Z cyklu „małych rzeczy”


O tych małych rzeczach piszę często i równie często mówię. Spacer po leśnych ścieżkach, dobra lektura, szum kropel deszczu o szybę, wiatr w koronach drzew, wylegiwanie się na kanapie przed kominkiem, dobra muzyka, rowerowanie, górskie wędrówki… i jeszcze więcej małych rzeczy wokół nas, a niemal każdą z nich można jeszcze podzielić na mniejsze. Ich odczuwanie, a przede wszystkim ich dostrzeganie i pojmowanie daje mi ten spokój, którego od wielu lat pragnę. Teraz on nadchodzi, a ja się cieszę z jego przyjścia.

Niemal zawsze mam przy sobie aparat fotograficzny by móc uwieczniać te ciekawe rzeczy, wydarzenia, przyrodę. Jednak bardzo często przeżywam coś, co chciałbym sfotografować by zatrzymać zaklęte chwile w kadrze dla innych, ale nie jest mi to dane. Mgnienie chwili, zupełnie jak dziś w drodze do pracy – opadłe liście jesiennej pory, zawiane wiaterkiem, grzecznie w grupie przechodziły przez przejście dla pieszych, w dodatku w dobrym czasie, między samochodami. Gdybym podniósł wzrok nieco później nie zobaczyłbym tej scenki. Sięgnięcie po aparat odebrałoby mi tę przemiłą w sumie chwilę. Znów, bo tak mam nie po raz pierwszy, nie zrobiłem zdjęcia. Natomiast miałem przyjemność przeżycia tej chwili i to okazało się dla mnie ostatecznie ważniejsze.

Kiedyś podczas obozu wędrownego, który prowadziłem w Austrii w 1999 by móc obserwować całkowite zaćmienie Słońca razem z moją drużyną udaliśmy się w tym celu w góry. W pobliżu jednego ze schronisk rozsiedliśmy się, a ja rozstawiłem swój teleskop astronomiczny i podłączyłem aparat do niego. Widziałem Słońce, nasuwającą się tarczę Księżyca, koronę, diament. W zasadzie dzieląc okular z innymi od czasu do czasu patrzyłem głównie przez teleskop. W rzeczywistości to inni, w tym moi przyjaciele, żona, harcerki i harcerze z mojej drużyny „bardziej” uczestniczyli i przeżyli to wydarzenie. Dlaczego? Nie ograniczyli się tak bardzo jak ja do obrazów z tego teleskopu…

4 myśli na temat “Z cyklu „małych rzeczy”

Dodaj własny

  1. te wszystkie małe rzeczy tak naprawdę są największe, najistotniejsze w życiu, często je przegapiamy pędząc za czymś co tak naprawdę jest ulotne 🙂

      1. Jakiś czas już za mną, zawsze jakoś z przodu do przodu, zawsze w ruchu i działaniu. Teraz może dlatego tak bardzo doceniam spokój i brak pośpiechu, tę swoistą równowagę świata. Tak, mi się jakoś pomyślało 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: