Nędznicy


nedznicy
„Nędznicy” jako filmowy musical nie napawał mnie początkowo radością oglądania, ale pomimo jakichś wewnętrznych oporów poszliśmy całą rodziną, czyli żona, ja i nasz syn na tę produkcję z zeszłego roku. Nie piszę tego jako znawca musical’i bo nim nie jestem i raczej nie będę, lecz jednak film nie tylko obejrzałem ale i przeżyłem. Wzruszył mnie, a syn miał możliwość obejrzenia, czegoś odmiennego od współczesnej papki technobadziewnej dostępnej powszechnie w kiedyś szklanym, a obecnie matrycowym ekranie.

Aktorzy, no cóż nie wzbudzali we mnie euforii w kontekście musicalu, lecz nie zwiodłem się. Dla mnie film był bardzo dobry. Przygotowany według wspaniałej wizji, jakby idealnie łącząc cechy sceny i możliwości filmu. Zbliżenia aktorów, scenografie, podlegające teatralnemu przerysowaniu role bohaterów negatywnych, jak choćby „karczmarza”.

Oczywiście przeprowadzenie widza przez musical, czy choćby konwencjonalnie pojmowaną ekranizację jednoznacznie zgodne z literackim pierwowzorem nie jest na poziomie skutecznie akceptowalnym możliwe. Dla mnie ekranowa opowieść została stworzona z zachowaniem tego wszystkiego co potrzeba by zachować logiczność ciągu wydarzeń, by osią było duchowe starcie dwóch osób, dla którego wszystko inne nie jest tylko tłem, lecz pozwala na pełniejsze przeżycie tej opowieści. Ciekawe ilu widzów dostrzeże w tym chrześcijańskie wartości, szczególnie przez współczesny propagowany stereotyp kościoła katolickiego. Ilu będzie zdolnych odrzucić współczesne postrzeganie wierzących? Może tylko ja wyolbrzymiam. Może większość widzów będzie pozytywnie odmienna od głównego nurtu medialnego. Zarówno film, musical jak i powieść nie miały by tej siły przekazu gdyby nie zostały zbudowane na pewnych wartościach, które choć zaakcentowane to jednak trudno nimi było przekarmić widza.

Scenografie zostały zrealizowane perfekcyjnie i miały charakter teatralny co według mnie stanowi plus. Kostiumy, zdjęcia, aktorzy, muzyka – wszystko razem powodowało, że nie żałowałem, że poszedłem. Uroniłem nawet kilka łez, pod koniec. Szczerze polecam, warto zabrać ze sobą chusteczki.

Z pewną refleksją spojrzałem na powieści z tamtego okresu i osadzone w tamtych czasach. Te opowieści w większości są bardziej pełne, wielowątkowe z jakże ciekawymi bohaterami. Czas chyba sobie je przypomnieć…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: