Kotka Szarotka już za tęczowym mostem


Kotka Szarotka
Kotka Szarotka

19 lat z nami, w naszym domu, od niemal początku. Kalendarzowo tyle lat ile nasze małżeństwo trwa, ale jej już nie ma. Już od jakiegoś czasu nie słyszała, a wzrok zapewne już też nie dopisywał. Powiadałem, iż nie dowęszy tak dobrze jak kiedyś, czego skutkiem były mylenie człowieków. Sztywność stawów, zwyrodnienia ale jak to kotka trzymała się dzielnie do ostatniego czasu.

Coś było nie tak, ale nie było też i jednoznacznych objawów, a kiedy te się pokazały było w zasadzie za późno. Zapelenie płuc u 19-letniej kotki to w zasadzie wyrok. Próbowaliśmy My człowieki, ona chyba podjęła decyzję za nim my się oswoili, że to już koniec. Nie jadła, leżała, bezdechy, płyn w płucach. Nie mruczała, co miała w zwyczaju kiedy brałem ja na ręce. Nie współpracowała, nie chciała jeść, tylko piła, nie wstawała i przez ten płyn w płucach i trudności w oddychaniu nie zmrużyła ani na chwilę oczu. Kiedy podjęliśmy ostatnią próbę, zainicjowaliśmy dla niej ostatnią szansę zamiast poprawy nastąpiło skokowe pogorszenie. Ona chyba wcześniej od nas podjęła swoją kocią decyzję. Usnęła i ma swoje miejsce i takie takie i takie w naszej pamięci. Byłem z nią do końca. Smutno się robi kiedy tak o tym pisze, łzy gdzieś tam się gromadzą. Jestem silnie przywiązany do tych futerek naszych. Naszych? One należą do nas, a my według ich do ich stada.

19 lat to tak jakby była zawsze. Nie ważne było, czy wyjeżdżałem na obóz harcerski, wypad w góry, do pracy, czy w delegacje, ona czekała przy furtce w dniu, w godzinie mojego powrotu. Wychowała się niemal dosłownie na mnie. Była przez te wszystkie lata z nami do przedwczoraj.

Jakże nam miłośnikom zwierząt, tym do których futerka się jeszcze garną personifikować je, przypisywać im nasze ludzkie cechy. Trudno, smutno, brakuje Szarotki. Co było minęło, zmianie nie ulegnie, teraz jej już nie ma. Ta nadzieja, ta myśl, że i futerka mają jakieś życie po życiu. Ciekawie się złożyło, że kiedy zmarł mój Ojciec, kilka miesięcy po tym, odeszła kotka, która jako jedyna lgnęła do mojego Ojca. Szarotkę bardzo lubiła moja Mama, która zmarła w dniu św. Teresy, a na drugie miała właśnie Teresa. Szarotkę uśpiliśmy, co nie daje mi spokoju, w dniu św. Patryka opiekuna zwierząt, ale przejęty nie wiedziałem o tym.

Oby każde futro mogło odejść w godności.

Reklamy

2 myśli na temat “Kotka Szarotka już za tęczowym mostem

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: