Miesiąc: Sierpień 2010

Jakość studiów cz.1

Posted on Updated on

Korzystając jeszcze z uroków wolnych dni  dzisiejszego ranka zasłyszałem jak, szanowani przeze mnie poniekąd Panowie, z programu EKG w Tok FM zestawiali statystycznie lata ’80 ubiegłego wieku z czasami współczesnymi. Między innymi poruszono bliski mi temat studiów wyższych, a w tym liczby studentów, kiedyś około 450 tys., a dziś ponad 1 mln. Liczby są przybliżone bo zapamiętanie ich nie było najważniejsze. Tuż po podaniu tych danych jeden z uczestników powiedział odnoszących się do nich, że to postęp jakościowy. Niestety tylko ilościowy… Mając okazję obserwowania pracy akademickiej nie mam raczej pozytywnych skojarzeń. Jakość może i miejscami, znaczy wydziałami, występuje, poza tym mamy raczej do czynienia z masowością na studiach. Liczba pracowników dydaktyczno-naukowych systematycznie spada, bo trudno na poważnie traktować kogoś, kto pracuje na kilku uczelniach – o jakości można zapomnieć, a profesorowie w zdecydowanej większości są oderwani od rzeczywistości jaka ich otacza. W konsekwencji programy studiów są tylko z pozoru dopasowane do potrzeb, ale podobno są atrakcyjne. Nie spotkałem się z realną analizą rynku pracy dla przyszłych licencjuszy, inżynierów i magistrów rozpoczynających właśnie studia. Kierunki, specjalności to najczęściej efekt trendów mody i popularności, a czasem i przepisów m.in. o liczebności grup studenckich. Gdyby do tego dorzucić np. wskaźnik % pokazujący ilu absolwentów rozpoczęło pracę po zakończeniu studiów w kierunku jaki studiowali – zapewne zgroza i porażka – zmarnowany czas studentów i uczelni. Gdzie zatem ta jakość? Bez wątpienia są placówki bardzo dobre, wspaniali profesorzy, rozumiejący swoją rolę, mający osiągnięcia, ale to tylko krople w morzu uczelnianym. Ile osób z kadry w życiu przepracowało zawodowo poza uczelnią? – to pomimo pozorów bardzo niebezpieczne pytanie…

Spotkałem się z określeniem, że dziś uczelnie to masy studentów, często już spaczonych po szkołach średnich o postawie żądaniowej, bezkrytycznych do samych siebie, nie rozumiejących konsekwencji swoich czynów i słów. Być może jest tak, że polskie uczelnie wyższe, których sama liczba jest jak na taki kraj nienaturalnie wysoka, nie kształcą ludzi z wyższym wykształceniem, elit tego kraju, a tylko osobników legitymujących się wyższym wykształceniem. Bo być człowiekiem o wyższym wykształceniu to nie tylko umiejętności połączone w parze z wiedzą, do tego mądrość (a wiedza nie czyni mądrym), to także umiejętność obycia, komunikacji bez wulgaryzmów, to kultura. Nie zapominajmy o tym kiedy mówimy o studiach, wyższych uczelniach, elitach tego kraju…

Jestem pomimo tego głęboko przekonany, że taki obraz nie jest pełny, choć najprawdopodobniej dominujący i przysłaniający to co jednak najlepsze…

Reklamy

Nocne siedzenie

Posted on

Wewnętrznie nie mogę się pogodzić z moim nocnym siedzeniem i marnowaniem czasu. Niewysypanie się i w konsekwencji zmarnowany dzień nie stanowią w sumie dobrej motywacji. Więc dlaczego tak długo siedzę? Czy olśnienia się zdarzają? Chyba każdy je ma, choć już nie każdy się do nich przyznaje.

Cisza i spokój… to dla nich siedzę po nocach. Ulicą przed oknami nie stoją pojazdy w korku i nie wydają się z siebie tego okropnego hałasu, a nawet więcej, nie jestem zmuszony do wdychania tego co wydalają. Jak kojący wówczas jest deszcz, który spłukuje cały brud dnia. Nawet moje koty spokojnie śpią poukrywane w zakamarkach domu, o których istnieniu nie mam może nawet pojęcia. Choć fizycznie jestem zmęczony po zbyt późnym pójściu spać to mój umysł z jednej strony jest wściekły na samego siebie, a z drugiej strony dziękuję za możliwość obcowania ze względnym spokojem. Prawdziwym nocnym balsamem jest deszcz, którego bębnienie o dach i szum płynącej wody stanowią prawdziwe ukojenie dla zmęczonej duszy.

Choć od urodzenia przychodzi mi zmagać się z blaskami i ogromnymi cieniami miasta, cały czas poszukuję ścieżki ku leśnym ostępom, jeziorom, gdzie mogę wypocząć w ciszy i spokoju, bez głuchego szumu elektronicznych fal wokół mej głowy. Co ciekawe są jeszcze takie miejsca na tym świecie…

Podróż przez… dystans

Posted on Updated on

Pod Śnieżką - październik 2009Wielu z ludzi mówi i pisze o podróży przez życie. Czy faktycznie podróżujemy, a może nam się tak tylko wydaje. Czym jest życie – odwieczne pytanie z mnogością odpowiedzi. Dlaczego zdecydowałem się prezentować swoje poglądy na różne tematy, wydarzenia, przelotne myśli i spostrzeżenia? Hmmm,… bo mam bardzo subiektywne przekonanie, że i pisząc o „bardzo subiektywnym…” mam dystans do samego siebie. Uważam, że dystans nawet do rzeczy, czy własnego światopoglądu, obszarami tak osobistego, przydałby się każdej osobie na tym świecie. Myślę, że dystans do tego co nas otacza, także wydarzeń, a w końcu i własnych myśli pozwala na wysłuchanie krytyki, bo jak mawiam, nie muszę kogoś lubić by szanować prezentowane przez tego kogoś poglądy…