Dokąd nią dojdę…


Kiedy w sierpniu, nie już we wrześniu usłyszałem diagnozę, najważniejsze było bym mógł pracować. Kolejne miesiące to leczenie i normalne życie jednocześnie. Mam tyle szczęścia, że choć boli to mogę chodzić i pracować na Rodzinę. Tyle szczęścia więcej niż wielu innych. dziękuję Bogu za to, a nawet za chorobę. Dziwne? Dzięki niej dostrzec mogę, poczuć mogę, pojąć mogę to co bym jako zdrów ominął, to co bym przeoczył – upływ czasu naszego życia, tę powolny, lecz nie ubłagane skracanie się naszej świecy życia na ziemi…

Jednak kiedy wszedłem na ścieżkę w górach zarówno tych wewnętrznych i tych w wymiarze npm to… dziś tęsknię za rowerem, ścianką, czy górami. Kiedyś, dni kilka temu jeszcze, więc chwilkę temu, myślałem, że już, już, jak wspaniale móc znów się wspinać, poczuć miękkie dotknięcie ciszy porywistego wiatru na grani… to ten ból, ta podcinająca niemoc.

Kamienna ścieżka w Tatrach

Dokąd dojdę ścieżką nie idąc po niej. Czuję niedokonany tryb mojego życia. Nie marudzę i nie poddaję się, lecz nie zawsze, bo czasem człowiek ma gorszy dzień, szczególnie kiedy piękna muzyka pozwoli mi na dystans i uchwycenie swojego strumienia z brzegu. Po chwili nie widzę już tej wody co obok mnie przepłynęła. Ożywczy strumień opływa moje dłonie, ale one go nie zatrzymają…

Wędrujemy obok rzeczy codziennych,

Nie dostrzegając w nich nic ciekawego.

Żeglujemy przez życie siedząc pod podkładem

Jak pod stalowym pancerzem,

Gnamy jak szalony rumak w amoku

Za nieuchwytnym celem – wolnością.

Choć kopyta spętane mamy,

Omijamy ze wstrętem życie

Z zazdrością marząc o ludziach na leśnych ścieżkach,

Nie głaszczemy drzew ni zwierząt,

Nie szanujemy tego po czym stąpamy,

Tego czym oddychamy i tego czego dotykamy,

Czasu, który nam na tym świecie na życie dano,

A jest ono dla nas jak rzecz bez duszy.

Nawet w chwili tak wątłej

Jak śmierć nasza, wątpimy w życie,

Przez mgnienie jedynie kochając błękit nieba,

Zieleń trawy, szum drzew i górskich potoków.

Pragniemy by dusza nasza przez letni las,

W cieple słonecznego światła wędrowała

Lecz czy tak będzie Ktoś inny decyduje…

 Datowane na I połowę 2003 r.
Napisane przy muzyce z filmu “Władca Pierścieni. Drużyna Pierścienia”gdy czarodziej Gandalf spadał w pustkę Khazad Dum

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: