Kolejne siwe włosy ojca…


No dobra, nie włosy, a co najwyżej jakiś wąs pokrył się siwą szadzią. Może to nie tyle co upływ czasu, choć ma co nieco wspólnego z biegnącym czasem. To połączony efekt bycia w takim a nie innym wieku, niemalże lat 40, i bycia ojcem, szczęśliwym, prawie nastoletniego syna.

Powyższy monitor podstawowych funkcji życiowych nie jest tu bezpodstawnie. Mój syn z racji swojej dziecięcej wspaniałości, nieprzeciętnej pomysłowości 😀 od czasu do czasu funduje nam wydarzenia powodujące u rodziców widoczne zmiany psycho-fizyczne (raz na rok dla ścisłości statystycznej).

Tym razem telefon od żony, mamy wspomnianego już tu naszego syna, nie wzbudził u mnie fali uczuć. Upadek, zabawa, nudności, karetka, szpital. Udało mi się dotrzeć do syna jeszcze przed karetką, co oczywiście mały pacjent przyjął z bladą radością. Wymioty po spotkaniu łba mojego rycerza z podłogą, bladość, przy której biała kartka papieru ma jasne żywe i dynamiczne kolory, raczej nie rokowały dobrze.

Karetka, miły skład personelu karetki i niech maja jak najmniej wyjazdów i szpital… ładny, czysty SOR i brak większego pojemnika niż lignina, worek na śmieci dla wymiotującego dziecka. Tę czynność z synem mamy już opanowaną.  Nie czekaliśmy długo, może nawet byłoby krócej, lecz odczułem że personel medyczny dostał do uzupełniania nowe formularze. Podsłuchane rozmowy wzbudzały u mnie współczucie i odczucie niekompetencji u pomysłodawcy tych druków.  Mniejsza o to. Diagnoza – wstrząs mózgu. RTG nie wykazało żadnego pęknięcia u syna. W między czasie mamie udało się dotrzeć do nas.

W końcu trafiliśmy na oddział, a żonę odesłałem do domu. Przyjechała później mnie zmienić, a ja w kolejnym dniu wziąłem popołudnie z nocą przy synu. Mniejsza i o to… choć historia dalej się ciągnie… Poczułem potrzebę i wiedziałem, że trzeba… szybko via SMS skontaktowałem się z naszymi znajomymi i przyjaciółmi z grupy parafialnej z prośbą o modlitwę. Oczywiście zwróciłem się także do księży z naszej parafii. Wówczas syn wyglądał fatalnie i sami sobie oczyma wyobraźni dobudujcie niepewność ojca. Godzinę po mojej prośbie, kilku modlitwach nastąpiła poprawa. Nie chodzi mi tu o dyskutowanie nad tym, czy właśnie modlitwa okazała się tym dobrym czynnikiem, czy i tak by mu się poprawiło. Ja choć osoba wierząca, jestem też i logicznym racjonalistą. Potrzeba skontaktowania się ze znajomymi przypłynęła tak nieoczekiwanie, tak nagle, z taką siłą, że trudno mi nie łączyć tego wszystkiego w całość.

Tu dochodzę już prawie do tego co chciałem od początku. Przez cały czas, aż do chwili kiedy miły personel medyczny kazał nam opuścić placówkę po przeprowadzeniu obserwacji, kilku badaniach, z zaleceniami, czyli nas wypisali, byłem spokojny i opanowany. Taki zawsze jestem w sytuacjach „kryzysowych”, choć syna przytulałem jak rodzic powinien. Niczym było przerywane spanie na karimacie przy łóżku syna, kiedy widziałem jak mu się poprawiło.

Dopiero po powrocie do domu w piątek, przespałem wiele godzin, potem w sobotę również. Poczułem ile tak naprawdę energii i mnie ogólnie kosztowała przygoda syna. Dopiero po… świadomie i podświadomie mogłem spojrzeć retrospektywnie.

Mam nadzieję, że syn wyczerpał limit „raz na rok” na ten aktualny 2012 rok i dalej będzie już bez takich przygód, czego tak nawiasem mówiąc życzę wszystkim Rodzicom.

 

2 myśli na temat “Kolejne siwe włosy ojca…

Dodaj własny

  1. Nieźle… Dobrze, że się wszystko pomyślnie skończyło. A siwe włosy zawsze można przefarbowac.. podobno gdzieś na niemieckim rynku jest taka farba… hehe ;-)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: