Uczelnie wyższe – zmiany


Pewne tematy szybko potrafią przykuć moją uwagę. Uczelnie wyższe to mój konik i darzę je ogromnym zainteresowaniem. Po pierwsze dlatego, że jestem z nimi związany zawodowo oraz dlatego, że kiedyś mój syn być może będzie studiować. W dzisiejszej Rzeczpospolitej Nr 75 na pierwszej stronie, jakże wymowny, tytuł „Biznes zmienia uczelnie”. Nowe kierunki i specjalności mające zapewnić pracę dla przyszłych studentów. Wcześniej nie było mowy o analizach rynku pracy, konsultacjach z wielkimi graczami na rynku pracy. Nie mam pełnych informacji ale wygląda na to, że takie analizy i rozpoznanie nie mają charakteru kompleksowego. A takiego podejścia oczekiwałbym od uczelni w globalnym ujęciu Polski. Uczelnie w pewnym stopniu powinny wzajemnie konkurować, ale też współpracować. Elastyczność i dopasowanie do rynku pracy wymaga innego spojrzenia na liczby studentów. W przypadku każdego kierunku i specjalności istnieje ekonomiczna granica liczby studentów. Jednak w przypadku elastycznego podejścia ta granica musi być skorygowana. Są takie wydziały gdzie by uruchomić kierunek potrzeba 12 studentów w grupie, a także takie gdzie 30. Podejrzewam, że są takie nisze wiedzy gdzie wykształcenie 4 specjalistów to będzie niemało. Podobno liczba uczelni wyższych w Polsce jest większa niż w USA – tego nawet nie zamierzam komentować. W moim przekonaniu nie wystarczy uelastycznić otwieranie nowych kierunków i specjalności. Konieczne są fundamentalne zmiany w finansowaniu uczelni wyższych, bo z punktu widzenia ich działalności (edukacja, badania, utrzymanie infrastruktury, przyciągnięcie wartościowych pracowników) nie ma znaczenia czy pieniądze pochodzą o Państwa, czy z odpłatności za studia. Celem jest jakość dydaktyki i badań. Celem jest kształcenie wysokiej klasy specjalistów, a nie mas legitymujących się dyplomem szkoły wyższej. Coraz częściej na uczelniach, w ramach stopni studiów, na uczelni pozostają ludzie, którzy w zasadzie nie pracowali w przemyśle, w realnej firmie poza uczelnią. Praktyki to jedno, praca to drugie. Tu uważam, że minimum 3 lata pracy w zawodzie, zanim podejmie się studia doktoranckie to niezbędne minimum. Tylko kto powróci na uczelnie jeżeli odniesie sukces zawodowy? Nie łudźmy się, że system wynagradzania i swoistej kastowości na uczelni jest w stanie zagwarantować stosowne wynagrodzenie. Bez wątpienia są wyjątkowi ludzie, którzy swoją wiedzą, umiejętnościami wyprzedzają niemal epokę i bez żadnych obostrzeń powinni pracować na uczelni bez jakiejkolwiek przerwy. Podkreślę, że takie przypadki to wyjątki. Takie osoby by ich praca była efektywna i skuteczna powinni móc pracować w pozytywnej atmosferze! Kastowość na uczelniach nie może tego zagwarantować. Kastowość, czyli Profesorowie, spośród których tylko część rozumie, pojmuje co to oznacza być profesorem, jaka to odpowiedzialność. Tylko część. Wielokrotnie podnosi się nadmiar uprawnień i brak logicznego systemu motywacyjnego (nagrody i kary) dla Profesorów.

Z jednej strony cieszę się, że następują zmiany. Nowa ustawa, deklarowana współpraca z realnym pozauczelnianym rynkiem pracy. Przyszły sukces tych zmian nie może być osiągnięty bez kolejnych fundamentalnych zmian, począwszy od finansowania, przez mentalność, po reformę ścieżki rozwoju zawodowego.Niebagatelny wpływ na uczelnie wyższe ma system szkolnictwa niższego szczebla. Współczesne szkolnictwo w Polsce jest systemem nauki do kolejnych zaliczeń, a w konsekwencji niewielka grupa uczniów, a potem studentów, jest w stanie pracować z wykorzystaniem wielu źródeł wiedzy i informacji. Szkolnictwo pozbawione jest narzędzi do kształtowania postaw społecznych, pozbawione narzędzi umożliwiających stosowanie systemu nagród i kar (kolejność zamierzona), a zatem dyscyplinowania w zachowaniu, kształtowania kultury i poczucia odpowiedzialności za swoje słowa i czyny pośród uczniów. Co więcej szkolnictwo absolutnie nie jest przygotowane na przypadki trudnych uczniów, niejednokrotnie terroryzujących innych uczniów, czy nawet nauczycieli. A i o takich młodych ludzi należy zadbać, bo na to zasługują. Trzeba z nimi nad nimi pracować. Potem trzeba jeszcze wspomóc w wyborze studiów, bo dziś najczęściej to moda, trendy i media wpływają na wybór studiów, a to niewłaściwy sposób.

Często w mediach padają określenia typu reformy, zmiany, strategie ale trudno mówić o ich skuteczności, choć już od początku przemian minęło ponad 20 lat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: