Kocia dusza


W naszym domu od zawsze były koty. Do wczoraj były 4, w tym 3 dziewczynki. Mieszkamy w domu więc z natury koty u nas mają wychodne. Nie mogę ich trzymać w zamknięciu kiedy widzę w ich oczach, pyszczkach, łapkach i ogonach tę nieodpartą chęć wolnego dreptania po świecie. Wczoraj, choć nie przy mnie, ale pewnie jak zwykle Kulka wypadła z domu przez drzwi otwarte przez domownika, z ogromną radością. Jak zwykle… Kiedy jednak jej nieobecność się przedłużała, kiedy nie widziałem jej w oknie i potem nikt jej nie widział poczułem niepokój. Czołówka, bo ciemno, polar bo chłodno, buty bo mokro i wyszedłem na dwór. Chodziłem i przywoływałem, aż w pewnym momencie ją zauważyłem leżącą na boczku przed bramą, może jakieś pół metra do spokoju swojego terenu za ogrodzeniem. Widziałem, że nie oddycha, ale i tak pobiegłem po klucz, potem wyskoczyłem przez furtkę z nadzieją, bo jak jej nie mieć. Nasza Kuleczka vel Kulka vel Łasi Łasi, najpuchatsza, najprzymilsza i najsympatyczniejsza o mięciutkim i aksamitnym futerku. Zawsze zadzierająca sympatycznie łepek z okrągłymi oczami, kręcąca kuperkiem z ogonem. Piękna była. Kiedy jej dotknąłem była już zimna, sztywna. Łza zakręciła się w oku. Spojrzałem w jej otwarte oczy, które były jakby zmarszczone, pogięte, puste, martwe. Głaskałem ją i czule mówiłem… Prosiłem by jej dusza zaznała spokój… może trafiła w miejsce gdzie trafiają kocie dusze…

Nie umiem pogodzić się z jakąkolwiek śmiercią. Pewnie będą i Tacy, którzy zarzucą mi, że w ogóle wypuszczam koty na dwór. Ale one są wolnością… I choć Kulka w wakacje przeżyła już spotkanie z samochodem i była poważnie ranna to jednak ją uratowaliśmy. Tym razem jej się nie udało. Bardzo mi smutno, że nie było mnie przy niej w tych ostatnich chwilach… Może to i tylko kot, ale przede wszystkim życie, charakter, uczucia… a i tak członek rodziny. Już mi jej brakuje wychodzącej z za rogu, wpadającej do sypialni i oczekującej miziania, pieszczoch, mruczącej i łaszącej się. Już nie pośpi ani ze mną ani z innymi domownikami. Zostaje tylko pamięć…

Kuleczka sprzed kilku dni bacznie śledząca wydarzenia w kuchni, leżąca na wiklinowym koszyczku na lodówce. Już nigdy jej tam nie zobaczę…

Jedna myśl na temat “Kocia dusza

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: