Dieta dla zdrowia


Jeszcze nieco ponad rok temu wydawało mi się, że odżywiam się niezbyt dobrze, a to ze względu na nadwagę. Niby nie była duża, ale odczuwałem jej istnienie, wyraźnie. Nadciśnienie, ucisk przepony, większa waga to trzy podstawowe problemy wynikające z samej wagi…

… lecz dziś nie ma śladu po nadwadze, nie ma śladu po nadciśnieniu.  Moje stawy są mniej obciążone, samopoczucie lepsze, ba żona mówi, że samego na miasto mnie już nie wypuści 😉 Jednak przede wszystkim podjąłem wyzwania diety ze względu na zespół Reitera (ReA). Kiedy przestaje się chodzić, wspierać rodzinę, realizować własne jakieś tam mniejsze lub większe marzenia – nie musiałem dawać się w ogóle przekonywać. Najpierw jednak zrobiłem podstawowe badania nietolerancji pokarmowych, które to wraz z innymi ogólnymi badaniami, a także obszernym kwestionariuszem mojego żywienia stanowiły podstawę do ustalenia mojej diety.

Mogę leki na zapalenie stawów brać dożywotnio, ale,… właśnie to drobne ale – „wymiana” wątroby i nerek. Sami wiecie, że takie części zapasowe do tanich nie należą, ani łatwo je wymienić. Dobrze ustawiona dieta może niemal wyeliminować konieczność spożywania leczniczej chemii w pastylkach i nie tylko. Ja, miłośnik frytek, mielonych, żółtego sera, czerwonego wina, pączków… dziś nie jem nic z tego co wymieniłem. Mięso wprowadzam bardzo powoli, tylko kurczak albo rybka i tylko po razie w tygodniu. Poza tym zupy, owoce, warzywa.

Najpierw obawiałem się czy mentalnie będę w stanie – bez żadnych problemów. Problemem nie jest zaprzestanie jedzenia czegoś tam, ale wprowadzenie składników zastępczych. To wymaga zmiany nawyków zakupowych, nauczenia się dobierania ilości, wybierania co można kupić na straganie w hipermarkecie, a co wyłącznie w sklepach ze zdrową żywnością. Dla mnie najcięższa okazała się cześć „logistyczna”. Wspierany przez żonę wspólnie dajemy radę i jesteśmy zadowoleni.

Po mniej więcej 2,5 miesiąca, spadku wagi pozbyłem się nadciśnienia i to bardzo gwałtownie, ale w sposób względnie kontrolowany. Mój organizm powoli pozbywał się zalegających toksyn. Skóra stała się gładsza, bardziej elastyczna. Dieta nie ograniczyła się wyłącznie do zmiany w jedzeniu ale także piciu. Pożegnałem czarną herbatę, kawę, soki, wszelkie kupne soki, na rzecz lemoniady z cytrynki, herbatki oczyszczającej. Po pierwszych trzech miesiącach czułem się rewelacyjnie. Jednak nie ma tak, że nie ma żadnego cienia. Składniki zastępcze trzeba wprowadzać i spożywać konsekwentnie. Zamiast białka zwierzęcego spożywam roślinne i tego pilnuję. Na śniadanie piję zmiksowane owoce (truskawki, jagody, maliny, wiśnie, banan, mleko sojowe) tak 2 llub 2, 5 szklanki.

Gdybym tego sam na sobie nie sprawdził to bym nie uwierzył. Jestem bardzo zadowolony, że taką drogę obrałem i jeszcze nie jeden raz będę o tym pisał. Dzięki temu redukujemy środki farmakologiczne w ramach leczenia ReA. Uważam, że właśnie dzięki diecie ani wątroba ani nerki nie poddają się i degenerują się w stopniu w jakim można było się spodziewać przy kuracji ReA. Co ważne – jestem pod stałą opieką lekarza medycyny żywienia. Samodzielnie nigdy bym nie podjął się takiego wyzwania.

6 myśli na temat “Dieta dla zdrowia

Dodaj własny

  1. rany, nie wiem gdzie robiłeś te badania na nietolerancję, ale mnie to prawie wykończyło zdrowotnie! i też byłam pod opieką lekarza i dietetyka (efekt 6 kg mniej w 3 tyg., w tym ze 4 kg mięśni, niedowaga) przemyśl to teraz, co napiszę.
    dieta w przypadku słabych nerek i wątroby (stosuję 7 miesięcy) to – zero kawy, alkoholu, najlepiej też herbaty (Ty się akurat tego trzymasz:), absolutnie zero NABIAŁU zwłaszcza i jak najmniej mięsa! na wątrobę to cukier też należy wyłączyć, uważać na owoce (ciężkostrawne, jeść należy do 15, ew. 17, raczej nie po posiłku).
    co do nabiału – kazeina z mleka wytrąca wapń z kości, do tego osadza się w stawach. nie jest wykluczone, że nabiał jest sprawcą bezpośrednim problemów ze stawami. poza tym jest ciężkostrawny – strawienie białka z produktów mlecznych pochłania masę energii. nabiał ogólnie zaśluzowuje organizm
    banan to z kolei najgorszy owoc – naładowany chemią po brzegi; uważaj na soję, bo jest modyfikowana gen.
    zdrówka życzę! ja powoli zaczynam wierzyć, że ze mną znów będzie normalnie 🙂

    1. Badanka na nietolerancję polegały na pobraniu kropelki krewki i tyle. Potem wstępne wyniki. Ogólnie jako człowiek o podobno wyższym wykształceniu i badacz świata przekonały mnie moje panie doktorki do poziomu wiarygodności takiej a nie innej metody badania. W każdym bądź razie dzięki nim chodzę i mogę funkcjonować zarówno społecznie jak i zawodowo. Dieta jest dla mnie zbawienna, ale oczywiście nie można dać się zwariować i mieć dystansik, choćby niewielki 🙂

  2. ps.
    z tymi rybkami też uważaj. tuńczyk skażony rtęcią, ryby hodowlane karmione huk-wie-czym…. najlepiej zrezygnować (ja jestem z koniecznościo-wyboru weganką, z produktów zwierzęcych jem jajka i masło czasem).
    no i ważny jest sen (ja dziś nie jestem dobrym przykładem) – organizm i system odpornościowy regenerują się w godz. od 21 do 23 – wtedy najlepiej jest spać (można ew. wstać po 23;)

    1. Póki co mięsko mam zastąpione białkiem pochodzenia roślinnego i przyznam się, że szczególnie czerwone mięsko mi już jakoś nie podchodzi. Natomiast białe i rybki a i owszem. Jednak w zakresie ograniczonym.
      Z rybkami tak jest, że skażone jak diabli, a zatem jak już kupuję to np. dorsza atlantyckiego. Z naszego kochanego Bałtyku mowy nie ma. Podobno ministerstwo zdrowia Finlandii zdecydowanie odradza przyszłym mamom i karmiącym jedzenie jakichkolwiek rybek z Bałtyku.

  3. a czy były to badania metaboliczne na tę nietolerancję? bo widzisz, z nimi jest problem, że nie do końca wiadomo, czy im wierzyć. mi wyszła z nich absolutna tolerancja nabiału, a praktyka pokazuje co innego…. poza tym metabolizm człowieka zmiennym jest niczym kobieta 😉 czego raz nie tolerujemy, innym razem szkodzić nie będzie 😉 eh, za tym to nie trafisz….

    1. Badanie bazuje na imumoglobulinach IgG. Materiały gdzie mam o tym więcej zostały … przez kota i ich już nie mam. Generalnie do większości badań podchodzę z dystansem twierdząc, że żadne badanie nie jest ostatecznie jednoznaczne. Dodatkowo liczba czynników wpływających na pobrany materiał i sama metoda badawcza powodują, że wyniki traktuję z różnym poziomem pewności. W konsekwencji, jak sama piszesz :), zmienne to wszystko jest i czasem to co raz jest OK!, drugim razem wykręca człowieka. Mój syn ma empirycznie stwierdzoną alergie na jabłko (kup sok niejabłkowy 😦 ) i efekty obserwujemy jak je zje. Szarlotka już mu nie szkodzi. Jednak żadne badanie medyczne nie wykazało nietolerancji na jabłko – teraz, ale dawno temu tak, teraz nie. Zatem przyjmuję wskazówki żywieniowe, testuję i już nie dziwię się tym zmianom. Ogólnie mam się lepiej, dużo lepiej i lżejszy jestem co by mi na ściance pomogło, ale te stawy 😦

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: