Fala strajków


Coraz więcej informacji o zbliżającej się fali strajków. Czy mamy obawiać się spełnienia czarnego scenariusza ekonomicznego dla naszego kraju? Jeżeli od ponad już 20 lat nasze życie zmierza ku lepszemu dlaczego mamy się martwić? To że jest lepiej nikt nie może zaprzeczyć, a w cale nie oznacza to, że jest dobrze, czyli tak jak powinno być. Mają strajkować kolejarze i akurat im się nie dziwię bo PKL, PKP i firmy córki już dawno powinny upaść przygniecione strategią swoich zarządów, które wydają się działać i pobierać z tego tytułu wynagrodzenia jakby nie zależnie od przychodów. Akurat w zakresie transportu Polska ma wręcz oszałamiające… porażki i to od 20 lat. Czy oszałamiające, raczej nie, bo czego zdroworozsądkowy obywatel tego kraju mógłby się spodziewać. Przez 20 lat Polska nie ma ani jednej autostrady, bo tych odcinków pseudoautostrad nie należy brać na poważnie. Nie mamy w tym kraju ani jednej autostrady wschód-zachód ani północ-południe. Żadnej porządnej linii kolejowej typu Berlin-Warszawa-Moskwa. O lotnisku na Okęciu lepiej już chyba nie pisać. W konsekwencji podróżujemy po niebezpiecznych drogach pośród wielu nieodpowiedzialnych kierowców. Jednak najgorsza konsekwencja jest taka, że nie umieliśmy wykorzystać geopolitycznego położenia Polski – i nie kontrolujemy przepływu towarów wschód-zachód. Polska nie ma żadnej karty przetargowej, a przy najmniej żadnej liczącej się.

Jednak koleje czy drogi to nie jedyne nasze własne bagienko. Stocznie, hmmm…, chyba ich zarządy również nie przejmowały się do końca rachunkiem ekonomicznym. Z jednej strony jako obywatel tego kraju, który nigdzie przez żaden urząd, ani tym bardziej przez naszą klasę polityczną nie jest traktowany jako podmiot, co chyba powinno być naturalne, stanowczo sprzeciwiam się dotowaniu z moich podatków kopalń, a wcześniej zapewne i stoczni. Ponoć dziś taka interwencyjna rola państwa jest ograniczona przez EU, ale nie sądzę by i tu mechanizmy były transparentne, czyli jednoznaczne i zrozumiałe, a także pozbawione otoczki niejasności. Kopalnie, fryzjerzy, szpitale, wyższe uczelnie, mechanicy, transport to firmy, które muszą zarobić na sprzęt, materiały, a w końcu godnie wynagrodzić pracowników. Zatem muszą generować zysk, ewentualnie wychodzić na przysłowiowe zero. Dziś potencjalnie jasne zasady zastępuje gąszcz przepisów i ludzkich przesądów. Ilu z nas Polaków stoi na straży, że dostęp do lecznictwa powinien być za darmo. Tu jednak bardzo przepraszam, ktoś za to płaci. Realia są jednak takie, że kto tylko może to chodzi prywatnie, od pediatry, przez internistę, stomatologa, reumatologa, laryngologa, alergologa, chirurga… listę można długo ciągnąć. Dlaczego? Bo w zdecydowanej większości przypadków jest obsłużony jak należy i zdecydowanie szybciej, a czas w wielu przypadkach odgrywa bardzo zasadniczą rolę. Ktoś zaraz wykaże błędy prywatnych lekarzy, ale błędów nie robi ten kto nie robi niczego. Tutaj ubolewam, że nie funkcjonuje zdrowy układ odpowiedzialności, który lekarzy stanowiących prawdziwe zagrożenie usuwałby od pacjentów, ale jednocześnie innym umożliwiał podnoszenie kwalifikacji by błędów unikać. Póki co system jest do… czyli nieefektywny. Czy problemem nie są nieuzasadnione wizyty starszych pacjentów po kilka razy w miesiącu u lekarza? Według mnie są i to poważnym, no bo przecież za darmo. Ja natomiast by się dostać do lekarza, raz na pół roku muszę stoczyć niemal bitwę… i chodzę prywatnie, bo czas który musiałbym poświęcić na zapisanie się do lekarza na kontrakcie z NFZ, a potem na czekanie na wizytę lub lekarza wolę poświęcić na zarobienie i wygenerowanie przychodu. Rodzinę w końcu trzeba utrzymać i cieszyć się z każdego dnia. Na szczęście z lekarzem pierwszego kontaktu nie mam takich problemów, już nie mam, choć daleko i tu do normalnej organizacji. Natomiast dostanie się do specjalisty to już prawdziwa szkoła przetrwania bo nawet prywatnie trzeba nierzadko czekać, a czasem cena ścina z nóg, ale na zdrowiu się nie oszczędza. Gdybym oszczędzał i czekał na nasz system publiczny mój syn pewnie by miał już dawno znaczący ubytek słuchu.  Czy można tu coś zmienić? Sądzę, że tak, a jak zwykle najprostsze zasady, uczciwe i przejrzyste są gwarantem funkcjonowania jakiegokolwiek systemu. Tu jednak nie można zapominać o człowieczeństwie, nie można zapominać o ludziach w podeszłym wieku, nierzadko schorowanymi, nie odnajdującymi się we współczesnym świecie. Bynajmniej nie chodzi tu o aspekt technologiczny ale wręcz ustrojowy i organizacyjny samego państwa. Trzeba o nich dbać, trzeba dać im możliwość by poczuli się w miarę bezpieczni, by nie musieli do lekarzy czekać miesiącami, czy wręcz latami. Póki co żyjemy w zakłamanym świecie, w którym podstawą jest młody człowiek, osoba w kwiecie pracy, a o starych ludziach zapominamy. Emerytury, renty, realnie działające ośrodki wspierające seniorów, system opieki zdrowotnej połączone razem powinny dawać możliwość godnego dożycia do ostatnich dni. Tak niestety nie jest. Jednak nasze społeczeństwo sukcesywnie starzeje się, coraz mnie osób pracuje na utrzymanie, bądź co bądź, armii osób na emeryturach i rentach. Nie unikniemy wieku podeszłego, przy najmniej zdecydowana większość z nas. Nie uciekniemy też od problemu, a nikt od rozpoczęcia reformy emerytalnej nie doprowadził choćby jej początku do końca. Mamy do czynienia z półsystemem, z mnóstwem wyjątków i bonusów. Faktem jest, że są zawody szczególnego ryzyka, ale jak realnie je uzasadnić, opisać? Czy przywileje powinny być zachowane? Oczywiście strażak po 15 latach służby jest mniej skory do poświęceń, to oczywiste choćby  ze względu na bagaż doświadczenia, formę, rodzinę. Nie funkcjonuje system, który na przykład umożliwia zmianę stanowiska dla oficera PSP na stanowisko bardziej biurkowe, analityczne, dochodzeniowe, czy choćby szkoleniowe. Podobnie w armii, policji, czy więziennictwie. Czy Polskę stać na przywileje emerytalne górników, nauczycieli? Czy zawód nauczyciela jest mniej niebezpieczny niż górnika? Z pozoru pytanie można uznać za głupie, ale jeżeli dobrze się przyjrzymy i zastanowimy się odpowiedź może okazać się nie taka oczywista jak z pozoru się wydaje. Przecież wskaźnik emerytur górników choćby ze względu na sam fakt określonej wysokości wynagrodzeń jest wyższy od innych. System awansu, czy możliwości zmian na stanowiskach w różnego rodzajach zawodów współgrający z urealnionymi zasadami emerytalnymi może dałby powody do lepszej sytuacji finansowej ZUSu. Dziś ZUS dla mnie równa się dług, który ja jako obywatel kiedyś będę musiał spłacić, a gdzie w tym wszystkim moja emerytura, pytam się gdzie?

Moi Rodzice nauczyli mnie szacunku do każdego zawodu, od sprzątaczki, przez śmieciarza po prezesa banku, nauczyli mnie samoświadomości „porządności” wykonywanej pracy, każdego zajęcia, od zmywania w domu po obowiązki służbowe. Kiedy mijam patrol policji mówię „dzień dobry” i często widzę zaskoczone miny, ale szybko się mijamy bo nikt się zatrzymuje. Jedni uznają to za naiwne, ale mam szacunek dla służby policjanta, strażaka, ratownika. Ktoś powie, że wśród nich są osoby, które nigdy nie powinny tam być. Jestem o tym przekonany, ale też wiem, że w każdej grupie są ludzie wspaniali, a także czarne owce, które psują wizerunek i działanie innych. Biorącto pod uwagę mogę chyba oczekiwać, a nawet domagać się kompetentności w działaniach rządu i jego agend. Chcę jako obywatel Polski poczuć się jako podmiot z jednoczesnym zrozumieniem, że na zasadach kompromisu poświęcam, czy modyfikuję swoje przekonania na korzyść kraju, o ile są uzasadnione i przedstawione z przekonaniem. Nie wykonuje ślepo poleceń i sugestii, choć wiem, że czasem nie należy zadawać pytań tylko działać. Wolę przede wszystkim wierzyć i ufać ludziom, choć nie łatwo mnie zwieść. Widziałem społeczeństwo, w którym czuje się wzajemne zaufanie, nie ma zawiści takiej jak w Polsce, gdzie nierzadko sąsiad zazdrości sąsiadowi, zamiast się cieszyć z nim z jego sukcesów. To jednak w żaden sposób nie tłumaczy działań rządów, wszystkich od 1989 roku. Nie ma takiego, który by dbał o Polskę. Nam obywatelom, choć czasem trudno to zaakceptować, nie potrzeba pomysłów na 4 lata kolejnej kadencji ale wizji i planów na kolejne 30, czy nawet 40 lat. Mam rodzinę i dziś przede wszystkim troszczę się o przyszłość syna. Przeszłość dla mnie to źródło wniosków i doświadczeń, pamięci o ludziach, najczęściej tych dobrych, o wydarzeniach, najczęściej tych dobrych, ale także i refleksji…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: