przeżywanie

Święta Bożego Narodzenia

Posted on Updated on

choinka_swiateczna_rmNadszedł ten czas, taki dla mnie wyjątkowy, bo przede wszystkim rodzinny. Moja wiara, bycie chrześcijaninem mają tu swoje niemałe, by nie powiedzieć zasadnicze znaczenie. Uważam jednak, że nie zależnie od wiary, zaangażowania duchowego życzę wszystkim czytelnikom by Nadchodzące Święta Bożego Narodzenia były tak rodzinne jak to możliwe, byśmy my wszyscy znaleźli w nich radość bycia razem z najbliższymi, byśmy znaleźli odrobinę czasu na zadumę i ich duchowe przeżywanie, nie przeżuwanie, nie tylko odwiedzanie, ale byśmy byli w stanie odnaleźć coś więcej niż tylko powierzchowną materialną stronę…

Reklamy

Z cyklu „małych rzeczy”

Posted on Updated on

O tych małych rzeczach piszę często i równie często mówię. Spacer po leśnych ścieżkach, dobra lektura, szum kropel deszczu o szybę, wiatr w koronach drzew, wylegiwanie się na kanapie przed kominkiem, dobra muzyka, rowerowanie, górskie wędrówki… i jeszcze więcej małych rzeczy wokół nas, a niemal każdą z nich można jeszcze podzielić na mniejsze. Ich odczuwanie, a przede wszystkim ich dostrzeganie i pojmowanie daje mi ten spokój, którego od wielu lat pragnę. Teraz on nadchodzi, a ja się cieszę z jego przyjścia.

Niemal zawsze mam przy sobie aparat fotograficzny by móc uwieczniać te ciekawe rzeczy, wydarzenia, przyrodę. Jednak bardzo często przeżywam coś, co chciałbym sfotografować by zatrzymać zaklęte chwile w kadrze dla innych, ale nie jest mi to dane. Mgnienie chwili, zupełnie jak dziś w drodze do pracy – opadłe liście jesiennej pory, zawiane wiaterkiem, grzecznie w grupie przechodziły przez przejście dla pieszych, w dodatku w dobrym czasie, między samochodami. Gdybym podniósł wzrok nieco później nie zobaczyłbym tej scenki. Sięgnięcie po aparat odebrałoby mi tę przemiłą w sumie chwilę. Znów, bo tak mam nie po raz pierwszy, nie zrobiłem zdjęcia. Natomiast miałem przyjemność przeżycia tej chwili i to okazało się dla mnie ostatecznie ważniejsze.

Kiedyś podczas obozu wędrownego, który prowadziłem w Austrii w 1999 by móc obserwować całkowite zaćmienie Słońca razem z moją drużyną udaliśmy się w tym celu w góry. W pobliżu jednego ze schronisk rozsiedliśmy się, a ja rozstawiłem swój teleskop astronomiczny i podłączyłem aparat do niego. Widziałem Słońce, nasuwającą się tarczę Księżyca, koronę, diament. W zasadzie dzieląc okular z innymi od czasu do czasu patrzyłem głównie przez teleskop. W rzeczywistości to inni, w tym moi przyjaciele, żona, harcerki i harcerze z mojej drużyny „bardziej” uczestniczyli i przeżyli to wydarzenie. Dlaczego? Nie ograniczyli się tak bardzo jak ja do obrazów z tego teleskopu…