation Area wszystkie zdjęcia i filmy nakręciłem SONY EXPERIA X ze względu na fakt, iż aparat postanowił ze mną nie jechać. Przecież nie napiszę, że go jakoś tak nie zabrałem ze sobą ;-).

Przede wszystkim jednak odczucia wizualne ewidentnie są tylko częściowo zaklęte w wykonanych przeze mnie zdjęciach. Naprawdę uwielbiam Finlandię, która kojarzona z zimnem, polarnymi nocami mimo wszystko posiada niesamowitą bogatość roślin, szczególnie w dolnym piętrze i ściółce.

Liczne porosty świadczą o czystości środowiska naturalnego.

Cechą Finów jest aktywność w różnego rodzaju sportach zarówno wyczynowo, półwyczynowo lub po prostu dla samej rekreacji . Podczas wędrówek minąłem wiele osób starszych ode mnie rześko i z zaangażowaniem wędrujących z kijkami. Wiele osób biega, trenuje biegówki na specjalnych rolkach albo jeździ na rowerze. Często organizowane są biegi na orientacje. W miejscowości po Helsinkami liczba naprawdę porządnych hal z lodowiskami w zestawieniu z Polską…

To co bardzo zwróciło moją uwagę to gdy wędrowaliśmy w Luukkaa Recreation Area mijaliśmy wiele Rodzin z dziećmi, a wiele z nich to minimum troje pociech. Naprawdę było radośnie.

Infrastruktura jest wręcz wspaniale zorganizowana i utrzymana (ścieżki, chaty z paleniskami, grillami, toalety, pomosty, ścieżki). Tu trzeba jednak podkreślić, iż nie jest niszczona, a czystości można pozazdrościć.

Wszystko razem powoduje, że wędruje, czy po prostu delektuje się widokami, odgłosami naprawdę wyjątkowo dobrze. Dokonałem dobrego wyboru by właśnie tu przyjechać i odpocząć.

W każdym z tych dwóch miejsc, parku w samych Helsinkach i w Luukki są wydzielone, choć nie ogrodzone, obszary lasu, który jest pozostawiony sam sobie. Jedyna ingerencja człowieka polega na ewentualnym uprzątnięciu fragmentu drzewa ze ścieżki.

 

Nowy rok akademicki 2017/18

Film Posted on

Studiowanie to przede wszystkim praca samodzielna. W optymalnych dla studiowania warunkach uczelnia wyższa stwarza studentowi możliwości do nabywania umiejętności oraz wiedzy i to w tej kolejności. Pomimo realnych uwarunkowań jest możliwe choć częściowe zrealizowanie takich warunków. Wiele zależy zarówno od studentów jak i od prowadzących zajęcia.

Czas studiów to nie jest czas łatwy to przede wszystkim praca, która ma sens wyłącznie wówczas kiedy to najbardziej zainteresowany student wie dokąd zmierza. Niestety z tym jest jak jest i to delikatne określenie stanu faktycznego.

Kilka lat studiów to czas, który poświęcony na studiowanie nie powoduje, że działać można skutecznie w innym obszarach. Nie powinno się tracić tego czasu, lecz świadomie w pełni go wykorzystać. Według mnie absolwenci szkół średnich, jeszcze jako uczniowie tychże szkół powinni mieć jak największe wsparcie w wyborze dalszego ścieżki własnego rozwoju. Dlaczego nie napisałem wprost, że studiów?

Według mnie każdy powinien dążyć do tego by realizować się w jakimś działaniu i być w stanie się utrzymać. Na rynku pracy bez wątpliwości liczą się dyplomy ale przede wszystkim liczą się realne umiejętności podparte wiedzą, a do tego studia nie są konieczne. Ze względu na liczby studiujących absolwentów szkół średnich studia nie stanowią gwarancji pracy po ich zakończeniu. Trudno też mówić o progresie poziomu nauczania.

Nierzadko kierunek studiowania nie ma wiele wspólnego, o ile ma cokolwiek, z pracą danego studenta albo co gorsza z jego realnymi zainteresowaniami. Co więcej, student nie zamierza zmieniać niczego. Zatem studia na danym kierunku służą w zasadzie tylko dla papierka, a i sam student nawet pomimo predyspozycji do studiowania nie przykłada się do samego procesu studiowania. Nie należy się dziwić.

Proces studiowania również jest obszarem, który wymaga wielu zmian. Podobnie warunki finansowania uczelni wyższych. Nasycenie rynku pracy tysiącami absolwentów szkół wyższych jednocześnie dewaluuje znaczenie samych studiów. Tak jak w każdym aspekcie życia potrzebna jest równowaga.

Życzę wszystkim studentom by podjęte przez nich wybory były zgodne z ich zainteresowaniami i potrzebami, by doświadczyli ciekawych i zaangażowanych wykładowców, a przede wszystkim jak jeszcze nie wiedzą by poznali dokąd zmierzają.

 

Puszcza Białowieska, reforma sądownictwa i studiowanie

Posted on Updated on

Początkowo chciałem zamknąć ten temat w ramach jednego vlogu ale okazało się to nie możliwe i stąd vlog, wpis na blogu i rozszerzony podcast na soundcloud.com

Protesty przeciw wycince w tzw. Puszczy Białowieskiej oraz protesty przeciw reformie sądownictwa, czy formie jej wprowadzania stanowią wyłącznie kanwę do przemyśleń.

Osobiście jestem za reformą sądownictwa w naszej Polsce ale nie dostrzegam zdroworozsądkowych rozwiązań, ani tym bardziej systemowych.

Puszcza Białowieska

Wiele osób w ramach serwisów społecznościowych do swoich profilowych zdjęć „dopina” wstążki m.in. w obronie Puszczy Białowieskiej. Nie mam nic przeciwko, to w końcu wolność wyboru i prawo wyrażania własnej opinii.

Zaniepokojony sytuacją w tzw. Puszczy Białowieskiej zacząłem drążyć temat i obraz jaki można dostrzec w mediach społecznościowych jest dla mnie odmienny od tego jaki mi się pokazał.

Szukałem oczywiście w internecie, skorzystałem z możliwości dotarcia do osób znających się na leśnictwie (m.in. SGGW). Oczywiście z racji doświadczenia zawodowego i poznanych wcześniej osób miałem lepszy start w poszukiwaniach informacji.

Z internetu można pozyskać m.in. następujące publikacje:

Zapewne dużo wiedzy podstawowej i historycznej już można wyszukać w:

  • Faliński J.B., Hereźniak J.M., Zielone grądy i czarne bory Białowieży. Warszawa: Instytut Wydawniczy Nasza Księgarnia, 1977
  • Karpiński J.J, Puszcza Białowieska. Wyd. III. Warszawa: Wiedza Powszechna, 1977.

Tych dwóch powyższych pozycji z braku czasu nie przeczytałem. Warto też zapoznać się z informacjami dotyczącymi obszarów Natura 2000.

Piszę jako inżynier technolog mający tyle wspólnego z przyrodą co harcerstwo, zamiłowanie do wędrowania w leśnych ostępach i dbałość o środowisko ile mogę w ramach pozazawodowych zainteresowań.

To co mnie zmartwiło i zwróciło jednocześnie moją uwagę to niewielki udział informacji merytorycznych na profilach i stronach zainteresowanych organizacji proekologicznych. Znacząca natomiast jest ilość informacji, w mojej ocenie o wymowie emocjonalnej a nie profesjonalnej, tzn. profesjonalnie kształtują emocje ale nie podają wiedzy merytorycznej. Czyli pozyskuje się statystycznie zainteresowanych „w słusznej czy nie” sprawie i to wykorzystuje jako formę oddziaływania.

Jakie pytanie pojawiły się kiedy zacząłem dokładniej interesować się zagadnieniem:

  1. Co dokładnie rozumiane jest przez pojęcie Puszcza Białowieska?
    Mamy obszar Natura 2000, Białowieski Park Narodowy.
  2. Jaka jest propagacja szkodnika atakującego świerki?
  3. Czy zagrożone są świerkowe starodrzewia?
  4. Jaka w ogóle jest definicja starodrzewia?
  5. Czy można stosować alternatywne metody walki z kornikiem?
    Ja mam na myśli pułapki feromonowe. Nie wiem jaka jest skuteczność.
  6. Co to jest obszar Natura 2000 i co w takim obszarze można,  a czego nie.

Na część z tych pytań odpowiedziałem we vlogu.

Zadawałem te pytania, celowo i świadomie, osobom w ramach portali społecznościowych i nie uzyskiwałem żadnej odpowiedzi za wyjątkiem jednej, merytorycznej, której udzieliła osoba zarządzająca daną stroną na portalu. Jedna, słownie jedna. Nie do końca to była odpowiedź ale byłem usatysfakcjonowany krótką w sumie dyskusją.

Dyskusja wywiązała się pod krótkim filmikiem z wycinki, podając numer działu leśnego, co zweryfikowałem na mapach i jako taki nie znajduje się w BPN.

Zatem jak osoby podejmujące działania w imię ratowania Puszczy Białowieskiej rozumieją określenie Puszcza Białowieska – być może słowa klucze: las pierwotny, starodrzewia, skarb świata… Bardziej skojarzenia niż precyzyjne dane geograficzne i związane z tym uwarunkowania prawne?

Wówczas sięgnąłem po definicje czym jest starodrzew i jakie są kwestie formalno-prawne prowadzenia działań przez ludzi w obszarach Natura 2000. Jednak nikt nie pisał o tym, że np. wycinka następuje wbrew planom ochrony (indywidualnie opracowywanych dla każdego obszaru z osobna).

Według mnie możliwe jest prowadzenie gospodarki leśnej i pozyskiwanie drewna nawet z drzewostanu w obszarze Natura 2000. Nie oznacza to, że w każdym! Tego nie wiem.

Bardzo ciekawym filmem okazał się dla mnie:

Właśnie w tym odcinku jako ciekawostki podano wiek wybranych gatunków drzew. Warto obejrzeć choćby dla tych informacji.

W końcu sięgnąłem do wiedzy mojej współmałżonki, doktora nauk biologicznych, botanika. Dowiedziałem się, iż generalnie w obliczu zmian klimatycznych, oddziaływania człowieka na ekosystemy w skali mikro, makro i globalnej być może nie da się już pozostawić przyrody wyłącznie samej sobie. Zatem…

Dla mnie całe to zamieszanie wokół wycinki w tzw. Puszczy Białowieskiej jest raczej elementem forsowania pewnego modelu ochrony środowiska, a ja takiej formy po prostu nie akceptuje. Model to kwestia jak najbardziej dyskusyjna.

Według mnie nie ma rabunkowej wycinki jak w Lasach Tropikalnych. Być może się mylę, nie twierdzę, że jest tak jak piszę ale wiele na to według mnie wskazuje.

Ekologom zadawałem pytania dlaczego tak dzielnie nie protestują przeciw niewyobrażalnej odorowości kompostowni w Warszawie (może dlatego, że chodzi o ludzi). Dlaczego nie walczą o zmianę ustawy o gospodarowaniu odpadami. Przecież nadal nie możemy od tak wyrzucić puszki po farbie, nie mówiąc o opakowaniu po oleju samochodowym. To dalej nie jest uregulowane tak jak należy. Dlaczego nie ma tak silnego oddziaływania na segregację odpadów… Jest za to walka idei. Z tego co wiem obszar zalesienia Polski wzrasta, a nie maleje. Indywidualne działania w skali całego społeczeństwa mają, znów według mnie, dużo większe znaczenie!

Nie opowiadam się po stronie rządowej, ani ekologów i osobiście nie akceptuję aktualnej obsady stosownego ministra. Osobiście wierzę, że problemy na takim poziomie rozwiązywać się powinno zdrowym rozsądkiem a nie polityką.  

Reforma sądownictwa

W tej mierze również nie opowiadam się po stronie rządowej choć opowiadam się za reformą sądownictwa, lecz skuteczną. Co to dla mnie znaczy skuteczna reforma sądownictwa?

Nie chcę by sędzia złapany na przestępstwie typu kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu lub na kradzieży był chroniony immunitetem. Co więcej w tym zakresie same środowisko sędziowskie mogło, moim zdaniem stworzyć mechanizmy stosowne do sytuacji, bez ustaw i reform. Oczekuję, że sędzia będzie jak najbardziej kompetentny, profesjonalny, a samo bycie sędzią będzie raczej ukoronowaniem kariery niż jej początkiem. Oczekiwanie na rozprawę będzie krótsze. Reforma to jednak konieczność modyfikacji wielu aktów prawnych.

Nie ma systemu bez kontroli i weryfikacji. Sędzia również powinien być motywowany, nagradzany ale i pracujący jakby pod stałą superwizją. Taka dygresja nieco w inny obszar. Sędzia, którego niemal co druga sprawa jest przez instancję odwoławczą odsyłana… żenada. Taki sędzia nie może pracować jako sędzia. Przede wszystkim ze względu na znaczenie pracy sędziego.

W Europie są rozwiązania, które moim zdaniem całkiem nieźle są rozwiązaniami systemowymi – wynagrodzenie za sprawę i utrata prawa do sprawowania funkcji sędziego po 2. czy 3. odrzuceniu przez instancję odwoławczą orzeczeń tego sędziego i to nie pod rząd.

W protestach udział brało bardzo wiele młodych ludzi. Wręcz super, to dobrze ale czy Oni w większości protestowali przeciw reformie czy konkretnie tej reformie. Nie wnikałem w pełni w zapisy proponowanych ustaw. Starałem się m.in. zweryfikować jak np. są wybierani sędziowie w innych krajach, jaki jest system marchewki i kija i to w takiej kolejności. Generalnie temat ocean. Tym bardziej trudno się rozeznać choćby na poziomie bladozielonym.

Dla mnie sędzia powinien być wybierany przez jakieś gremium (bardziej kompetentne niż mniej) lub mianowany przez ściśle określoną osobę pełniącą daną funkcję ale na wniosek tego jakiegoś gremium.

Podobnie jest w harcerstwie, w którym to komendant hufca przyznaje stopień instruktorski, lecz na wniosek Komisji Stopni Instruktorskich. Wniosku tego nie może odrzucić. Prawdą jest, że sam powołuje taką komisję. Tu dochodzę do bardzo ważnego dla mnie wniosku:

Otóż według mnie niezależnie od nawet całej masy rozwiązań systemowych i tak najważniejsze okazuje się podejście ludzi, ich samoświadomość odpowiedzialności i znaczenia konsekwencji ich pracy. Z tym niestety w naszej Polsce jest jak jest.

W przypadku tego kryzysu w sumie nie było łatwo zadać pytania właściwe bo i zagadnienie niezwykle trudne. Odnosiłem się przede wszystkim niejako do jakości pracy sędziego, jego ochrony przez immunitet nawet wówczas kiedy jest to skrajnie niewłaściwe. W odpowiedzi była cisza, ani jednej próby odpowiedzi. Czyżby bezkrytyczne podejście do zagadnienia? Pytanie o to czym zajmuje się SN też było bez odpowiedzi. Nie dziwi mnie to patrząc jak nieskuteczne jest nauczanie tzw. WOSu.

Reforma sądownictwa jest niezbędna ale nawet taki jak ja totalnie zielony gość w zakresie prawa podjął się lektury:

Te trzy publikacje Gazety Prawnej pokazują, że można o tym pisać bez emocji i polityki, choć jako taka pojawia się jako czynnik i strona w ogóle rozważań.

Rzetelność w studiowaniu

Drodzy Studenci, szczególnie Ci, którzy ze mną mają zajęcia. Nie ma znaczenia to, że mamy odmienne poglądy na wiele spraw bo wzajemny szacunek jest dla mnie fundamentalną kwestią. Obecnie jesteśmy świadkami ordynarnych zachowań w przestrzeni publicznej, które nie mają nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, kulturą, nie mówiąc choćby o chęci porozumienia się stron.

Od osób z wyższym wykształceniem oczekuję kultury dyskusji, postaw i zgodnych zachowań, umiejętności wypowiadania się w mowie i w piśmie. Jak jest sami możemy się przekonać ale każdy z nas odpowiada sam za siebie i działania innych nie mają tu wpływu.

Inżynier podejmując prace nie może, nie stać go, nie powinien podejmować decyzji konstrukcyjnych czy technologicznych na bazie przemyśleń z sufitu lub bez starannego zweryfikowania koncepcji. Każda nasza decyzja powinna być konkretnie uzasadniona.

Wiele osób przy Puszczy Białowieskiej czy przy próbie reformy sądownictwa nie podjęło nawet próby dowiedzenia się podstawowych kwestii w temacie, rozpoznania go, a tym samym rzetelniejszego wyrobienia sobie własnego zdania. To powinno być naturalnym podejściem. Należy do informacji podchodzić krytycznie, co nie oznacza, że wszystkie odrzucać.

Świadomość, że tak naprawdę każde wyjaśnienie prowadzi do kolejnych pytań, a my często choć zrobiliśmy krok do przodu nadal tyle nie wiemy stanowi fundament pracy inżyniera, naukowca, osoby otwartej na wiedzę.

Dziś wygrywa ten kto potrafi pozyskać informacje z wielu źródeł, przeanalizować je i wysnuć, może niewłaściwe wnioski ale stwarzające fundament do dalszej dyskusji.

Kiedy nie wiem to pytam. Jak mam wątpliwości, pytam, wyszukuje, dokonuje rzetelnej syntezy własnych opinii. Samodzielność w tej kwestii jest bardzo ważna. Media, według mnie już dawno przestały być rzetelne. Ja wolę samodzielnie patrzeć na świat niż pozwolić innym na wmawianie mi jaki ten świat jest.

Rzetelność studiowania to m.in. prozaiczna kwestia znajomości pytań jakie prowadzący zapodaje na wejściówkę podczas ćwiczeń laboratoryjnych. Szczególnie kiedy to n-ta z rzędu grupa realizująca dane ćwiczenie. Nie da się nie powtarzać pytań/poleceń weryfikujących przygotowanie studentów. W konsekwencji większość pytań się powtarza. Mimo to potrafią być całe nieprzygotowane grupy. Dlaczego? Może dlatego, że wynika to z ogólnie przyjętego podejścia do życia? Nie wiem ale nie wykluczam właśnie tego.

Jeżeli student zaskoczy mnie wiedzą ja nie udaję, że wiem lepiej. Trzeba być uczciwym, szczerym i z szacunkiem podchodzić do studentów. W takiej sytuacji mogę jedynie podziękować, uwzględnić w ocenie o ile mam taką możliwość w ramach regulaminu przedmiotu. Wielu jednak studentów nie jest przygotowana, czyta niejednokrotnie instrukcje do ćwiczeń przed samymi ćwiczeniami co przeważnie jest niewystarczające.

Na egzamin można podać dla przykładu 37. pytań i stwierdzić, że 5. z nich będzie na egzaminie. Moje doświadczenie wykazuje, że to nie ma sensu, ani na miesiąc, dwa tygodnie, czy dzień przed egzaminem.

Okres studiów jest bardzo ważnym okresem kształtowania i doskonalenia umiejętności pozyskiwania informacji i rzetelności własnej pracy. To kluczowe umiejętności, bez których praca inżyniera jest bardzo trudna.

W relacjach interpersonalnych, niezależnie od miejsca, czasu i grupy podstawą jest szacunek, a różnice zdań nie mogą uruchamiać spirali nieprzychylności, nie mówiąc o nienawiści.

Otwartość, zdrowy krytycyzm, stawiania zdrowych granic, zdolność pozyskiwania informacji, ich analiza, umiejętność wnioskowania, nie zamykanie się w ograniczonej przestrzeni wiedzy, szacunek wobec innych, zrozumienie faktu odmienności poglądów to bardzo ważne cechy każdego z nas.

Dlaczego powiązałem tak odmienne aspekty jak Puszcza Białowieska, reforma sądownictwa z rzetelnością studiowania. Myślę, że dostrzegam korelacje w zakresie mechanizmów kreowania własnych opinii i przygotowywania się do podejmowanych działań. Może wygodniej jest podświadomie przerzucając odpowiedzialność DLACZEGO na innych. Moim zdaniem jeżeli ktoś nie rozpoznaje tematu wydarzenia, kryzysu i bierze w nim udział to jakby zrzekał się własnej opinii, która mogłaby być zbieżna z tą którą bezkrytycznie przyjął.

Bardzo mnie interesują mechanizmy podejmowania przez człowieka decyzji, kreowania postaw, które wynikają z zachowań. Nie, to nie pomyłka. Takie są ustalenia psychologiczne. To nasze zachowania kształtują nasze postawy i dlatego tak ważne jest postępować właściwie czyli dawać samemu sobie maksymalnie dużo by podejmować decyzje z jak najmniejszymi wątpliwościami.

Źródło wiary i doświadczenie

Posted on Updated on

źródło wiedzy a doświadczenie

Niektórzy z moim znajomych, przyjaciół, niewiele osób w każdym razie wie co tam w mym życiu się dzieje, co dzieje się we mnie. Nie tak dawno miałem umówione spotkanie, na które przybyłem nieco za wcześnie, a nawet znacząco zbyt wcześnie. Mając do wyboru siedzenie na stacji metra poszedłem na spacer do pobliskiego parku.

Nie tak dawno byłem tam na spacerze i powróciły wspomnienia, miłe, dobre. Tym razem komplementarność tego po części zgrała się z powodem spotkania. Kiedy wędrowałem sobie chodnikami w parku przy jednym z przejść przez kanał spojrzałem na krawężnik i dostrzegłem cytat Ryszarda Kapuścińskiego pochodzący z „Lapidarium VI”:

Źródło wiary jest nieprzeniknione dla doświadczenia.

W myślach zadałem sobie pytanie jak to jest, czas, miejsce, wówczas i teraz, wiara, doświadczanie życia, wszytko jakby celowo ujęte w czasoprzestrzeni mojej rzeczywistości.

Słowa, które napisał Ryszard Kapuściński wynikają z jego doświadczenia jako człowieka, jako dziennikarza, jaka autora, jako osoby, dla której wiara była bardzo ważna. Nie jestem znawcą jego twórczości, choć pewnie jego teksty kiedyś miałem okazję przeczytać. Słowa powyższe, które przeczytałem umieszczone dla mnie w tak ciekawym miejscu zainspirowały mnie do rozmyślań i do krótkich poszukiwań innych cytatów w tej części parku. Nie znalazłem ale ciekawe czy tam gdzieś są. Może dane mi będzie ich jeszcze poszukać.

Gdyby źródło wiary było powszechnie dostępne nie byłoby tyle problemów z wiarą, a może przy najmniej z interpretacjami nauk. Dla mnie doświadczenie jest tym czymś nieuchwytnym wręcz nie poddającym się skodyfikowaniu ciągiem odczuć, uczuć, myśli, działań, które wydarzają się w odpowiedzi na to co nas spotyka. Zatem jeżeli wiara jest tym co nas spotyka, na swój sposób, jej źródło nie może być dla doświadczenia otwarte.

Dlaczego na świecie jest tyle poradników? Nikt z nas nie może realnie przenieść własnego doświadczenia na innego człowieka, nawet rodzic na swoje dziecko. Doświadczenie jest indywidualnym zbiorem obecnym w każdym z nas, zbiorem, który rośnie z każdą sekundą naszego życia. Każdy ma inne, nawet gdy z innymi uczestniczy w tym samym wydarzeniu.Doświadczenie może wskazać, że wiara pomogła, że stanowiła źródło mocy do życia każdego dnia, że… każdy może coś tu sobie dopowiedzieć.

Myślę, że jestem w kryzysie wiary, może kościoła, nie jestem pewien. Doświadczenie wskazuje mi, że najwięcej dobra doświadczyłem od osób wierzących, co nie oznacza, że osoby niewierzące mi nie pomogły. Dla mnie osobiście, czy ktoś wierzy, czy też nie nie stanowi żadnego istotnego kryterium. To osobista sprawa każdego, choć wiara w ujęciu społecznościowym wyłącznie osobista nie jest.

Dlaczego ja w kryzysie wiary? Dlaczego nie, zapytałbym. Świat niezależnie od wiary czy nie stworzony został jako taki, w którym wszystko ma swój początek i swój koniec. Zawsze mnie to porusza, wskazuje by nie skupiać się w pełni na aspektach materialnych, ale warto sięgać do kwestii duchowych, uczuć. Co jednak kiedy tam gdzie uczucie choćby po prostu powinno być, jego nie ma. Czy to koniec, czy stan przejściowy, a może początek. Może,… tyle możliwości od chwilowego kryzysu po zwiększoną samoświadomość osobistych potrzeb. Jednak w  tym wszystkim nie można być egoistą, trzeba zadbać o siebie, ale nie zapominać o innych, szczególnie bliskich.

Moje życie wymaga zadbania o siebie, być może w końcu ale czy tak jest mnie samemu trudno określić. Wiem jednak, że człowiek, który nie zadba o siebie nie jest w stanie zadbać o innych…

Warto zajrzeć: