Konferencja prasowa PiS


Włączyłem telewizor, czy monitor, nie po raz pierwszy i nie ostatni. Wczoraj widziałem premiera Donalda Tuska na miejscu poszkodowanym przez nawałnice. Obietnice padły jak zwykle. Dziś zobaczyłem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jak zwykle staram się czytać między wierszami, bo bezpośrednich wypowiedzi polityków nie zawsze można traktować na poważnie, niestety. Często nie mam do nich zastrzeżeń z tego powodu, bo trudno komukolwiek opanować wszystkie zawiłości tego świata.

Premier Donald Tusk obiecał pomoc poszkodowanym. Rzecznik prasowy PiS na konferencji wytknął, że inne zasiłki, pewnie z okresu powodzi, były mniejsze niż deklarowane. To wystąpienie nie miało nic wspólnego z pomocą dla poszkodowanych. Szkoda tylko, że nie wytknął najbardziej rażącego błędu – braku konkretnych skutecznych procedur rozdysponowywania środków. Obiecanie przekazania środków to deklaracja woli, nawet wyrażenie polecenia, ale to nie premier je wypłaca. Nawet nie do końca wiadomo na jakiej podstawie określana jest wysokość pomocy finansowej dla poszkodowanych. Raz to jest taka kwota, innym razem inna. Do tego jak rozumiem istnieją kryteria indywidualnego obliczenia kwoty pomocy. Bardziej poszkodowani powinni dostać więcej niż ci którzy ponieśli mniej dotkliwe straty. Zasada wszystkim po równo już kiedyś oficjalnie obowiązywała, przy najmniej ideowo. Te czasy jednak na szczęście minęły.

Angażowanie się rządu w pomoc poszkodowanym jest bezapelacyjne, ale forma nie może wzbudzać społecznego podświadomego przekazu, że jak nadejdzie kataklizm to „państwo”, przepraszam nie państwo, bo państwo to my wszyscy, ale w tym przypadku rząd pomogą i dadzą. Jestem osobiście przeciwny takim działaniom. Nie można przewidzieć ogromu strat, kataklizmów, katastrof na jakikolwiek rok budżetowy. Jak bonusować tych, którzy  jednak się ubezpieczyli. Na początek tak, że rząd będzie skutecznie wspierał poszkodowanych w kontaktach z ubezpieczycielem, który wydaje się, będzie się starał wypłacać jak najmniej. To naturalne zachowanie firmy i mnie nie dziwi, choć w ujęciu ludzkim niesłychanie oburza. Każdy poszkodowany jest traktowany indywidualnie ale powinien odczuwać, choćby nie wypowiedziany, lekki spokój bo ktoś go wspiera, wie, że nie jest sam w kontaktach z ubezpieczycielem. Jednak by to zadziałało to rządowa i samorządowa armia urzędników powinna cechować się wysokim poczuciem pełnienia służby cywilnej, ale większość z nas wie, że i ten temat w Polsce jest bardzo dyskusyjny. Od premiera do poszkodowanego nie ma prostej i jednoznacznej drogi. Politycy o tym bardzo dobrze wiedzą. Od każdej opcji rządzącej oczekuję uporządkowania i uproszczenia większości procedur funkcjonowania administracji rządowej i samorządowej z jednoczesnym podniesieniem jakości przepisów regulujących ich działania. Kolejny ocean dyskusji.

Co mnie oburzyło dziś w słowach prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Po pierwsze postawa, wyniosła, wręcz opatrznościowa – tak to odebrałem i nie mam nic przeciwko, ale według mnie nie najlepiej pasowała do sytuacji, a to z kolei prowadzi do konkluzji, że chodziło o PR i wybory. Jarosław Kaczyński powiedział, że jak zaistnieją powody to uda się na miejsce dotknięte nawałnicami, ale już nie umiał powiedzieć jakie to powody. Zatem wyszedł, niezależnie od zamierzeń, czysty PR. Od polityka tej klasy spodziewałem się, że w tym zakresie będzie umiał powiedzieć, a nie ucinać wypowiedzi. Wypowiedź w stylu, że PZU ma środki i możliwości i powinno pomóc. Nie mają tu znaczenia potencjalne udziały ze strony rządu w PZU, lecz to że jest to firma, która ma swoje zadania i zasady funkcjonowania na rynku. Nie jest nawet potencjalnym źródłem środków finansowych od strony innej niż podjęcie zobowiązań w obszarze ubezpieczeń. Zabrakło mi tu wypowiedzi podkreślającej i świadczącej o wymaganiu wobec ubezpieczycieli, żeby uczciwie i z ogromną przychylnością podeszli do poszkodowanych. Ich szybkie działanie, zainteresowanie, wypłaty bardziej niż mniej traktowane przez poszkodowanych jako zasadne to również działania budujące markę. Trudno mi sobie wyobrazić, że kogokolwiek, w tym i polityków, los poszkodowanych nie obchodzi. Jednocześnie wiem, że i tacy są. Jednak zarówno od opcji rządzącej jak i opozycyjnej oczekuję czegoś innego niż jest to prezentowane nam społeczeństwu.

Polska żyje w opcji „jakoś to będzie”. Nie ma aspektu, który by nie był tym dotknięty. Straży pożarnej do pożaru nie można wezwać osobiście w jednostce bo procedura przewiduje zgłoszenie telefoniczne. Oczywiście można to obejść, ale ja mam już dość obchodzenia, załatwiania, kombinowania. Wiadomo, że nie ma procedur idealnych, ale ich skodyfikowanie w logiczny sposób, przewidujący również ścieżkę, choćby kolegialną w przypadku sytuacji wyjątkowych nie mieszczących się w ramach czynności standardowych, jest absolutnie możliwe.

Społeczeństwo, my Polacy, powinniśmy czuć się podmiotami, wiedzieć, że w przypadku tego typu wydarzeń dostaniemy pomoc, ale jednocześnie musimy ponosić własne, nierzadko wymagające wyrzeczeń działania profilaktyczne i ponosić również odpowiedzialność za siebie samych – np. ubezpieczenie, współdziałanie w społeczności lokalnej. Tu zbyt mało miejsca by wieść dyskusje w tym temacie, ale czy mamy inne wybór?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: