przedmieście

Kolejny odcinek od czegoś do kraksy samochodu

Posted on Updated on

Główni bohaterowie to ja 😉 oraz mój samochodzik Peugeot Partner lat 11, on nie ja. Podobno my mężczyźni dojrzewamy do 7 roku życia a potem już tylko rośniemy 😛 W każdym bądź razie samochodzik miał już wstrzymane loty średnio i długodystansowe ze względu na stan zawieszenia z przodu i nieco cieknący silnik. Odebrałem go, a wrażenia po naprawie, a przy okazji zrobiono hamulce z przodu, fantastyczne. Silnik cudo, 5,5 l/100 km w trasie. Odczucie niemalże relaksacyjnego płynięcia w trakcie jazdy. Byłem bardzo zadowolony. Już blisko domu, jadę spokojnie, bo ani ze mnie demon prędkości ani tejże miłośnik. Skrzyżowanie, a z naprzeciwka dostojny kaszolot megaogromnego dostawczaka skręca w lewo. Ja go widzę, on mnie widzi. On skręca, ja jadę spokojnie i tak ma być. On spokojnie skręci, a ja spokojnie dalej prosto pojadę. Na skrzyżowaniu okazuje się, że jest On#2, który na drugiego skręca z naprzeciwka w lewo wjeżdżając pode mnie. Hamulec, brak ABSu, BUUUUM! Potem 4 godziny czekaliśmy na drogówkę. Musieliśmy bo ją chciałem a On#2 musiał bo to był Ford Mondeo zastępczy flotowy.
Zastanawia mnie taka w sumie głupota, bo zachowanie Onego#2 było po prostu głupie i nieodpowiedzialne. Nie widział, nie upewnił się. Problem w tym, letność samochodu, ubezpieczyciel, szkody, ani małe, ani bardzo poważne ale niebłache i nie tanie doprowadzą do szkody całkowitej. Samochód ten to moje narzędzie pracy. Tak czy siak dołożę do tego by mieć 4 kółka.

Przepraszam za mnogość literówek – pierwszy raz pisałem z wykorzystaniem aplikacji na smartfona 🙂

Reklamy

Początek roku szkolnego

Posted on

Szkoła Podstawowa Nr 79 im. Zygmunta Sokołowskiego już nie istnieje. Co prawda w jej miejsce funkcjonuje szkoła filialna Szkoły Podstawowej Nr 273 ale już pierwszy dzień kolejnego roku szkolnego 2012/13 przyniósł pewne przykrości. Jakby znów gdzieś zaginęła empatia ze strony władz. Podczas uroczystości inauguracji nowego roku szkolnego pod nowym szyldem oddano kombatantom sztandar SP79. Nie ma co ukrywać to była także swoista uroczystość pożegnania. Szkoda tylko, że najbardziej zainteresowani, w tym także przedstawiciele, może i nie formalnej, poprzedniej Rady Rodziców nie zostali poinformowani, skutecznie o takim wydźwięku uroczystości. Z tego co wiem była inicjatywa urządzenia skromnej izby pamięci w bibliotece szkoły o patronie SP79. Dlaczego znów odbieram taką organizację jako uporczywe ignorowanie najbardziej zainteresowanych, w tym emocjonalnie związanych z SP79. Choć budynek ten sam to szkoła już nie ta sama. Zmiany czy chcemy, czy nie nadchodzą. Samej idei przekazania sztandaru kombatantom trudno nazwać złą, a może jest najlepsza ze wszystkich możliwych. Kto to wie?!? Natomiast forma była i jest przykra dla nie jednej osoby.

Inną informacją o negatywnym wydźwięku jest fakt „rozebrania” obecnego boiska przy szkole… i jego najprawdopodobniej nie odbudowaniu!!! Ciekawe jak mają ćwiczyć dzieciaki na wiosnę?!? Ja rozumiem wiele rzeczy, przyjmuję do wiadomości paranoje przeczące zdrowej logice, ale dlaczego dzieciaki znów mają obrywać i to właśnie w tak ważnym aspekcie ich wychowania.

Więcej komentować nie będę bo się ino uruchomię…, bo brakuje mi słów…

Wiosenne fotołowy

Posted on

W końcu, w końcu dopadłem umykający mi między problemami, w zakamarkach zmęczenia wolny czas w lekkim nadmiarze.  Zebrałem trochę wiosennych zdjęć, które możecie zobaczyć poniżej.

Nocne życie uliczki

Posted on

… obok mojego domu. Późna pora, noc panuje już od paru godzin. Późno skończone pracy w obiekcie i późny powrót do domu. Już na bocznej uliczce widzę znajomego na wieczornym spacerze. No i siedzimy ponad pół godziny w samochodzie i gadamy o różnościach, mniej lub bardziej interesujących.

Jednak jakby tak tylko postać sobie przy uliczce, jakże ciekawe rzeczy dzieją się na niej w nocy. Koty wędrujące swoimi ścieżkami w swoich sprawach – tak cicho i bezszelestnie, albo z lekkim zdziwieniem typu „A co ten samochód tu robi, on stoi na mojej ścieżce, czy personel może go przesunąć?!?” wręcz słyszę w miauku tę niecierpliwość. Poszedł sobie niedoczekawszy się by personel, czyli ja dokonał żądanego przesunięcia samochodu. Kątem oka widzę, żabę, tak, żabę, tylko boćka mi zbrakło. Żabka dokicała do połowy uliczki i siedzi czekawszy na… niestety nie odpowiedział mi  na niewypowiedziane pytanie, a telepatia nie zadziałała. Kilka ruchów powiek i skrętów głowy, a żabki już nie było, odkicała.

Gdy już wysiadłem z samochodu pod swoją bramą poczułem, jakże miły, wręcz aksamitny powiew wiaterku, takiego w sam raz chłodnego…

Likwidacja szkoły cz.2

Posted on

Cały czas mnie gryzie. Może jestem nienormalny, głupi, niedzisiejszy, wariat? Niedługo zacznę się rozglądać czy mnie nie śledzą – sarkazm – bo w sumie to jest tak, że trudno nie sądzić, że społeczności, czy większe czy mniejsze, ich realne potrzeby są niczym, są nie ważne. Liczy się tylko sprawowanie władzy w imieniu „urzędu”. Trudno mi to pisać i mówić, ale aż ciężko mi nie sądzić, że społeczeństwo sobie, a władze samorządowe sobie. Każda z tych grup ma inne potrzeby, a że władza samorządowa jest dla społeczności jest jakby faktem nie istniejącym i to samo w sobie boli. Niby wszystko odbywa się zgodnie z literą prawa, ale zgodnie z tym władze samorządowe są jakby zwolnione z działań na rzecz społeczności. Nie ukrywam, że rachunek ekonomiczny, w przypadku tej szkoły, jest taki jaki jest i jako uzasadnienie do podjętych działań jest zrozumiały. Jednocześnie jednak podstawowym kryterium są potrzeby mieszkańców, wynikające i ukształtowane w przypadku SP79 przez istniejące uwarunkowania, w tym położenie. Ta szkoła jest specyficzna, o unikalnej atmosferze na tle innych szkół, bezpieczna – ale jak widać to co słuszne z punktu widzenia kształtowania i doskonalenia dzieci nie jest priorytetem. Najważniejsze są liczby w kolumnach i rzędach. Oczywiście najlepiej gdyby były zbilansowane, ale szkoły, przedszkola to nie firmy, choć warto by mogły i czasem tak działać. Zamiast likwidować SP79 należałoby podjąć działania przez m.st. Warszawę i Gminę Izabelin by poprawić rentowność tej szkoły. To jednak wymagało by pewnie zniesienia obecnego porządku prawno-organizacyjnego szkół publicznych w Warszawie, który bardziej jawi mi się jako struktura centralnego zarządzania, kompletnie odstająca od współczesnych modeli samorządowych i w ogóle sprzeczna z zasadami gdzie społeczność stanowi podmiot, a nie przedmiot. Z resztą co tu dużo mówić, likwidacja gmin i powołanie dzielnic w Warszawie bardziej przypomina centralizację niż działania prospołeczne. Efekty widać, coraz większy rozdział między mieszkańcami a „władzami”. Publicznie żartuje się z określenia „burmistrz” dzielnicy bo burmistrz to ktoś kto podejmuje decyzje i może je podejmować. Nie mam personalnych pretensji ale wszystko razem powoduje, że potrzeby społeczności lokalnych wydają się być wyraźnie pomijane przez tych, których niby sami wybieramy, przez tych którzy mają nam służyć. Wszystko ma swój początek i koniec, także szkoły, ale czy to wszystko musi działać, tak że największe problemy mają ci, którzy powinni je mieć najmniejsze – dzieci?

Władze samorządowe działają zgodnie z literą prawa, ale już nie pierwszy raz jakby w ukryciu, nawet przed Radnymi. Bywam w urzędzie, rozmawiam z tam pracującymi i z jednej strony naprawdę trudno mi przypisywać złe intencje, wręcz przeciwnie. Z drugiej zaś strony jak mam interpretować takie działania jak wprowadzania projektu likwidacji szkoły? Fakt, to dopiero projekt, ale w zestawieniu z tempem obecnych prac bardzo mi trudno odszukać w tym wszystkim by mój syn i dzieci innych Rodziców były tu traktowane jako podmiot. Przepraszam, występują jako liczby.

Nie uciekam od zmian, ale chciałbym by ich skutki nie były odczuwane negatywnie. Zmiana szkoły w VI klasie, przed testem to w przypadku uczniów SP79 to nie tylko zmiana budynku i znanych już nauczycieli to zmiana środowiska. Nowi koledzy i koleżanki, liczne klasy. Czy się odnajdą? Czy uniknie się problemów adaptacyjnych, szczególnie w klasie z tak ważnym testem?  Dlatego mi brakuje tu współpracy ze społecznością lokalną. Spotkania Rodziców z nowymi nauczycielami, nawet wycieczka dzieciaków do nowej szkoły, te wszystkie różna działania mające na celu łatwiejsze przejście i asymilacje z nowym miejscem, uwarunkowaniami. Chciałbym by tego nie zabrakło. Jeżeli udało by się uchronić SP79 przed likwidacja to trzeba bardzo intensywnie pracować nad wsparciem jej funkcjonowania, a dotychczasowe doświadczenie wskazuje, że faktyczne zaangażowanie Rodziców jest co najmniej znikome. Takie typowe polskie podejście 😦

Cały czas wierzę, że takie szkoły jak SP79 mogą działać dalej – tylko trzeba podjąć działania mające na celu wsparcie ich funkcjonowania. W przypadku SP79 może oddział przedszkolny, gimnazjalny, współpraca z uczelnią prywatną, szkołą prywatną. Oczywiście są uwarunkowania takich działań i najpierw trzeba przeanalizować takie, solidnie. Wówczas można prowadzić uzgodnienia społeczne, a tak społeczność okazuje się nieważna. Urzędy jednostek samorządowych musiałby zatrudniać osoby, którym się chce, które czują misję i jej potrzebę, działają kreatywnie. Niestety odczucia społeczne są inne, bo jakie można mieć jak się pomija mieszkańców? Wyraźnie tu podkreślę, że nie mam personalnych zastrzeżeń do urzędników, bo oni też działają w określonych uwarunkowaniach, które nie oszukujmy się raczej zniechęcają do inicjatywy niż zachęcają. Efektem jest często wzajemne niezrozumienie. Czy tak ma być? Czy nie można współpracować i wspólnie dążyć do kompromisów? Ja wierzę, że można, ale już od lat nie czuję się jako obywatel jako podmiot i to jest przykre. Nie twierdzę, że wszystko wokół mnie powinno być takie jak ja chcę bo życie to kompromisy i nie jeden raz trzeba ustępować by wspólnota, społeczność odniosła większą korzyść.

Projekt w sprawie SP79 nie jest jedynym projektem w zakresie przedszkoli i szkół. Planowane są zmiany i to znaczące, być może nie tylko na terenie dzielnicy Bielany, być może w całej Warszawie. Oszczędności i zmiany. Jedne zapewne okażą się korzystne dla społeczności, inne nie. Zmiany trwają bez zmian, raz szybciej, raz wolniej, ale świat zmienia się każdej minuty. To nie podlega dyskusji, ale cały czas wierzę, że działania dotyczące całych społeczności, tych malutkich, i tych większych powinny realizować priorytet porozumienia społecznego, nie zaś jawić się jak wypełnianie rozkazów. Według mnie nie tędy droga. Rozkazy wypełniamy w sytuacjach kryzysowych.

Niestety odczucia w społeczności lokalnej oscylują także wokół „spiskowych teorii dziejów” – według mnie dlatego, że pomija się nas obywateli w rządzeniu nami, naszym miejscem. Nie dziwmy się, że popularne są opinie o tym, że już jest „kontrahent” na teren szkoły i sam budynek. Ludzie pomijani i pozostawieni w sumie bez skutecznej opieki przez tych, których sami wybierają cóż mają sobie myśleć… Z drugiej zaś strony społeczności jednoczą się w obliczu „kataklizmu”, lub wydarzeń, które za takie są uznawane. Poza tym w zasadzie i w większości zachowują się tak, że ich własne miejsce zamieszkania, sąsiedzi dalsi i bliżsi jawią się jako coś nie ważnego…

Nie ważne, co myślimy, jakie mamy intencje, jakie okazujemy postawy, lecz dopiero czyny potwierdzą nasze słowa, nie one same. Dopiero wszystko to razem określa nas samych…

Wojna Polsko-Polska

Posted on Updated on

Toczy się od lat, czasem w ukryciu, czasem w błysku fleszy i obiektywach kamer. Wojna toczy się już od wieków i nie jeden fatalny skutek przyniosła dla naszego kraju, począwszy od Potopu Szwedzkiego, poprzez rozbiory. Dziś ja jako obywatel jestem świadkiem niepojętej awantury wokół krzyża, symbolu chrześcijaństwa i tych wartości które ono głosi. Niestety żadne ze stron uczestniczących w tym żałosnym przedstawieniu nie mają na względzie tego, czego symbolem i oznaką jest krzyż. Podobnie jak wieki temu tak i dziś są dwie ofiary tej wojny, a mianowicie my zwykli obywatele i sama Polska. Niestety ostatnio miałem nieprzyjemność wysłuchiwania wielu polityków, czego raczej staram się unikać. Co czułem? Polski jad nienawiści sączony przez wszystkich, bez wyjątku, choć wypowiedzi polityków z rządzącej opcji, Platformy Obywatelskiej, brzmiały w zdecydowanej większości, na tle innych najbardziej spokojniej i rzeczowo. Proszę jednak nie traktować mnie jako zaślepionego i bezmyślnego zwolennika Platformy Obywatelskiej, ani jakiejkolwiek innej frakcji politycznej. Mieszkając tam gdzie mieszkam, na peryferiach Warszawy, udzielając się w samorządzie lokalnym, tzw. jednostce pomocniczej niższego rzędu, zawsze myślę pod kątem dobra mieszkańców, moich sąsiadów, wiedząc, że nie zawsze moje pomysły są właściwe. Dystans do samego siebie pozwala mi wielokrotnie unikać sytuacji konfliktowych, choć zdarza się, że jestem uparty jak…

Bez wątpienia to co teraz serwują nam nasi politycy i to z różnych stron to typowe objawy „polactwa” i niezrozumienia potrzeb obywateli. Jako obywatel nie czuję się traktowany jako podmiot, a tak powinno być. Ja nie istnieję dla interesów partyjnych lecz to politycy mają służyć mi i Polsce. Nie zawsze dobro moje będzie zbieżne z dobrem Polski, ale wówczas mam świadomość, że być może trzeba będzie ustąpić na rzecz kraju. Czy politycy Prawa i Sprawiedliwości działają ku dobru kraju… chyba nie. Pan Jarosław Kaczyński, do którego po katastrofie wysłałem nawet list e-mail ze swoistym poparciem nie jest tym, do którego pisałem. Miałem nadzieję, że postawa jaką Pan Jarosław Kaczyński przedstawiał będzie efektem trwałym, a jednocześnie byłem przekonany o tym, że nadal PiS będzie przeciwwagą dla obozu rządzącego. Dziś kiedy obserwuję jak Pan Jarosław Kaczyński składa kwiaty pod wiadomym krzyżem, mam już tylko nikłą nadzieję, że robi to także na Wawelu. Jeżeli nie to dla mnie wygląda to tylko jako element gry politycznej, zmierzającej do „władzy”.  Byłem przy śmierci swojego Św.P. Ojca i w przypadku braci Kaczyńskich jestem tylko sobie powielać własne przeżycia by starać się zrozumieć co może czuć Pan Jarosław Kaczyński, który stracił brata. To bardzo głębokie przeżycie, którego efekty zdajemy się odczuwać teraz. Panu Jarosławowi Kaczyńskiemu jako człowiekowi głęboko współczuję, jak każdemu kto stracił bliską osobę. Absolutnie zgadzam się z dążeniem do wyjaśnienia przyczyn katastrofy, tak tragicznej dla nas. Uważam, że rząd Polski powinien inaczej prowadzić działania, żałuję że nie ma międzynarodowej komisji, szkoda, że prokuratorzy tak cedzą informacje. Jednak chciałbym, czego życzę wszystkim byśmy jednak bardziej starali się wierzyć innym. Powszechnie wiadomo, że śledztwa w sprawie katastrof lotniczych mogą trwać miesiące, a nawet lata, a pośpiech jest tylko złym doradcą. Jest wiele hipotez w sprawie tej tragicznej katastrofy, poszukuje się winnych, ale może się okazać, że wszyscy są winni tylko jednego, a mianowicie niekompetencji i bezmyślności. Szkoda, bo to jest złe dla wizerunku Polski, że nie było wspólnej delegacji na uroczystości w Katyniu. Wzajemne kłótnie między Prezydentem Św.P. Lechem Kaczyńskim a Premierem Panem Donaldem Tuskiem wzbudzały u mnie przykrość i smutek, ośmieszając jednocześnie obu tych Panów i ich urzędy. Szkoda. Dziś to jednak nie ma już znaczenia bo przeszłości nikt zmienić nie może, natomiast jako obywatel mogę i domagam się zmian na przyszłość.

Hipotez przyczyn katastrofy jest kilka, a ja nie mam dostępu do akt, jak być może wielu z tych co wręcz powinni. Mogę jedynie zadawać pytania, kto pozwolił na taki skład delegacji, gdzie było tyle ważnych dla Polski osób, kto? Jak sądzę nie jest to odpowiedzialność jednoosobowa. Kto i jak działał na rzecz przygotowania lotniska? W końcu dlaczego piloci wyłączyli własne „instynkty samozachowawcze”? Nie mam najmniejszej wątpliwości, że po pierwszym sygnale nakazującym wzniesienie maszyny piloci powinni to zrobić. Przecież mieli rodziny, a gdyby ktoś nawet się obraził włącznie z Prezydentem to trudno. Nawet gdyby użyto słów nieparlamentarnych to trudno, a praca, najwyżej przeszliby do cywilnych linii. Oczywiście łatwo o tym pisać, teraz, już jakiś czas od katastrofy. Znam osoby z 36 pułku specjalnego, słyszałem opowieści i relacje i nie mam wątpliwości co do poziomu pilotów, ale jednocześnie najczęściej zwodniczym elementem jest tzw. czynnik ludzki i to nie tylko w lotnictwie. Oczywiście uważam, że sam samolot, wszystkie jego części, włączając w to efekty pracy polskich specjalistów na miejscu tragedii, powinien być przeniesiony do hangaru w Polsce. Powinien być zbadany, prześwietlony i przeanalizowany u nas w kraju, a Rosja sama jak najszybciej powinna nam w tym pomóc, bo w ten sposób pomogłaby w budowaniu własnego wizerunku. Według mnie śledztwa nie toczą się jak powinny, ale nie jestem też specjalistą w zakresie obowiązującego w takich przypadkach prawa, jego wykłądni, ani nie znam się na samolotach, choć po trochu mam zawodowe powiązania z przemysłem lotniczym. Niestety, dla wielu, nie wierzę w tym przypadku w teorie spiskowe bo ich uzasadnienia są nieprzekonujące. Nie chcę tu spekulować, bo to są tylko spekulacje, a trzeba by być także specjalistą także od Rosji by móc się tu wypowiadać. Krytykuje się, że polscy specjaliści mają jedynie kopie zapisów czarnych skrzynek. Fakt, szkoda, że nie oryginały, kopia to tylko kopia, ale nawet kopia nie byłaby w stanie ukryć faktu potencjalnego fałszerstwa nagrań gdyby takie miały miejsce. Zatem z jednej strony chciałbym by śledztwo toczyło się szybciej i są ku temu właściwe organy, z drugiej wiem, że może to trwać długo, a z trzeciej chciałbym być lepiej informowany. Natomiast takie powoływanie zespołów takich jak pod przywództwem Pana Antoniego Maciarewicza, za przeproszeniem szkoda, że to za moje pieniądze. Komisja sejmowa, choć też za moje pieniądze, która moim zdaniem powinna powstać byłaby lepszym rozwiązaniem, a jej celem powinno być nie tyle co wyjaśnianie katastrofy, lecz poprawa procedur na przyszłość, co oczywiście wymaga wyjaśnienia samej tragedii. Taka komisja ma dla mnie większą moc sprawczą.

Jeżeli śledztwo wskazałoby na winę, oczywiście personalną, również osób piastujących najwyższe funkcje w Państwie to powinny one „zejść ze sceny politycznej”. Jednak dla mnie nieakceptowalne jest wypowiadanie takich słów na podstawie wyłącznie przekonań. Takie stwierdzenia nie powinny padać z ust jakiegokolwiek polityka. Niestety jako obywatele Polski mamy do czynienia z kwiecistymi, żenującymi, często jawiącymi się wręcz jak pozbawione kompetentności wypowiedziami przedstawicielami polityki z każdego ugrupowania. Często obecnie różne ze stron zarzucają sobie wzajemnie, że ten, czy tamten powiedział to i tamto, co jest takie to a takie i w ogóle. Fakt, wiele z tych słów nigdy nie powinno paść, ale czy strona zarzucająca, czasem zwykłe chamstwo i aż chamstwo, sama jest pod względem wypowiedzi kryształowa?

Dla mnie i niestety dla większości z nas, obywateli Polski, wojna Polsko-Polska, teraz wokół katastrofy, wiadomego krzyża, samego wręcz uprawiania polityki, podważania demokratycznych wyborów i procedur decyzyjnych to dla mnie tylko odwraca uwagę od istotniejszych potrzeb kraju. Dodatkowo wzbudza emocje tam gdzie nie powinno, w samych naszych sercach. Nie raz i pewnie jeszcze nie raz będę się modlił za dusze tych, którzy zginęli w tej katastrofie. Za wieloma z tych osób, przede wszystkim politykami osobiście nie przepadałem, co nie oznacza, że mogłem odmawiać im rację w konkretnych sprawach lub wręcz popierałem w określonych poglądach. Nie muszę kogoś lubić, ale nie oznacza to, że tego kogoś nie szanuję. Wolę wierzyć i ufać ludziom niż podejrzliwie patrzeć na otaczający mnie świat.

Szkoda, że krzyż, symbol chrześcijaństwa, mojej religii jest swoistym zakładnikiem. Podczas jednej z wypowiedzi padło określenie, że nasz „kraj jest katolicki”. Niestety to nie jest prawdą, nasz kraj, Polska jest krajem, w którym katolicyzm jest religią dominującą, ale w sumie zgadzam się jednak z takim określeniem, bo nie padło słowo „państwo”. Honorowo mogę powiedzieć, że nasz kraj jest katolicki, a wartości chrześcijańskie są bardzo ważne. Bo gdy popatrzymy na kraje zachodu to wiele problemów ich nękających bierze się z odwrócenia nie tylko od wartości chrześcijańskich, ale także humanistycznych. Szkoda, że krzyża na Krakowskim Przedmieściu godnie nie przeniesiono, szkoda, że nie może tam powstać godny pomnik ofiar. Dlaczego tam, bo tam po katastrofie było to magiczne miejsce Polaków. Podkreślę cały czas myślę o pomniku ofiar katastrofy. Szkoda bo zależy to tylko od ludzi i ich decyzji i dobrego pomysłu, pewnie i swoistego kompromisu, ale życie składa się z kompromisów. Szkoda, że toczy się wojna Polsko-Polska.