Miesiąc: Lipiec 2013

Polska lokalna

Posted on

Jest po prostu ciekawa. W tym roku od dawna tląca się w sercu tęsknota za działką rekreacyjną w lesie, na wschód od mego miasta, nie dała już jej po prostu lekceważyć. Cisza, spokój, poranny koncert ptasich śpiewów, uporczywe nękanie szczytów mojego domku przez dzięcioła, cała masa prac, które czekały bym w końcu się ich podjął. Tam po prostu odpoczywam i ładuję akumulatory. Prawie nie ma zasięgu telefonii komórkowej, nie mówiąc o internecie. Zasięg do pogadania jest, najlepszy w drewnianym byłym wychodku, od 20 lat drewutni w środku mojego lasu. W miejscu raczej wskazującym na trudności z łącznością. No cóż, mam budkę telefoniczną.

Jadąc na działkę, bywając na mszy w pobliskiej wsi lub miejscowości gminnej mam okazję zetknąć się z Polską lokalną. Mieszczuchy mawiają „inny świat”, może i inny, co ważniejsze dla mnie wolniejszy w codziennym pędzie. Miałem okazję liznąć festynu w Starej Wsi, czy ciekawego wernisażu i koncertu w pałacu w Rudnie. Szczególnie miło wspominam wernisaż, choć nie miałem okazji tam zagościć dłużej to wielką radością było i jest dla mnie to, że choć pałac i park są własnością prywatną to jednak odbywają się tam wydarzenia dla społeczności lokalnej i nie tylko. Czy festyn z występami zespołu regionalnego, czy wernisaż, gdzie oko mogło się nacieszyć sztuką, spotkać ciekawych ludzi, w końcu wysłuchać i przeżyć koncert. Spotkałem właśnie tam zarówno artystów, których prace cieszyły kolorami, grupy rekonstrukcyjne, od czasów napoleońskich po Kampanię Wrześniową 1939 roku.

Jakże ważne są właśnie społeczności lokalne, czy to w małych miejscowościach, siedliskach, czy to osadach, osiedlach, wspólnotach, dzielnicach, gminach, czy choćby szkoła jako wspólnota zarówno dzieci jak i ich rodziców, czy opiekunów. We współczesnym świecie znaczenie wspólnot lokalnych jest chyba systematycznie spychane na margines, szczególnie w miastach, aglomeracjach. Jakże często samu ludzie tracą, czy wręcz sami sobie odcinają związki z innymi wokół własnego domu. Tęsknię za ciszą, przestrzenią, czarną nocą z gwiezdnymi freskami, za rozmowami, za byciem we wspólnocie…

Tu gdzie mieszkam jedynie mogę próbować dokonywać syntezy czegoś zastępczego, a tam w Polsce lokalnej, dalej od ulicznych latarni miejskich ulic, jest to życie jakby bardziej pełniejsze, głębsze, pomimo całego bagażu problemów.

Zachęcam osobiście do zajrzenia do innych przestrzeni internetu

http://towarzystwoprzyjaciolmhnb.pl/imprezy.html

W dniu 17 lipca odbędzie się Batalia Napoleońska – Będomin 2013

http://april-kamienieiplotki.blogspot.com/

Kamienie, ich piękno…

https://www.facebook.com/malgorzata.bednarczyk60

Szczególnie do gustu przypadły mi malunki.

Reklamy

Fotołowy – cienie wiosny

Posted on

Cienie są zawsze obecne na fotografii. Nie można ich nie mieć, są nieodzowne, a ich istnienie dodaje głębi, nie tylko optycznej, kompozycyjnej, lecz wspomaga naszą wyobraźnię. Gra cieni, lecz dziś jeszcze cienie wiosny, jeszcze wiosennie, choć wakacje się rozkręcają.

Miesiąc i „Stażyści”

Posted on Updated on

Tak, minął miesiąc od poprzedniego wpisu, a ja co każdy zryw mówię, zupełnie szczerze, że minimum jeden wpis w tygodniu to minimum i tak już będzie. Jak jest, wiadomo, a ostatni miesiąc to jeden z najbardziej zapracowanych w moim życiu miesięcy. Przemęczenie niejako dodane jako długopis reklamowy. Ostatnie miesiące mojej pracy na uczelni. Z jednej strony radość ze zmian, z drugiej jednak kilkunastoletni okres pewnego rozwoju zawodowego zmierza ku końcowi. Emocjonalny remis z nieco zamazanym obrazem klinicznym. To jednak temat na osobny wpis… Ogromne przemęczenie i rozregulowane istnienie w dobie ludzkiego życia. Nie tak, nie wtedy kiedy trzeba itd. Czy narzekam?!? Sam się zastanawiam. Sytuacja jest taka, że nie jadę w góry, ja nie jadę w góry… nigdy tak się nie zdarzyło…

W minioną niedzielę rodzinnie obejrzeliśmy w kinie film „Stażyści” („The Intership”), znaczy komedię. Pół godziny reklam przed filmem zasadniczym faktycznie dokonywało niemalże masowej eksterminacji moich komórek w mózgu. Pytałem się niemo i retorycznie kto wymyśla takie reklamy… czyżby widmo budżetu?!? Pomijam zwiastuny filmów, one przy najmniej są na poziomie.

The-Intership

Niejednokrotnie dowcip jest płytki, beznadziejny, ale ten film ma swoją wartość i to nie byle jaką. Wobec dzisiejszego masowego pędu młodych ludzi do posiadania dokumentu potwierdzającego, zdewaluowany już znaczeniowo, fakt ukończenia uczelni wyższej ten film niejako niebezpośrednio, ale jednak, wynosi na piedestał pracę zespołową, zaangażowanie, współpracę, umiejętności, przyjaźń. Ja w tym filmie zobaczyłem także swoiste potwierdzenie, że kluczem byli, są i będą porządni ludzie wywiązujący się ze swoich obowiązków z rzetelnością. Ważne jet to, że każdy może mieć swoje miejsce, także ten, kto nie jest mistrzem obycia społecznego. Może to utonąć w wielu informacji, lecz we współczesnych czasach na świat przychodzi coraz więcej dzieci mających problemy ze społecznym funkcjonowaniem (przedszkole, szkoła, praca, najbliższi rówieśnicy.

Wiedza nie zawsze idzie w parze z umiejętnościami, a to one właśnie dziś są najważniejsze. Film, komedia, momentami także śmieszna jest jednak, dla mnie, filmem pozytywnym, wartym obejrzenia, a nawet polecam go swoim studentom. Może czuję pewien związek z głównymi bohaterami… wiek, hmmm,… czas leci