medycyna

Rezydenci protestowali

Posted on Updated on

Porozumienie Rezydentów - OZZL
Dzięki uprzejmości Porozumienia Rezydentów OZZL.

Nie było mnie tam (protest Porozmienia Rezydentów OZZL) , a jedynie poprzez medium społecznościowe miałem możliwość śledzenia protestu rezydentów, młodych lekarzy. Nie trudno było napotkać na hejtujące komentarze, które odnosiły się do typowego stereotypu jak to lekarze mają świetnie.

Od lat niezmiennie twierdzę, że gdy warunki pracy są dobre, tym bardziej kiedy są bardzo dobre to łatwiej jest znosić wynagrodzenia, które nie pozwalają na godne życie od wypłaty do wypłaty, godne życie przez miesiąc. Zawsze twierdziłem, że nawet jak w rodzinie tylko jedna osoba pracuje powinno być godnie. Nie należy pomijać wagi siły nabywczej naszych wynagrodzeń.

Oczywiście zapewne niemało lekarzy zarabia bardzo dobrze, ale wówczas moje wątpliwość to to, czy przypadkiem nie pracują za dużo, tym samym stając się pracownikami taśmowymi a nie artystami jednej z najważniejszych sztuk, jaką jest medycyna. Zapewne kilka specjalizacji daje możliwość wysokich zarobków z założenia, ale zdecydowanie mniejszość niż większość. Spróbujcie dorobić jako anestezjolog, a życzę powodzenia, a spróbujcie operację przeprowadzić bez anestezjologa.

Dlaczego uznaje medycynę za sztukę? Każdy z nas zaledwie częściowo spełnia pewne kryteria w naturze fizycznej i psychologicznej jako człowiek. Każdy pacjent jest inny, nawet gdy diagnozuje się tą samą jednostkę chorobową. To wymagające wyzwanie dla lekarzy i terapeutów. Trzeba być po części artystą by móc leczyć, by móc pomagać.

Kwestia wykształcenia dobrego lekarza to nie tylko właściwe predyspozycje kandydata (studenta). Studia trwają 6 lat, potem staż 13 miesięcy, jako rezydent lekarz spędzi od 4 do 6 lat. Po tym okresie ma możliwość zostania lekarzem specjalistą. Proces edukacji i doskonalenia zawodowego powinien zapewnić wykształcenie specjalisty o wysokich kompetencjach. Niesłychanie istotną rolę w przypadku lekarzy (a także terapeutów i rehabilitantów, pielęgniarek) odgrywa praktyka. Zawsze wobec swoich studentów podkreślam, że kluczową rolę odgrywają umiejętności podparte wiedzą. Sama wiedza to zbyt mało by być dobrym fachowcem. W dodatku wiedza medyczna nie stoi w miejscu lecz rozwija się, a więc wymagane jest stałe samodoskonalenie się lekarza!

Przyjęło się, iż doktorant, czy stażysta oraz rezydent muszą jakoś przetrwać. Obserwując stawki stypendiów, czy pensji asystentów to trudno uznać je za godne.

Według mnie w Polsce w ogóle zakłócony jest wskaźnik jakim jest siła nabywcza wynagrodzeń. Nie dotyczy to tylko rezydentów, ale i innych grup zawodowych. To jest chore kiedy osoba ciężko i odpowiedzialnie pracująca, czy choćby tylko sprzątaczka nie może spokojnie zapewnić godnego życia z miesiąca na miesiąc. Jakoś się udaje, ale długotrwały stan „jakoś” jest również destrukcyjny.

Już student powinien mieć takie stypendium, że nie będzie dorabiał tylko studiował. Oczywiście musi funkcjonować logiczny system stypendialny. Stażyści, rezydenci, czy już lekarze specjaliści nie powinni martwić się o dostęp do komputera, brak papieru, czy toneru do drukarki. Oni mają pracować merytorycznie, przyjmować pacjentów, leczyć, praktykować, doskonalić się. Jednocześnie współczuję tym, bo tacy są, którzy się zapętlili i pomimo logicznych wynagrodzeń biorą cały czas za dużo dyżurów, dorabiają to tu, to tam. Nie łudźmy się ale  nie wszyscy są wystarczająco odpowiedzialni. Być może po zakończeniu studiów w zależności od lokaty powinno być zróżnicowanie kwoty do spłaty tego stypendium. Pamiętajmy, że celem jest lekarz fachowiec z empatią.

Uczelnia wyższa.

Wiele mówi się o etyce lekarskiej, ale zajęcia z etyki nie zastąpią tej wyniesionej z domu i tej praktycznej z pracy jako stażysta, rezydent, jako lekarz. Kiedyś mój syn leżał w szpitalu i nijak nie szło wydobyć informacji od lekarza prowadzącego. Pierwsza myśl „gbur”. Z drugiej strony nie wiem ile już pracował, ilu miał pacjentów i ilu nieco emocjonalnych rodziców czy opiekunów, a może był to objaw wypalenia zawodowego. Lekarzy też to dopada. Na zdrowy rozsądek ile lekarz może znieść, to też człowiek, który musi umieć oddzielać swoje życie od emocji pacjentów bo by zwariował. Jednocześnie musi wykazywać empatię, wypełnić papierów tony, szukać toneru do drukarki, wysłuchiwać hejtu i jeszcze, a w zasadzie przede wszystkim dobrze leczyć. Moim zdaniem długotrwałe przebywanie w takich warunkach prowadzi do wypalenia, zniechęcenia, wewnętrznej batalii między jeszcze tlącymi się ideałami wyboru studiów, chęci niesienia pomocy a realiami codziennego życia. W końcu robi się to co robi, ale zniechęcenie wkrada się w funkcjonowanie i trudno z tego od tak wyjść. Wszystko ma znaczenie, nawet lekarz wykonujący USG nie powinien non stop robić tylko np. USG kostki ale doskonalić się w diagnozowaniu innych narządów. Dlaczego? By uniknąć rutyny. Większość z nas żyje z nie pewnością powiązania miesiąca z miesiącem, nie tylko finansowo, ale także co do warunków do pracy.

Kiedy rozmawiałem z lekarką, chyba młodszą niż starszą, w sprawie mojej mamy, kiedy mi mówiła, że zmarła, choć były emocje, choć też nie zaskoczyło mnie to, ale podziękowałem jej, że nie zrobiła tego sucho. Czuć było przejęcie, niewielkie może ale jednak. W końcu to nie łatwe do przekazania, nie wiadomo jak zareaguje rozmówca. Podziękowałem jej za profesjonalizm bo dzięki temu ja też jakoś to przyjąłem. Tej lekarce, w ferworze zamętu wydarzeniem nie pamiętam imienia i nazwiska (Szpital Bielański, 2014) nadal jestem wdzięczny i mam nadzieję, że jej kariera przebiega bardziej po jej myśli.

Jako pacjenci oczekujemy godnych warunków leczenia, lekarzy fachowców, miłych pielęgniarek i w ogóle, ale kiedy jesteśmy zdrowi jakoś tak Oni stają się dla nas jacyś tacy dziwni. Nie zamierzam idealizować lekarzy czy personel medyczny. Pośród nich też są tacy, którzy tam nie powinni być. Tak jest w każdej grupie zawodowej. Żaden system kwalifikacji nie jest idealny.

Nie zamierzam ich traktować inaczej niż jako mistrzów sztuki medycznej. Mają prawo do błędów bo to sztuka, nie da się wszystkiego przewidzieć. Jednak trzeba umieć błąd naprawić lub ponieść konsekwencje. Zawód lekarza ma blaski, ale jak powiadam tam gdzie blaski tam i cienie.

Chcemy żyć godnie, nie koniecznie z wodotryskiem bo pieniądze szczęścia nie dają, ale pozwalają łatwiej żyć. Chcemy godnie żyć by nie żyć w stresie dnia codziennego. Chcemy godnie żyć, czyli otrzymywać godne wynagrodzenia za wykonywaną pracę. Chcemy być zrozumiani. Piszę „-my” bo to uniwersalne, niezależnie, czy sprzątaczka, czy dentysta, kierowca, nauczyciel, czy lekarz rezydent.

Już tylko na marginesie. Czy wiecie, że zawód psychologa w Polsce można by uznać za zderegulowany, a przecież jakże jest odpowiedzialny. Warunki, także te formalno-prawne zmieniają się czasem i jak tu planować rozwój?

Reklamy