Zwolnij, przystań, odetchnij…

31 Maj 2012 Dodaj komentarz

Kiedy wiadomo, że brakuje mi czasu… ano kiedy nie mam go by wyrazić siebie, by cieszyć się widokami, by móc je odzwierciedlić w fotografii czy filmie. Kiedy nie mam kiedy posłuchać muzyki, dać się porwać nutom, oderwać się od kontaktu z gruntem i poszybować w takt muzyki. Kiedy lektura jest czymś niemożliwym. Kiedy me wnętrze zmęczone i wycieńczone takim stanem rzeczy otwiera się na szepty zwątpienia, głosy zwodzące na ścieżki z dala od Rodziny, z dala od mych wartości.

Udało mnie się przystanąć i dzięki temu spostrzec świat wokół mnie, jakże odmienny od tego widzianego przez szyby pośpiechu. Dopiero kiedy przystanę, przerwę elektroniczne więzy ze światem, skieruje wzrok wokół siebie, poświęcę czas by patrzeć, by słuchać, by podziwiać dopiero wówczas czuję prawdziwy świat, a nie jego powierzchowny szkic. Warto, po stokroć warto, od czasu do czasu powiedzieć stop i zatrzymać się, przestać nadążać za… czasem nawet nie pamiętam za czym… i oddać się we władanie naszym uczuciom. Wówczas jest tak pięknie.

Dobrze wiecie, że lubię dobrą muzykę, cudowne zdjęcia…

 

Film o “Drodze”

25 Maj 2012 Dodaj komentarz

Polski tytuł “Droga Życia”, a angielski oryginału “The Way”… prostszy i słuszniejszy. Droga życia mi nie pasuje do tego filmu bo film to opowieść pewnego fragmentu z życia, a nie ono w całej okazałości. Pozostanę zatem przy Drodze :)

Film swoją okładką osoby turysty z plecakiem w górach zwrócił moją uwagę wręcza automatycznie.  Pobieżna lektura i decyzja nabycia filmu. To był strzał w przysłowiową dziesiątkę.  Martin Sheen i Emilio Estevez – ojciec i syn – takie też role w filmie. Film to wędrówka Ojca po nagłej i niespodziewanej śmierci w trakcie pielgrzymki drogą św. Jakuba do Santiago de Compostela.  Ojciec wraz z prochami syna, rozsypywanymi, wzdłuż drogi, wizjami jego obecności w różnych miejscach owej drogi. W końcu napotkani po drodze Holender, Kanadyjka i Irlandczyk. W efekcie ich wspólna wędrówka.

Niby ciekawe, wciągające, z pięknymi zdjęciami, cudownie dobraną muzyką, a jednak płytko, tak nie “płytkie” a płytko. Niby jak należy w kontekście filmu jako medialnej produkcji. nagrody jakiegoś festiwalu. Do filmu będę powracał wielokrotnie bo warto. Jednak z punktu widzenia mnie jako chrześcijanina w wędrówce, poniekąd szlakiem pielgrzymkowym, zabrakło głębszego podjęcia duchowego przeżywania. Nie jest oskarżenie, a po prostu tak odczuwam.

Ten film i tak na mnie oddziałuje i polecam wszystkim, którzy poszukują chwil spokoju, refleksji, czasu dla kultury bez tego pośpiechu zmysłów.

Bitwa Narodów 2012

1 Maj 2012 2 uwag

Rycerskie Mistrzostwa Świata 2012 to wspaniałe wydarzenie dla miłośników średniowiecza. Zbroje, walki, kramy z wszelakimi różnościami związanymi z tamtymi historycznymi czasami wieków średnich. Moje ukontentowanie jest pełne. Oczywiście, zabrakło mi tego i owego, lecz z punktu widzenia propagowania tego typu zainteresowań. To jednak nie mogło w żaden sposób przyćmić ogólnego wrażenia. Co mnie uderzyło, bardzo pozytywnie, to to, że spotkani tam ludzie, parający się szyciem, wyrobem zbroi, mieczy, ozdób, strojów, namiotów, pamiątkowych monet i medali,… okazali się dosłownie fantastyczni. Zauroczyli mnie na swój sposób i mam nadzieję podtrzymać kilka kontaktów. Jednym słowem warto, warto to obejrzeć, dotknąć. Kiedy jeszcze w pełni uświadomi się sobie, że większość z rzeczy to ręczna robota… źle, nie tak, w zasadzie wszystkie rzeczy to efekt ręcznej pracy. Nawet jeżeli tu i ówdzie coś wykonano współczesnymi technologiami to nie ujmuje to wartości tym przedmiotom, a tak naprawdę umiejętnościom tych ludzi. Trudno się odnieść bo to i rzemiosło i sztuka.

Mam nadzieję, że tego typu wydarzenia będą jeszcze nie jeden raz gościć gdzieś w mojej okolicy. Fort Bema wydaje się wręcz idealny. Zachęcam tych co nie byli. Może uda mnie się jeszcze powrócić i jeszcze dogodzić sobie tą unikalną atmosferą…

Fotołowy w Puszczy Kampinoskiej

1 Maj 2012 1 komentarz

Koncert życia trwa już na dobre. Ciepłe dni przełomu kwietnia i maja sprzyjają faunie i florze. Poniżej kolejna porcja zdjęć z mojej Puszczy Kampinoskiej, z moich zwyczajowych ścieżek spacerów.

Katedra Praska – nocne fotołowy

29 Kwiecień 2012 Dodaj komentarz

Nic tamtego dnia nie zapowiadało, że te zdjęcia zrobię, lecz potrzeby wizyty na ostrym dyżurze w szpitalu obok i czekanie doprowadziły do tej możliwości. Na szczęście zdrowotnie wszystko kończy się dobrze :)

SF – kosmiczne kopalnie

29 Kwiecień 2012 Dodaj komentarz

Science Fiction – to jeden z moich ulubionych gatunków literackich i filmowych. Choć dziś już nie tak często sięgam na półki mojej biblioteczki, czy w księgarni po taką lekturę to nie mogę ani powiedzieć, ani napisać, że jest to już dla mnie obojętne.

Ogromną ciekawość wzbudziła we mnie informacja o przyszłych kopalniach w kosmosie. James Cameron, Larry Page, Eric Schmidt, wielcy świata technologii, informatyki, rozrywki połączyli siły by doprowadzić do uruchomienia działalności kosmicznych kopalni.  Czy to nie brzmi niewiarygodnie? Interesujący się wiedzą, że z takim scenariuszem można spotkać się od wielu lat w opowiadaniach, powieściach, filmach i grach komputerowych rodem z SF. Dziś jednak te nieosiągalne kiedyś wyobrażenia stają się coraz bardziej realne. Nie od razu takie przedsięwzięcie uda się uruchomić na dużą skalę. Jednak początki przeważnie są skromne.

Mnie jednak, bardziej niż technologiczne aspekty, a jestem technologiem :) , zainteresował innym aspekt takiego przedsięwzięcia. W zasadzie scenariusze z literatury, czy też filmowe albo i gier komputerowych nawiązywały do korporacyjności eksploracji kosmosu. Coraz mniej jest wyidealizowanych wizji, w których główną rolę, wręcz zasadniczą odgrywa przygoda, nauka, narodowe, czy międzynarodowe agencje. Dziś mamy przede wszystkim biznes, wszędzie i w każdym aspekcie.

Z jednej strony podziwiam wizjonerów i wytyczane przez nich cele. Bez wątpienia są potrzebne i twórcze. Z drugiej zaś strony można zaryzykować tezę, że czas państwowości ustępuje korporacyjności. Chyba wolę państwowość z całym bagażem zalet i wad niż korporacyjność, która w sumie jest jakby naturalnym rozwoju świata biznesu. Można dyskutować nad ich możliwościami i efektami działania, czy wpływami społecznymi, lecz korporacje już są i raczej nie znikną.

Jednak za każdym razem kiedy spoglądam na rozgwieżdżone niebo to marzę o gwiezdnych podróżach… :)

O absolwentach studiów i nie tylko

27 Kwiecień 2012 Dodaj komentarz

Nie mogłem przejść spokojnie obok gazety z opinią Prezesa PZU, ani obojętnie słuchać radiowych męczarni jakiegoś rektora. Moim zdaniem, bardzo skromnym, lecz podpartym doświadczeniem tak ostre słowa wobec absolwentów polskich uczelni, już tylko z nazwy “wyższych” są jak najbardziej słuszne. Jednak dzisiejszy realny rynek pracy, korporacje, przemysł, MŚP to mieszanka osób, które otrzymały solidne wykształcenie na studiach oraz już tych, którzy przeżyli współczesny system wyższego wykształcenia. Głos Prezesa PZU traktują jako głos człowieka, który otrzymał nie tylko solidna wiedzą, ale zapewne i przetrwał porządne, wymagające, niełatwe zajęcia praktyczne. Dzięki czemu stanowił realną wartość na rynku pracy, był kimś już po studiach. Dziś mój znajomy z firmy produkcyjnej już nie sili się na to by kierunek studiów świeżego absolwenta traktować jako jakikolwiek wyznacznik umiejętności i wiedzy. Zatrudnia tekiego, który wykazuje chęci i zaangażowanie w dalszym doskonaleniu się. Wówczas potrzebuje do 3 lat by taki absolwent stawał się wartościowy z punktu widzenia jego firmy.

Słuchając w radiu wypowiedzi przedstawiciela uczelni wyższej po prostu targały mną emocje, bardzo silne emocje. Nawet jeżeli przyjmiemy, że są lepsze i grosze wydziały, czy całe uczelnie to trend zniżkowy w jakości nauczania jest wszędzie, no może prawie wszędzie opadający. Niestety to prawie wszędzie nie jest wstanie powstrzymać ogólnej i całościowej degradacji polskich uczelni “wyższych”. Okrajanie godzin laboratoryjnych, ćwiczeniowych, czy projektowych ze względu na oszczędności jak nie trudno przewidzieć wpływa na kształtowanie i doskonalenie umiejętności w stopniu katastrofalnym. Nie trzeba obcinać godzin – wystarczy zmienić wymagane minimalne liczby studentów i zwiększyc tak, że trudno takie zajęcia traktować jako sensowne.

Do tego dochodzą typowo polskie (polactwo) zachowania, czyli wyrywanie sobie nawzajem przez poszczególne zespoły całych przedmiotów. Celem nie jest jakość i efekt procesu nauczania, a studenci wydają się niemalże złem koniecznym. Liczą się przede wszystkim partykularne interesy poszczególnych grup, czy stajni profesorskich. Dziś, teoretycznie, dużo łatwiej zwolnić “złego” pracownika naukowo-dydaktycznego, lecz tylko teoretycznie. Samodzielny pracownik naukowy (od dr hab. w zwyż) odgrywa znaczącą rolę w tzw. minimum kadrowym dla kierunku nauczania. Trudno uznać by był szeroki wybór specjalistów na wysokim poziomie w takim kontekście. W konsekwencji większość, szczególnie kadry profesorskiej, czuje się absolutnie bezpiecznie. Od wielu lat powtarzam, że moim zdaniem jedynie ukontrakowienie i ustanowienie wyłącznie stanowiska profesora z jednoczesnym zniesieniem jego tytularności to droga, która może przynieść korzyści. Oczywiście nie jest wolna od wad, lecz w moim przekonaniu znacząco lepsza od obecnego systemu, w którym jak mnie się wydaje jedynie garstka profesorów wie co to oznacza nim być, jaka to odpowiedzialność, jaka rola.

Takie kwestie jak niskie przygotowanie aboslwentów szkół średnich jest oczywiście znaczącym czynnikiem, lecz to właśnie studia wyższe mają stać na straży wysokich kompetencji i umiejętności. Studiowanie nie jest dla każdego i nie może mieć charakteru masowego, jak dzisiaj. Wyższe wykształcenie to nie tylko umiejętności, wiedza ale także kultura obycia, zachowania, wypowiedzi i to bardzo szeroko pojmowana. Zatem obecna matura nie zdaje z punktu widzenia celu studiów wyższych swojej roli i wręcz konieczne wydaje się przywrócenie egzaminów wstepnych i wdrożenie obowiązkowych rozmów z kandydatami.

Dodatkowo nikt nie pomaga młodym ludziom w wyborze studiów. Maturzyści pozbawieni są wsparcia i nie umieją nawet kierować się własnym interesem, czy próbować przewidywać przyszłości i opracowywać dla siebie życiowe plany. W konsekwencji większość nie kieruje się logicznym i zdroworozsądkowym podejściem do wyboru studiów, czy innej ścieżki życiowej, lecz poddaje się trendom, modzie, czy niekompetentnym informacjom z mediów. Jednym słowem “dramat”.

Masowość współczesnego studiowania automatycznie wręcz powoduje, że studia nie zapewniają pracy i w opinii, nie tylko mojej, nie są wręcz w stanie.

Absurdalność “bezpłatnego” studiowania rodzi całkowicie patologiczne efekty. Gdyby studia były skuteczne to specjaliści wyjeżdżają z kraju i Polska nic z tego może nie mieć… Uczelnia jest firmą, która musi zarobić na budynki, laboratoria, zaplecze dydaktyczne i naukowe, pracowników, naukowych, dydaktycznych, administracyjnych i jeszcze zapewnić rozwój. Bazowanie wyłącznie na subwencji państwowej w przypadku uczelni państwowych jest patologią. Jeżeli student musiałby choć dopłacić różnicę między subwencją a realnymi kosztami danej uczelni to uruchamiane są dwie zasady funkcjonowania:

1. Płacę to wymagam.
2. Jak płacę to jednak się wezmę za robotę.

Dziś czywiście tragiczna postawa roszczeniowo żądaniowa obecnych studentów wywodzi w prostej linii ze szkół, które dzięki wielu rządom pozbawiono narzędzi dyscyplinujących, a relacje uczeń-nauczyciel-rodzic zostały zdewaulowane i niemalże zniszczone. Czy zatem można oczekiwać innych postaw i zachowań? Można natomiast wymagać.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.