Szkoła Podstawowa Nr 79 i już po…


… posiedzeniach komisji, rad dzielnic i miasta. Kilka wpisów poświęciłem kwestii likwidacji tej szkoły, Szkoły Podstawowej Nr 79, do której uczęszcza mój syn, a która z dniem 31 sierpnia tego roku po ponad 90 latach istnienia zakończy swoje istnienie. W zamian w tym samym budynku, pewnie przy zrestrukturyzowanym zatrudnieniu, ma być filia innej szkoły. Konia z rzędem temu kto jest w stanie zgłębić logikę działań w zakresie tej szkoły. W sumie, jak podają media, w Warszawie likwidacji ma być poddanych w sumie 16 jednostek o charakterze oświatowym. Zapewne część z nich absolutnie zasadnie.  W niejednym przypadku my jako mieszkańcy i obywatele  nie jesteśmy w stanie pojąć logiki rozumowania i to pomimo prób wyjaśnień ze strony władz dzielnicy i Warszawy.

Chciałbym by publiczna szkoła podstawowa istniała tu w tym miejscu, w miejscu Szkoły Podstawowej Nr 79, jeszcze długie lata. Dlaczego? Bo pomimo czytania ze zrozumieniem, słuchania ze zrozumieniem, nadal w pełni jestem przekonany o argumentacji za utrzymaniem tej szkoły w tym miejscu.  Trudno mi uwierzyć w kolosalne oszczędności finansowe, a przy najmniej takie, które by jakkolwiek uzasadniały podjęcie takich a nie innych wniosków i projektów uchwał. Bardziej znaczące wydaje się, że likwidacja Szkoły Podstawowej Nr 79 to także umniejszenie znaczenia „małych ojczyzn”, wychowania w duchu społeczności lokalnych. Szkoła Podstawowa Nr 79 jeszcze jest silnie związana z pobliskimi społecznościami choćby z racji swojej historii. Mam nadzieję, że filia, że w sumie szkoła będzie tu nadal za 10 i kolejne 20 lat, bo jest tu szkoła po prostu potrzebna.

Zamiana na filię jest traktowana przez mieszkańców jedynie jako odroczenie nieuniknionej ostatecznej likwidacji. Z mojej perspektywy mój syn w kolejnym roku szkolnym, zapewne, będzie uczęszczał do VI klasy, a więc klasy, która ma niemałe znaczenie. Wszelkie zmiany, w tym potencjalne zmiany w kadrze pedagogicznej mogą negatywnie odbić się na wynikach testów i możliwościach w wyborze gimnazjum, kolejnego, jakże trudnego, etapu edukacyjnego. Bo testy szóstoklasisty mogą być sukcesem dla ucznia jedynie przy współpracy rodziców i pedagogów.

Wydaje się, że znany cytat, umieszczony na tablicach w budynku Politechniki Warszawskiej został zapomniany przez Radnych Dzielnicy i Radnych Warszawy. Być może prawdziwym dnem problemu jest nie to, że szkoła zniknie z mapy oświatowej, lecz to w jaki sposób odgrywana jest samorządność w Warszawie. Przy całej dozie dobrej woli wielu mieszkańcom trudno odnieść inne wrażenie niż lekceważenia nas, umniejszania naszej roli, marginalizowania, pomijania w kształtowaniu naszego miasta, naszych społeczności lokalnych. Wielokrotnie słyszałem słowa typu „farsa”, „teatr”… To przykre jak po dobrym przyjrzeniu się widać, że pod fasadą pozorów w zasadzie nie można dostrzec objawów samorządności. Do typowego arsenału zachowania przedstawicieli władz dzielnic, radnych podczas spotkania z mieszkańcami, czy nawet podczas sesji Rady Miasta, należy odbieranie telefonów komórkowych, serfowanie po internecie, wychodzenie,… czyli kompletne lekceważenie merytoryczne spotkań i posiedzeń. Takie podejście, uwzględniając szeroko pojmowaną kompetencyjność przy tak wielu problematykach, nie przeszkadza w głosowaniu. Obecni mogą odnieść wrażenie, że nie mają żadnego znaczenia wystąpienia, argumentacje. Właściwa agenda przyznaje się, że zna problem tej szkoły, kwestie niskiego poziomu i tu… bo jak się zestawi wyniki testów szóstoklasistów z 2011 to średnia tej szkoły jest względem całych Bielan powyżej niż poniżej. Bo w Polsce ważny jest wynik testów szóstoklasistów, choć są one z założenia w zasadzie niemiarodajne bo nie ma żadnej konieczności ich zaliczenia, zatem dużo zależy od samej motywacji ucznia już w samym rodzinnym domu.  Nie będę tego komentował bo i też nie o to chodzi.

Według mnie rolą władz dzielnicy, Radnych dzielnicy jest „kreowanie” tejże dzielnicy wespół z jej mieszkańcami, a nie z przeciwnej strony. Tego typu zawieruchy nie służą ani mieszkańcom, ani władzom dzielnicy. Wzajemne relacje trudno nazwać poprawnymi. Są takie jakie są. Wzajemne zaufanie jest chyba tragicznie niskie. Trudno w ogóle mówić o zaufaniu jeżeli podczas posiedzeń komisji i sesji rady dzielnicy w pogotowiu jest policja i straż miejska. Czy tak to powinno być? Oczywiście emocje bywają niewłaściwym doradcą i też trzeba przeciwko temu działać profilaktycznie. Mimo tego wielu mieszkańców czuje się ogromnie rozżalonymi takim traktowaniem, takimi podejrzeniami, w sumie także poniżeniem.

Jako mieszkaniec i obywatel chciałbym być partnerem dla władz samorządowych, czego życzę wszystkim, zarówno mieszkańcom jak i przedstawicielom władz dzielnicy bo nie chciałbym uczestniczyć w spotkaniach gdzie obie strony wydają się być wrogami, bo to nie tędy droga i zapewne dla żadnej ze stron nie jest miła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: