Bez telewizora… to coś więcej…


Nie chodzi tu bynajmniej o przejście na telewizję cyfrową bo mój leciwy telewizor CRT SONY z 1997 roku 😉 postanowił samodzielnie, sukcesywnie zaprzestawać odbierania sygnału analogowego dla poszczególnych stacji. Została mi jeszcze tylko TVP1. Czyżby tylko w ramach misji tejże publicznej stacji telewizyjnej, a może i nie bo obraz z każdym dniem zdecydowanie się pogarsza. Podchodząc do tego humorystycznie dla mnie i syna to dramat tego roku. Mamy poważne trudności by obejrzeć kolejne odcinki „Pingwinów z Madagaskaru” i podejrzewam, że Kowalski nie jest nam w stanie pomóc. Dodatkowo nieco młodszy telewizor po sąsiedzku w rodzinie padł kompletnie odcinając oglądających zarówno od fonii jak i wizji. Dramat w pełnym wymiarze.

Inwestowanie w naprawę to nieekonomiczna droga rozwiązania problemu bo i to już nie jest takie łatwe w przypadkach obu tych zabytków myśli technicznej z XX wieku, a i tuner i tak trzeba by było dokupić. Zatem pomysł jest taki, że trzeba kupić nowe, ale tu z kolei jest problem bo potrzeba tu uzgodnień międzyresortowych, debaty parlamentarnej w domowym sejmie, a może nawet rozwiązań siłowych w tłumieniu zamieszek odciętych od filmów. Podkreślę tu znaczenie słowa film. Będąc odciętym od publicystyki, ba wszelakich wiadomości czuję się niejako szczęśliwszy. Lektura internetowych wiadomości ze świadomym nie oglądaniem videokomentarzy ewidentnie wpływa na moją kondycję psychiczną. Będąc optymistą, który nawet na narzekania pesymisty, że gorzej być już nie może powie, że może, może, bo optymistą trzeba się starać być zawsze obecną sytuację w moim kochanym kraju, w mojej, w naszej Polsce trudno określić już inaczej niż bliską intelektualnego i moralnego dna. Normalnie komedia byłaby niezła, lecz że to rzeczywistość to jakoś mało mi do śmiechu.

Jedni wysadzają drugich, wojujący ateiści „tłuką się”, na szczęście tylko słownie z „wojującymi wierzącymi”, odpowiedzialność za własne słowa i czyny staje się niczym więcej jak ideą, marzeniem, wręcz szlamem kanalizacyjnego potoku informacji, efektów pracy rządowych agend, partii politycznych. W tym wszystkim ja zwykły szary obywatel, wychowany tak, że kłaniać się w pas przed woźną w szkole należy bezapelacyjnie, a dzień dobry stójkowemu też trzeba powiedzieć, bo to pozytywny fanatyk pracujący w firmie nie stwarzającej normalnych warunków do pracy. Żadna praca nie hańbi, każda jest potrzebna. Muszę każdego dnia brodzić po kolana w szlamie niekompetencji, braku logiki i to w imię zgodności z prawem.

Cieszę się, że telewizor mi pada, a z wiadomości najważniejsza to prognoza pogody, a i tę mogę sobie w internecie znaleźć. Jakże jednak cudowne jest obejrzenie dobrego filmu…

2 myśli na temat “Bez telewizora… to coś więcej…

Dodaj własny

  1. Opcja Rico, choć niesłychanie obiecująca może się okazać sprzeczna z wizją Marlenki (czyt. żony :D), która woli nie doprowadzać do remontu… tej jesieni 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: