Hiszpański bunt młodych


Na madryckim placu Puerta del Sol młodzi Hiszpanie wyrażają swoją dezaprobatę dla świata, w którym przyszło im żyć. Hiszpania i Polska nie graniczą ze sobą, mają inne położenie geopolityczne, a i młodzi Hiszpanie protestują w sposób spokojniejszy, niż być może młodzi z Polski.

Aż pcha się na palce i klawiaturę, że problemy młodych, nie tylko w Hiszpanii ale także w Polsce i zapewne w wielu innych krajach to efekt polityki przesterowania rozwojem. Starzejące się społeczeństwo, ekonomiczne uwarunkowania naszego świata, pewna degradacja wartości moralnych, zanikanie empatii i armia ludzi, których decyzje mają wszelkie znamiona niekompetencji.

W Polsce nie dominuje powszechnie pozytywny wydźwięk etosu „porządnej” pracy i kultury na co dzień. Pracując na uczelni każdego dnia obserwuję ten powolny w czasie, lecz zauważalny proces degradacji w zwykłej kulturze obycia i zanikanie empatii. Indywidualizm i egoizm, unikanie odpowiedzialności i konsekwencji własnych słów i czynów to słowa, które coraz częściej trafnie charakteryzuję młodych ludzi. Nie są oni jednak tak absolutnie winni. Rodzice, dom, kolejne etapy szkolne, realia społecznego funkcjonowania mają główny wpływ na taki stan rzeczy. Młodzi ludzie przed studiami są póki co jeszcze, w większości, pozostawieni sami sobie, nie mają realnej, godnej zaufania pomocy i wsparcia. Efekt, łatwy do przewidzenia. Powszechne parcie na studia, choć od zawsze wiadomo, że wejście na rynek pracy można realizować inaczej. Po założeniu rodziny, nie jest już takie ważne realizowanie własnych indywidualnych marzeń i planów. Ważne staje się utrzymanie i rozwój rodziny. Dentysta dziecka, alergolog, ubrania, zabawki, przebywanie z rodziną. Absolutnie nie można porzucać własnych planów i marzeń, ale nabierają one innej barwy. Nie jest już takie ważne jakie studia się skończyło i czy pracuje się w zawodzie, ważna jest rodzina.

Wielu studentów studiuje na nie tych kierunkach, tracąc swój cenny czas, a także czas innych. To widać, to się czuje, to się obserwuje. Wiedza i mądrość nie zawsze chodzą w parze. Umiejętności, których zdobycie z jednej strony wymaga etosu „porządnej” pracy, z drugiej szkół zawodowych, w tym techników, a z trzeciej możliwości zdobywania doświadczenia, są kluczem. Jest też jeszcze czwarta strona, poszanowanie zawodów wszelakich. Szambo trzeba wybrać, śmiecie pozbierać, lekcje przeprowadzić, zadbać o bezpieczeństwo… i długo tu można wymieniać. Każdy zawód, każda profesja wymaga szacunku. Społeczeństwo prezesów firm nie może funkcjonować, a handel handlem, usługi usługami same i na wzajem się nie utrzymają. Potrzeba produkcji, do której potrzeba przygotowanych pracowników. Ekonomia coraz bardziej przypomina rozhisteryzowaną osobę, uczuloną na pozytywność, podszytą strachem przed wszystkim. Współczesny rynek ekonomiczny wydaje się być eteryczny, oderwany od rzeczywistości, kierowany przez mniejszościową grupę ludzi odciętą od reszty świata, reagującą i traktującą na poważnie kichnięcie finansisty, z jego machinalnym odruchem zakrycia ust, jako sygnał do wyprzedaży. Czy tak powinno być? Mechanizmy świata zostały zachwiane. Czy musimy mieć nieustający wzrost, niegasnące zielone wskaźniki na ekranach? Czy cały czas musimy pędzić do przodu? Otóż NIE. Nie ma takiej potrzeby, a wszystko do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje zdrowej równowagi. Czy dziś niemal każde drobne zachwianie jednego czynnika ma wzbudzać reakcje łańcuchową. Też nie. Czy jedynymi news’ami mają być wypadki na ulicach, zawalenia stropów. Wychodzi na to, że żyjemy w świecie śmierci. Czy większość z nas musi żyć tylko dla samolubnej egzystencji bez ram poszanowania otaczającego nas świata, w tym przyrody? Absolutnie nie. Wszystko co robimy wpływa na innych i na to co nas otacza. Nie można w imię własnego widzi mi się niszczyć świata. Człowiek w imię własnego życia niszczy inne życia bez refleksji.

Skutkiem tego jest to, że młodzi ludzie nie widzą perspektyw, obserwują jak starsi walczą o cokolwiek, jak świat nie daje się już opisać. Niemal nie mają szans na własny dom, godne życie i szacunek. Staję po ich stronie. Można wiele zarzucać młodym, ale trzeba ich słuchać, a przede wszystkim należy wzajemnie się szanować. Starzejąca się Europa, w tym Polska, nie będzie mogła przeżyć bez młodych, a młodzi powinni móc realizować własne marzenia, bo czym jest życie bez marzeń i bez szans ich dotknięcia…

Jedna myśl na temat “Hiszpański bunt młodych

Dodaj własny

  1. Zgadzam się zwłaszcza z wiadomościami, które nas zewsząd atakują: same tragedie, zło i śmierć. Dodatkowo podawane standardowo w wersji mocno emocjonalnej, rozdmuchanej, jakby wypadek na polskiej drodze miał rangę katastrofy ogólnoświatowej grożącej kataklizmem planetarnym. Obudźmy się, póki jeszcze możemy – niech wrażliwość i empatia będą bardziej doceniane niż cynizm i wyrachowanie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: