W podróży… nie tylko dieta


Moje choróbsko (ReA) odcisnęło się piętnem na mojej codzienności. Zmiana diety okazała się mniej kłopotliwa mentalnie niż „technicznie”. Wyjazdy były ograniczone do jednego, maksimum 2 dni. Z reguły jeżeli już w ogóle wyjeżdżałem to zabierałem ze sobą cały „wagon” własnego jedzenia, półproduktów. Teraz po raz pierwszy wyjechałem w ramach nowej mojej zawodowej przyszłości poza moje rodzinne miasto, poza miejsca gdzie wiem co mogę kupić, gdzie mogę odszukać półprodukty mojej diety. Jednak można sobie poradzić.

Można sobie poradzić chyba również dlatego, że w życiu (moim 🙂 ) coraz częściej i coraz dłużej panuje ta swoista spokojność ducha, która daje nam radość z „małych rzeczy”. Spacer, rześkie powietrze o poranku, dobra muzyka w radiu, kilka stron dobrej lektury, szum kropel deszczu o szybę, czy wiatr wokół mnie w górach… Dzięki spokojowi nie przejmuję się już tak wieloma sprawami. W końcu zawsze można odszukać sklep, względnie jakiś olbrzym z jakiejś sieci dużych marketów, te w końcu same wpadają w pole widzenia. Dieta pomimo silnie wegetariańskiego nurtu, potrzeb zdrowych i ekologicznych płodów rolnych nie wymusza kupowania tylko w specjalistycznych sklepach ze zdrową żywnością. Można sobie poradzić i radzę sobie. Ten obecny mój wyjazd właśnie oprócz podjęcia swoistej nowej życiowej drogi jest dla mnie takim malutkim sprawdzianikiem. Moje śniadanie udało mi się przygotować, wcześniej zakupić składniki.

Podróże, które kocham może nadal będą dla mnie stanowić pewien rodzaj wyzwania, ale także mają przez to swój własny smaczek i przyczyniają się do smakowania kolejnych ciekawych potraw, tych bardzo zdrowych 😀

Nie tylko dieta… tytuł mnie miał nie zamykać tylko w tym co jem, choć ponoć jesteśmy tym co jemy 😉 Podróż, to zmiana miejsca, ludzi, krajobrazu, przeżycie samo w sobie. Tym razem droga z rodzinnego miasta do Sosnowca. Kilkaset kilometrów, prawie nieprzespana noc, wyjazd bardzo wcześnie rano, z przyjacielem i samochodem. Droga jak droga we współczesnej Polsce, w remoncie, ale za to nie wydającym się powierzchniowym, lecz z gatunku tych porządniejszych. Jak będzie to okaże się po jego zakończeniu. Samochód mnie jednak jakoś ogranicza. Na szczęście pomimo zmęczenia i niewyspania po raz pierwszy od wielu lat nie usnąłem jako pasażer, co zdarza mi się niemal zawsze kiedy wsiadam do samochodu, nawet w domu, jako pasażer oczywiście 🙂 Dlaczego? Rozmowy były fantastyczne, super i w ogóle.

W pociągu czuję się trochę jak ryba w wodzie. Za każdym razem poznawałem ciekawych ludzi, wiodłem ciekawe dyskusje… dla mnie jest to coś niezapomnianego, wartego przeżycia za każdym razem, czego życzę także innym…

3 myśli na temat “W podróży… nie tylko dieta

Dodaj własny

  1. Ja nie mam specjalnej diety, ale po prostu zdrowo się odżywiam. Do znajomych też biorę swoje jedzenie, bo często nie jadam tego, co mi oferują. Po części Pana rozumiem, było to owszem niekiedy upierdliwe, niektórzy się obrażali, ale idzie przyzwyczaić siebie i innych. Pozdrawiam serdecznie!
    http://powolanie-i-pasja.blog.onet.pl/

  2. pisaleś kiedyś, że robileś testy nietolerancji pokarmowej (IgG zależnej). Czy stosujesz dietę eliminującą te produkty? Ja już nie wiem, co mam robić – test taki zrobilam, nietolerancję mam na prawie wszystko, do tego jestem wegetarianką, wlaściwie to weganką, bo nie mogę jeść nabialu i już nie wiem, czy powinnam wrócić do tej diety i chudnąć znowu? (na szczęście odrobilam ze 2 kg 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: