Miesiąc: Luty 2015

Droga Krzyżowa subiektywnie, stacja I

Posted on

Od kilku lat gdzieś tam we mnie tliła się potrzeba by jakoś siebie określić w Wielkim Poście, by odnieść się sam w sobie do Drogi Krzyżowej. Mam tak, że jak już coś spisuję to i przy tym mam te najgłębsze przemyślenia. Lubię pisać, bo potem można do tego wrócić. Osoby, które mnie znają wiedzą, że jestem osobą wierzącą, a w nomenklaturze pewnej „praktykującą”. Wiara jest dla mnie czymś bardzo osobistym, a przez to że mnie określa staje się publiczna. Gdybym był chorągiewką to nie powiewam raz w tę, raz w tamtą bo akurat jestem w domu, czy w pracy. Jestem jaki jestem w każdej chwili i miejscu. Bardzo lubię modlitwą rozmawiać, w ciszy i spokoju. Lubię, bardzo rozmawiać o duchowym rozwoju, a każdy z nas ma w tym swoją własną drogę. Są tacy, którzy w wierze przeżywają zupełnie inaczej niż ja, mając inny punkt widzenia wnoszą choćby stary temat w świeżym spojrzeniu. Są tacy, którzy nie wierzą, a to ich wybór, co nie oznacza, że rozmowa przy herbacie może być niemiła. Szacunek dla innych jest dla mnie istotny, to fundament w relacjach społecznych.

Postanowiłem w tym roku zrealizować tę ideę która tliła się we mnie i odniosę się do tego co czuję, jak myślę, jakie mam wnioski po rozważaniach każdej ze stacji Drogi Krzyżowej. Przeważnie bardziej, lub mniej odnajduję się przy rozważaniach, kiedy uczestniczę. Lubię Drogę Krzyżową, bo to jakby wypunktowanie, możliwość zwrócenia uwagi na coś co umyka mi w życiu codziennym. Dlaczego „subiektywnie”, bo to moje przemyślenia i wnioski. Oczywiście na potrzeby blogu miejscami uogólnione. Internet to wspaniałe miejsce dzielenia się wiedzą, spostrzeżeniami, przeżyciami i uczuciami, ale każdy ma swoją prywatność, która jest tylko jego i nikogo innego.

Sięgnąłem do kilku źródeł w internecie. W końcu większość co przeszukuje internet, wyszukując rozważań o Drodze Krzyżowej i tak by tam zawędrowała, no może nie zawsze ale jednak…. Nie śmiem nawet podchodzić tu do rozważań teologicznych. Podkreślenie tej subiektywności ma świadczyć, że to moje przemyślenia, być może tu i ówdzie właściwe, a tu i tam nie.

W tej chwili w myślach pojawiło się pytanie, dlaczego ja tak lubię Drogę Krzyżową? Może dlatego, że za nim wszedłem ponownie na ścieżki wiary było kilka wydarzeń, które mnie niejako doświadczyły wiarą. Jednym z nich było doświadczenie niemal fizyczne, w czasie pracy, niejako z zaskoczenia. Bardzo wyraźnie poczułem na ramieniu własny krzyż, który dźwigam w swoim własnym życiu. To było niesamowite w przeżyciu. Ja, inżynier, technokrata, technolog, naukowiec czułem wyraźnie ucisk krzyża na ramieniu. To tylko słowa, ale było to jedno z głębszych doświadczeń w wierze jakich doznałem.

Stacja I Drogi Krzyżowej
Stacja I

Chrystus został skazany w ujęciu boskim dosłownie za nic, absolutnie bezpodstawnie. Został pomówiony, wyśmiany, a jego nauczanie umniejszone. Celowo i z premedytacją zniszczono w ludzkim wymiarze Jego godność. Niesłuszne oskarżenia, wyszydzanie, negatywne budowanie czyjegoś wizerunku, spotykamy się z tym codziennie, może nie osobiście, ale jednak każdego dnia obserwujemy takie działania. Dziś wystarczy w eter rzucić plotkę by ktoś padł jej ofiarą i to niemal bez szans na obronę swojego imienia. Kuriozalność sytuacji polega na tym, że oskarżyciel pozostaje w cieniu, nie ponosi odpowiedzialności za wyrządzone krzywdy, a właśnie to on powinien musieć udowodnić moc oskarżenia.

Powinniśmy być świadomi jak łatwo można manipulować innymi. Jak łatwo my niejednokrotnie ulegamy temu co nam się przekazuje. Prawda, czym jest, jaka jest jej definicja? Elementarne prześledzenie rozważań na ten temat samo w sobie stanowi intelektualną podróż i nie lada gratkę. Od jakiegoś czasu staram się podchodzić do większości informacji z automatycznym dystansem, przyjąć coś do wiadomości, ale kwestie wiarygodności informacji są już jakby inną kwestią. Szczególnie niebezpieczne w przekazie medialnym są, jak to określam, słowa komentarza, uzupełnień, gdybania. Pożar mostu Łazienkowskiego – pierwotnie podawano, że pali się jego konstrukcja, a w rzeczywistości nie tyle co konstrukcja samego mostu, a pomostu technicznego. To przecież zasadnicza różnica.

Ile razy sami dokonywaliśmy osądu kogoś, czasem po samym wyglądzie, a potem nasze sądy okazywały się jakże nieprawdziwe. Ważną dla mnie szkołą w tym zakresie była praca w Komisji Stopni Instruktorskich w moim macierzystym hufcu harcerskim. Niejednokrotnie stałem, nie tylko ja, cała komisja, przed typowym zadaniem zamknięcia próby instruktorskiej, dopuszczenia nowej osoby do instruktorskiego grona wychowawców. Z rzadka kiedy można było wykorzystać osobiste doświadczenie ze wspólnej z kandydatem pracy harcerskiej. Podstawą była próba, sprawozdanie, opinie innych instruktorów, rozmowy z kandydatem. Trudno tu mówić o wystarczających zasobach wiedzy, a jednak decyzję należało podjąć. To były niejednokrotnie trudne wyzwania. Współuczestniczyłem w osądzeniu, czy dany kandydat zrealizował swoją próbę pozytywnie i czy będzie dopuszczony do złożenia Zobowiązania Instruktorskiego. Pracując jako akademik cieszyłem się, iż nie kojarzę imion i nazwisk studentów z ich obliczem. Wiadomo, czasami ktoś podpadł. Dzięki temu kiedy sprawdzałem wyniki egzaminu, kolokwium, czy projekty sprawdzałem je, a nie przede wszystkim osobę, która je zrealizowała.

Piłat sądząc i skazując Chrystusa postępował według swojej mądrości, pod naciskiem Arcykapłanów i podburzonego tłumu. Nie jest w stanie wykroczyć poza ograniczający go krąg, ani obaw i lęków, ani napierających na niego Arcykapłanów. W opozycji do prawiących mowy Piłata, Arcykapłanów mamy wymowną ciszę ze strony Chrystusa. Ilekroć my ulegamy, dajemy się zwieść podszeptom, własnym lękom, byle tylko nie stanąć na pierwszej linii, nie przeciwstawić się, nie stanąć za kimś murem, byle nie znaleźć się w centrum uwagi. Nie musimy dokonywać bohaterskich czynów, lecz jednak gdzie w nas znajduje się ta granica, po przekroczeniu której przestajemy być sobą, czyny nie wynikają z postaw. To bardzo niebezpieczna sytuacja, gdyż w rzeczywistości to nie nasze postawy określają nasze zachowania, lecz właśnie zachowania syntezują postawy. Zarówno postępowanie Piłata,  a przede wszystkim Chrystusa uzmysławia mi, że jakże niejednokrotnie człowiek bywa ograniczony w mądrości, nie mogąc wyrwać się ze schematów postępowania. Milczenie Chrystusa świadczy mi, iż czasem trzeba milczeć. Ja milczę kiedy zdaję sobie sprawę, że chyba „nic nie wiem” w danej sytuacji. Można wyrazić potoki pustych słów, ale nie będą one miały żadnej mądrości. Wówczas cisza wręcz o niej świadczy, o tym że człowiek wie gdzie jest jego miejsce w tym co się wokół dzieje. Chrystus bez wątpienia jako człowiek i Bóg wiedział, a jego mądrość bezapelacyjnie przerastała tych co go osądzili.

Reklamy

Fotki naszych kotów

Posted on

Nie goszczą na łamach blogu nazbyt często. Może dlatego, że jakoś do tego nie przywiązuje wagi, należytej wagi 😉 Może dlatego, że ich kocie mości nie życzą sobie upubliczniania wydarzeń z ich udziałem. Jednak troszkę już się zebrało, a efekty poniżej.

Fotołowy kampinoskie

Posted on

Wędrowanie jest tym czymś, co uwielbiam. Chciałem napisać niemało tu i teraz, ale załączę zdjęcia. 5 lutego, a w zasadzie w nocy z 4 na 5 lutego tak obfite opady śniegu mnie bardzo miło zaskoczyły. Niestety temperatura oscylująca wokół zera, w dniu zorientowana na plus, spowodowała, iż śniegu nieco ubyło. W każdym bądź razie pierwszy raz tej zimy odśnieżyłem chodnik przed posesją. Teoretycznie zgodnie z prawem za niego nie odpowiadam, ale jak ja tego nie zrobię to właściwe służby tym bardziej. Nie mogłem sobie odmówić spaceru. Pierwotnie zaplanowałem go na jakieś 12 km, ale okazało się, że i wyszedłem zbyt późno i w cale właściwie się nie czułem. Zamknąłem nową starą standardową pętlę 4 km.

Śnieg tłumił szum ulic, można było oderwać się od miasta, od problemów życia i po prostu powędrować sobie 🙂 Ślady wykazały, że nie tylko ja wpadłem na taki dobry pomysł.