Wybory samorządowe


jablko

Czasem czuję się jakby politycy żonglowali jabłkami z drzewa obietnic przedwyborczych.

To już za chwilę kiedy pójdę, rodzinnie pójdziemy zagłosować w wyborach samorządowych. Nie jest to przejaw zaślepienia jakąkolwiek opcją czy poglądami politycznymi jakiegoś ugrupowania. Osobiście uważam, że na wszelkie wybory należy chodzić to mój obowiązek jako mieszkańca naszej Polski, Polaka. Jednocześnie uważam obowiązującą w Polsce ordynację wyborczą za złą i niejasną. Dla mnie frekwencja wyborcza na poziomie poniżej 50%, nie legitymizuje jakiejkolwiek władzy, to farsa i brak odpowiedzialności. Z drugiej strony uważam, że gdyby 90% było nieważnych przy frekwencji 95% to byłby to znacząco istotniejszy sygnał od wyborców, a tak jest jak jest.

Od lat dostrzegam taką dziwną zależność na poziomie samorządowym, iż nie tak mało kandydatów na radnych dzielnicy, czy gminy startuje z list partyjnych bo samodzielnie nie mają szans, albo tak uważają, albo dają się przekonać. Osobiście przedwyborcze obietnice, szczególnie w ujęciu poszczególnych partii są słowami i niczym więcej, a już na pewno nie mam do nich zaufania. Od 1989 roku twierdzę, że pełnienie przez polityków służby w kontekście Polski jest nieprawdziwym stwierdzeniem. Nie lubię wypowiadać się w tematach politycznych bo z jednej strony każdy ma prawo do własnego zdania, poglądów, postaw i zachowań, o ile z założenia swojego nie są krzywdzące innych. Wracając do meritum to mam zgryz wewnętrzny, gdyż znam niektórych kandydatów osobiście i jestem do ich działań, postaw i zachowań pozytywnie nastawiony, co najmniej. Jednak, ale, jest to ziarnko piasku w bucie. Niby iść się da ale uwiera coraz bardziej. Tym czymś wzbudzającym u mnie wątpliwości decyzyjne jest fakt, iż osoby te kandydują z list partyjnych, w dodatku partii, z którymi ja się nie utożsamiam. Co robić? Pytanie retoryczne, które rozstrzygnę do wyborów. Logika podpowiada mi, że powinienem na nich zagłosować. Znam ich, rozmawiam z nimi, wiem co myślą, a więc niejako mam większą nadzieję, że realnie przysłużą się miejscu, w którym mieszkam i żyję.

Inną kwestią są już dla mnie wybory prezydenta miasta, w zasadzie o tyle lepsze gdyż bezpośrednie, w przeciwieństwie do burmistrzów dzielnic. Dzięki temu mamy od kilku ładnych lat wędrówkę burmistrzów z jednej do drugiej dzielnicy, a więc piastują tę funkcje osoby, które nie są z danej dzielnicy. Według mnie to nie jest dobre rozwiązanie, a burmistrzów należy wybierać w wyborach bezpośrednich.

Mnie jako mieszkańca Wólki Węglowej w Warszawie, części Bielan drażni, delikatnie ujmując, to niesystem gospodarowania odpadami. Pamiętam jak w 2008 roku podejmowałem po wyborach pracę w naszym samorządzie lokalnym były przeprowadzane szerokie konsultacje w tym zakresie. Już wówczas można było powiedzieć, że problem był podnoszony, zgłaszano uwagi i… co z tego? Ano dopóki nie zmieniła się ustawa, pewna pani prezydent uparcie nie podejmowała tej kwestii ze skutkiem pozytywnym. Niby oczywiście rozbudowuje się infrastrukturę kanalizacyjną związaną z oczyszczalnią ścieków. Jednak kanalizowanie regionów Warszawy, które kanalizacji nie mają to już zagadnienia, których nawet superbohaterowie nie byliby w stanie doprowadzić do końca. Jedynym inwestorem w Warszawie w zakresie wodociągowym i kanalizacyjnym jest MPWiK. Nikt inny,  żaden inny podmiot, a co najwyżej można zostać podwykonawcą. Taką wiedzę mam po spotkaniach z przedstawicielami władz, MPWiK, miasta, mediów. Takie rozwiązanie systemowe nazwałbym patologicznym, gdyż zapewnia funkcjonowanie MPWiK bez względu na realne koszty inwestycji. Jeżeli tak jest, to tak być nie powinno.

Kanalizacja to jedno, a odpady bytowe, segregowalne, zielone? Kiedyś wiedziałem, iż śmieci bytowe odbierają ode mnie co drugą srodę, a segregowalne raz w miesiącu. Dziś obsługuje nas MPO i harmonogram odbiorów to jak efekt działania generatora liczb losowych. Trudno się w nim zorientować, a więc czasem się nie udaje, gdyż pojemniki mamy wystawiać przed posesję. Kiedyś Panowie brali je i odstawiali tam gdzie stoją u mnie na posesji i nigdy nie było z tym problemu. Ja to ja, mam syna, a co mają począć osoby starsze, mieszkające samotnie? Znów pytanie retoryczne. W każdym bądź razie niedaleko mnie jest sławna w kraju kompostowania śmieci. Wątpliwej jakości aromaterapia doprowadza ludzi do obłędu. Cuchnie, śmierdzi, trudno inaczej to określić. Znów, ja, moja rodzina to jeszcze, ale ludzie mieszkają zdecydowanie bliżej od nas. Oczywiście wiedzieli gdzie kupują dom, ale wówczas to coś, co jest górą śmieci, to coś co jest kompostownią miało być pozamykane. Jednak MPO wygrało przetarg, odbiera śmieci i coś z nimi musi zrobić. Moim zdaniem MPO nie było, nie jest i nie wiem czy kiedyś będzie w stanie sprostać wyzwaniu jakiego się podjęło. Przypomnę, że nie wygrała, żadna inna firma w Warszawie, posiadająca profesjonalną sortownię odpadów (np. BYŚ, też się mieści niedaleko nas). Kompostowanie zbiera śmieci, nie jest w stanie raczej przeprowadzić właściwego sortowania by kompost wytwarzać z odpadów do tego nadających się. Wiele lat temu słyszałem opowieść, o tym, iż kompost z tej kompostowni to się nie nadaje do niczego, gdyż zawiera m.in. szklane odłamki. Gdyby jeszcze ten kompost powstawał ze starannie wyselekcjonowanych odpadów zielonych, ale tak nie jest.

Dlaczego o tym piszę, bo nie mało kandydatów na radnych, na prezydenta Warszawy podejmuję to zagadnienie w swoich wystąpieniach i obietnicach przedwyborczych. Poczekam, uwierzą jak zobaczę. Tu pewny jestem tylko jednej kandydującej osoby, może dwóch, gdyż problem kompostowni dotyczy ich osobiście.

czyste_radiowo

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: